Polacy wciąż lubią papierowe wyciągi

opublikowano: 12-07-2013, 00:00

Edukacja: Miliony klientów banków co miesiąc dostają list z zestawieniem operacji na koncie, choć elektroniczny wyciąg mieliby za darmo. Banki walczą z lenistwem… ekologią

Kowalski lubi sobie ponarzekać, że banki go skubią, naliczając rozmaite, często ukryte, opłaty za niepotrzebne produkty. Tymczasem co miesiąc kilka milionów klientów instytucji finansowych płaci za usługę, którą mogliby mieć za darmo. Chodzi o wyciąg z rachunku bankowego. Prawo nakłada na banki obowiązek informowania posiadacza konta o stanie salda na koniec okresu rozliczeniowego. Jeśli nie ma możliwości komunikowania się z nim w sposób elektroniczny, wyciągi muszą być dostarczane w formie tradycyjnej.

Zobacz więcej

Przyzwyczajenie i lenistwo to potęga. To one sprawiają, że w dobie powszechnego internetu banki nadal co miesiąc produkują tony makulatury. Zadowolona może być tylko poczta. [FOT. WM]

Drzewo za wyciąg

Według danych Związku Banków Polskich, na koniec pierwszego kwartału tego roku 20,5 mln Polaków miało zapewniony elektroniczny dostęp do rachunku. To oznacza, że niemal każdy klient banku mógłby informację o saldzie pobierać z serwisu transakcyjnego w internecie. Ale nie każdy chce. Banki próbują więc edukować klientów z ekologii. Zachęcają do oszczędzania papieru. Trzeba przyznać, że inwencji im nie brakuje. Najbardziej konsekwentny na tym polu jest Citi Handlowy.

Sześć lat temu zaczął akcję „Więcej drzew dzięki tobie”, w ramach której zaproponował klientom, że posadzi jedno drzewo w zamian za każdą osobę, która porzuci papier na rzecz e-wyciągu. Z informacji uzyskanych z banku wynika, że do dzisiaj razem z Lasami Państwowymi posadził bagatela — 600 tys. drzew. Handlowy organizował też pikniki ekologiczne, podczas których pracownicy banku sadzili drzewa wraz z klientami.

Ciekawą proekologiczną kampanię „Nie trać drzew z pola widzenia” prowadził w 2010 r. Pekao, zachęcając klientów do rezygnacji z papierowych wyciągów. Kto się na to zdecydował, dostawał bezpłatną wejściówkę do Białowieskiego Parku Narodowego. Rok później proekologiczni klienci nagradzani byli ekologicznymi torbami lub wejściówkami do wybranego parku narodowego.

Nawyk i lenistwo

Siła inercji jest jednak wielka. Zapytaliśmy w największych bankach, ilu klientów życzy sobie dostawać wyciągi listownie. PKO BP, największy bank w kraju, nie podaje, ile co miesiąc śle takich listów. Informuje natomiast, że elektroniczne wyciągi pobiera około 2 mln właścicieli rachunków. Bank, który obsługuje ponad 6 mln kont osobistych, zaznacza jednak, że liczba osób korzystających z tradycyjnych wyciągów systematycznie spada.

Podobna tendencja występuje w Pekao — drugim co do wielkości banku detalicznym w kraju, obsługującym ponad 4 mln rachunków. O ile w końcówce 2011 r. drogą listową szło 35,8 proc. wyciągów, to rok później już 32,8 proc. W tym roku odsetek amatorów tradycyjnej korespondencji znowu spadł — do 31,1 proc.

— Oznacza to, że ponad 2,6 mln klientów otrzymuje wyciągi drogą elektroniczną, a w latach 2011-13 ponad 230 tys. klientów zmieniło wyciąg tradycyjny na wyświetlany w systemie Pekao24 — informuje biuro prasowe Pekao. Przy papierowych wyciągach klientów trzyma przyzwyczajenie i… lenistwo. Żeby zmienić formę komunikacji z bankiem, trzeba się z nim skontaktować.

Tymczasem wśród nowych klientów Pekao, pozyskanych w 2012 r., papier wybrało tylko 4,1 proc. W tym roku odsetek osób, które chcą dostawać wyciąg pocztą, wynosi jeszcze mniej, bo 3,6 proc. W trzecim co do wielkości banku detalicznym w Polsce, BZ WBK, udział papierowych raportów o stanie konta spadł w tym roku aż do 15 proc. W ING Banku Śląskim wynosi 17 proc. W Citi Handlowym e-wyciągi pobiera natomiast 63 proc. klientów. mBank natomiast podaje, że miesięcznie wysyła około 30-35 tys. zestawień listowo, co w skali roku daje około 360 tys. przesyłek. To oznacza, że nawet w najbardziej internetowym banku tradycyjny wyciąg pobiera około 12-15 proc. klientów.

Wyciąg z przymusu

Nawet najbardziej proekologiczni posiadacze rachunków czasem muszą zamówićw banku papierową historię. To standardowy wymóg, np. w przypadku zaciągania kredytu mieszkaniowego. Jeśli co roku ponad 100 tys. osób zaciąga kredyt mieszkaniowy, a zazwyczaj jeden zainteresowany składa kilka wniosków, to rocznie banki drukują tony papieru, który szybko staje się makulaturą. Podobnie jest zresztą z dużą częścią korespondencji wysyłanej klientom, którzy traktują przesyłki w skrzynkach na równi z ulotkami reklamowymi. Pytanie, ilu z nich zdaje sobie sprawę, że co miesiąc płaci za niepotrzebny list.

Nie tylko drzewa

Banki organizują proekologiczne akcje nie tylko w walce z papierowymi wyciągami. Przykładem mogą być „Komórki do zbiórki” BZ WBK. Do końca czerwca we wszystkich oddziałach banku do specjalnego pojemnika można wrzucać stare telefony. Dochód z recyklingu zostanie przeznaczony na wymianę sprzętu AGD w rodzinnych domach dziecka, rodzinach zastępczych, świetlicach środowiskowych oraz szpitalach dziecięcych.

 

Papierowy wyciąg kosztuje od 1,3 zł do 9 zł miesięcznie. To poziom porównywalny z… kosztami prowadzenia rachunku. Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich, zwraca uwagę, że wprowadzenie przed dekadą do kodeksu cywilnego zapisu nakładającego na banki obowiązek przedstawiania klientowi miesięcznego zestawienia o przepływach i saldzie rachunku, traktowane było jako duża zdobycz na polu praw konsumenta. Dzisiaj ten zapis staje się anachroniczny. Na razie jednak na zmianę prawa raczej się nie zanosi, choć wydaje się, że problem produkcji masy makulatury należałoby rozwiązać systemowo. Bankom bardziej opłacałoby się udostępnić darmową infolinię dedykowaną tej usłudze, niż słać co miesiąc kosztowne listy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu