Polacy wolą kupować niż wynajmować

opublikowano: 28-02-2014, 00:00

Trzy lata to wciąż za mało, aby przekonać do leasingu konsumenckiego. Ale powodem nie są przepisy, lecz brak zainteresowania

Od kiedy weszły w życie przepisy dotyczące leasingu konsumenckiego, zainteresowanie klientów tą usługą zmieniło się niewiele, jeśli w ogóle. Ten typ leasingu, całkiem popularny w krajach zachodnich, to dla leasingodawców w Polsce nadal ułamek ich działalności. Ewentualnego wzrostu zainteresowania raczej nie przewidują, ale barierą tu jest nie tyle prawo, co postawy konsumentów.

Nikłe zainteresowanie

Według Marka Dwornika, prezesa Santander Consumer Multirent, od wprowadzenia w Polsce leasingu konsumenckiego, czyli od lipca 2011 r., pozostaje on usługą niszową. I w dodatku ogranicza się w zasadzie wyłącznie do samochodów.

— Dotyczy to wszystkich spółek na rynku, które zdecydowały się wprowadzić ten produkt do swojej oferty. Umowy leasingu konsumenckiego stanowią niewielki procent portfela spółek zajmujących się finansowaniem pojazdów. W naszym przypadku leasing konsumencki to uzupełnienie oferty finansowania samochodów, której głównymi filarami jest tradycyjny leasing operacyjny oraz kredyty samochodowe oferowane przez Santander Consumer Bank. W najbliższym czasie nie spodziewamy się zasadniczych zmian na tym rynku — ocenia Marek Dwornik. Firma VB Leasing włączył do oferty leasing konsumencki już w 2011 r., ale Marek Mirecki, dyrektor departamentu pojazdów w tej spółce, również podkreśla niewielkie zainteresowanie.

— Mieści się w przedziale 1-2 proc. Nie wydaje się, by w 2014 r. nastąpiło większe zainteresowanie leasingiem konsumenckim, chociaż zaostrzające się w ostatnim czasie warunki dostępu do kredytów powinny działać stymulująco na branżę leasingową — uważa Marek Mirecki.

Plusy i minusy

Leasing konsumencki kojarzy się najczęściej z zakupem aut osobowych. Dla klientów indywidualnych, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej, to łatwiejszy sposób sfinansowania zakupu samochodu, bo w porównaniu do kredytu nie wymaga tylu zabezpieczeń. Ma też jednak pewne ograniczenia — z jednej strony firma leasingowa bierze na siebie formalności związane z użytkowaniem auta, w tym ubezpieczenie, ale z drugiej — kierowca nie może z tego powodu wykorzystać ewentualnych przysługujących mu ulg za bezszkodową jazdę, a w dodatku po kilku latach korzystania z wyleasingowanego auta ostatecznie te ulgi traci.

— Możliwość uzyskania finansowania niezależnie od źródła uzyskiwania przychodów sprawia, że leasing konsumencki jest dostępny dla wielu klientów. W rzeczywistości jednak korzystają z niego głównie ci, dla których formalne posiadanie samochodu nie jest najbardziej istotne — mówi Marek Dwornik.

— Trudno wyróżnić grupę klientów szczególnie zainteresowanych leasingiem konsumenckim. Z pewnością są to osoby nieprowadzące działalności gospodarczej, ale z dużą wiedzą na temat usług finansowych oraz ich wad i zalet. Największe znaczenie dla korzystających z leasingu konsumenckiego ma brak negatywnego wpływu na zdolność kredytową — dodaje Marek Mirecki.

Leasingodawcy uważają, że główną barierą rozwoju tej usługi jest głównie mentalność Polaków, bo przecież leasingowany samochód jest przez cały okres użytkowania własnością leasingodawcy, a nie klienta.

Niechętni rodacy

— Konieczna jest zmiana podejścia Polaków do kwestii posiadania samochodu. Na rozwiniętych rynkach wynajem przez klientów indywidualnych stanowi istotną część rynku, natomiast w Polsce dla wielu kierowców nazwa spółki leasingowej widoczna w dowodzie rejestracyjnym samochodu jest barierą nie do pokonania. Zmiana przyzwyczajeń wymaga czasu i działań prowadzonych wspólnie z dealerami samochodów — twierdzi Marek Dwornik.

Marek Mirecki również uważa, że na zainteresowanie leasingiem konsumenckim największy wpływ mają nie przepisy, lecz postawa ludzi.

— Przy olbrzymiej konkurencji instytucji oferujących kredyt na zakup samochodu trudno dotrzeć do klientów z alternatywną ofertą. Wydaje się, że pojedyncze akcje promocyjne nie przynoszą dużych efektów, a bez szerokiej akcji edukacyjnej, w którą zaangażuje się wiele podmiotów, trudno będzie dotrzeć do klientów — tłumaczy Marek Mirecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu