Polacy wystawili Holendra, możliwe, że sąd mu pomoże

Joanna Barańska
25-02-2005, 00:00

Sąd apelacyjny bada sprawę inwestora z Holandii, który skarży się, że polscy partnerzy ukradli mu firmę.

Warszawski Sąd Apelacyjny zajął się sprawą holenderskiego inwestora pozbawionego kontroli nad spółką przez polskich pracowników. Rozprawę odroczono — sąd chce zajrzeć w akta prokuratury.

Mistrzowski deal

Eurotrafo (ETF) to holenderski holding spedycyjny, który utworzył w Polsce spółkę Transforwarding Polska Real Estate (TPRE). Całość udziałów objęła grupa ETF, a prezesem i jednoosobowym zarządem uczyniono jednego z jej akcjonariuszy — Jaapa Ernsta. Prezes jednak wkrótce wrócił do Holandii, a w Polsce zostawił prokurenta Krystynę N., Polkę o kilku paszportach i nazwiskach, oraz akt założycielski spółki stwierdzający, że jedynym wspólnikiem TPRE jest ETF. Trzy dni po wyjeździe prezesa Krystyna N. udała się do notariusza, chcąc zmienić tekst aktu. Jest to niemożliwe — może to zrobić walne zgromadzenie wspólników, a pełnomocnictwa Krystyny N. nie pozwalają na jego zwołanie. Po tygodniu Krystyna N. zjawiła się u notariusza ponownie i przedstawiła dokument w językach polskim i angielskim, podpisany przez prezesa Ernsta i stanowiący, że ETF daje Krystynie N. prawo do reprezentowania spółki przy podejmowaniu uchwał zmieniających akt założycielski TPRE. Widniała na nim pieczęć grupy ETF z siedzibą w Rotterdamie, choć na 18 dni przed datą dokumentu ETF przeniósł się do Hagi. Są też błędy w angielskiej wersji tekstu.

— Nigdy nie widziałem tego dokumentu — twierdzi Jaap Ernst.

Jego zdaniem, możliwe, że wykradziono mu z teczki papiery podpisane in blanco.

Notariuszowi wystarczyła pieczęć firmy i podpis prezesa. To pozwoliło Krystynie N. na zwołanie w ciągu roku pięciu walnych TPRE, o których nie wiedział Jaap Ernst, a na których kolejno: odwołała go, powołała na prezesa Piotra G., pracownika biura TPRE, powołała siebie do składu zarządu, zmieniła nazwę spółki na Transforwarding International, podzieliła kapitał zakładowy między siebie i Piotra G., a udziały ETF umorzyła. Jedynymi wspólnikami byłej spółki TPRE, znanej obecnie jako Transforwarding International, stali się Krystyna N. i Piotr G.

Wszystkie uchwały zostały zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym: spółka TPRE przestała istnieć.

Zamknięte drzwi

Gdy Jaap Ernst przyjechał do Polski, Krystyna N. nie wpuściła go do biura i oświadczyła, że firma już nie istnieje. Prezes zawiadomił więc prokuraturę o popełnieniu przestępstwa na szkodę spółki i złożył w imieniu ETF pozew do sądu gospodarczego o stwierdzenie nieważności lub nieistnienia uchwał walnych zgromadzeń zwołanych przez Krystynę N. Wygrana oznaczałaby, że nie ma spółki Transforwarding International, będącej własnością Polaków Krystyny N. i Piotra G. Zamiast niej, jak dawniej, istniałaby firma TPRE należąca do ETF.

— Transforwarding International nielegalnie przejął działalność TPRE. Krystyna N. jest też odpowiedzialna za to, że długi spółki sięgają 600 tys. EUR — mówi Jaap Ernst.

Krystyna N. twierdzi, że zarzuty są bezpodstawne, a udziałowcem TPRE została jeszcze w 2000 r. za jego wiedzą i zgodą.

— Zeznania Jaapa Ernsta są obraźliwe. Zarzuca mi, że nie był informowany o zwoływanych przeze mnie walnych. Nie mogłam go informować, bo nie odbierał poczty. Nic dziwnego, skoro ukrywał się przed wierzycielami. Nie wiem, dlaczego wybrał mnie na swojego partnera i sprzedał mi udziały TPRE — mówi Krystyna N.

W pierwszej instancji ETF przegrał, a na pierwszej rozprawie apelacyjnej w tym tygodniu sąd — spędziwszy większość rozprawy na ustalaniu tożsamości posługującej się kilkoma nazwiskami Krystyny N. — postanowił zapoznać się z aktami prokuratury. Tam postępowanie jest na razie zawieszone z powodu czekania na opinię biegłego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Barańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polacy wystawili Holendra, możliwe, że sąd mu pomoże