Polacy wyłudzają 7,5 mld zł rocznie

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2009-11-16 00:00

W 2008 r. wykryto 2,6 tys. przestępstw. Dokonano ich 200 razy więcej.

Ubezpieczeniowi oszuści przerzucają się z majątkowych na polisy życiowe

W 2008 r. wykryto 2,6 tys. przestępstw. Dokonano ich 200 razy więcej.

Wiesław T., kierownik punktu obsługi klienta w PZU, został kilka dni temu aresztowany. Zarzut — wyłudzenie z towarzystwa 1,7 mln zł. Metoda? Przy zgłaszaniu szkody z grupowego ubezpieczenia na życie "klonował" rodzinę poszkodowanego i w jej imieniu składał wniosek o wypłatę. Ze swoim numerem konta. Podobnych historii jest więcej — w ubiegłym roku wpadło małżeństwo, które na podstawie fałszywego aktu zgonu próbowało od kilkunastu towarzystw wyłudzić 10 mln zł. Właściciel tartaku wyciągał firmę z tarapatów, inkasując odszkodowanie za palce, które sam sobie obcinał. Skończył na... ósmym. Według ekspertów to dowód, że ubezpieczeniowi oszuści znaleźli nowe pole działania.

— Do niedawna przestępczość ubezpieczeniowa utożsamiana była z ubezpieczeniami majątkowymi, głównie komunikacyjnymi. W 2008 r. postanowiliśmy przyjrzeć się również części życiowej. I okazało się, że tu też jest problem. Dopiero uczymy się tego sektora, ale już widać, że sprawa jest poważna — mówi Robert Dąbrowski, zastępca dyrektora w biurze bezpieczeństwa grupy PZU.

Oficjalny brak

Według oficjalnych statystyk Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), problemu wyłudzeń w Polsce nie ma. A już na pewno nie w życiówce — w 2008 r. wykryto 89 spraw o wartości 3,7 mln zł. W majątku namierzono 2524 przestępstwa warte 52,5 mln zł. To kropla w morzu wypłaconych odszkodowań (w 2008 r. wyniosły 29,6 mld zł). Ale według Roberta Dąbrowskiego, jednego z największych speców od wyłapywania ubezpieczeniowych przestępców w kraju i przewodniczącego podkomisji przestępczości ubezpieczeniowej PIU, te dane mają się nijak do rzeczywistości.

— Badania pokazują, że na jedną ujawnioną sprawę przypada 200 nieujawnionych. Nawet na rynkach rozwiniętych, które są zaawansowane w wykrywaniu wyłudzeń, ten problem istnieje i ma skalę około 10 proc. wypłaconych odszkodowań. W Polsce sięga 25-30 proc., co oznacza, że co roku z towarzystw wyłudzane jest około 7,5 mld zł. Gdyby udało się dojść do poziomu 10 proc., w kasach towarzystw zostałoby 4,5 mld zł — twierdzi Robert Dąbrowski.

Dla porównania — w całym 2008 r. wszystkie towarzystwa zarejestrowane w Polsce wypracowały razem 6 mld zł zysku netto. Ale wyłudzenia biją nie tylko w ubezpieczycieli.

— Wyłudzone odszkodowania są pokrywane ze składek uczciwych osób. Na rynku brytyjskim każda polisa komunikacyjna z powodu wyłudzeń jest droższa mniej więcej o 40 funtów — mówi Wojciech Wężyk, rzecznik STU Ergo Hestia.

Skuteczny pracownik

Do ubezpieczycieli powoli dociera, że życiówka nie jest wolna od wyłudzeń.

— Na świecie to właśnie w ubezpieczeniach na życie wyłudzenia mają większą skalę. U nas do tej pory naiwnie sądzono, że tej sfery problem nie dotyczy. Wynika to z tego, że w latach 90. była fala wyłudzeń w komunikacji, a polisy na życie dopiero od kilku lat zdobywają popularność — mówi Robert Dąbrowski.

Wyczuli to przestępcy, którzy się profesjonalizują.

— Widzimy wyraźne przesunięcie się przestępczości w stronę zorganizowanych grup, w których są pracownicy, biegli, policjanci. Próby incydentalnych wyłudzeń ze strony klientów zdarzają się coraz rzadziej, bo system jest już bardzo szczelny. W przypadku wyłudzeń ze strony klientów jesteśmy w stanie wykryć i zapobiec w 85 proc. przypadków. Jeśli za wyłudzeniem stoi pracownik, to praktycznie w 100 proc. mu się to udaje i dopiero po fakcie sprawa jest wykrywana — mówi Robert Dąbrowski.

Przestępcy się rozwijają, a ubezpieczyciele nie chcą połączyć sił w walce przeciwko nim. Tylko połowa towarzystw majątkowych przekazuje dane do PIU. W życiówce jest jeszcze gorzej — raportuje jedynie co czwarte towarzystwo.

— Towarzystwa, które nie przekazują danych, same sobie szkodzą. Powoduje to, że nie znamy skali zjawiska, ale przede wszystkim uniemożliwia zbudowanie skutecznego systemu przeciwdziałania. Koncentrujemy się na tym, co nam wydaje się najbardziej istotne, podczas gdy problem wyłudzeń może dotyczyć zupełnie innych spraw. Ale o tym nie wiemy, bo nie mamy obrazu całego rynku. Poza tym grupy przestępcze krążą między zakładami. Przepływ informacji by to utrudnił — mówi Robert Dąbrowski.

Grzegorz Nawacki