Polacy zatrudniają w Niemczech

Bergman Engineering z Wrocławia szuka 500 pracowników do fabryki baterii do e-aut, którą buduje Daimler w Kamenz

Koniec z mitem polskiego hydraulika. Dziś polscy inżynierowie odpowiadają za produkcję w niemieckiej fabryce — i to nie byle jakiej, bo produkującej baterie do wszystkich samochodów elektrycznych Daimlera. Dwuletni kontrakt z Accumotive, spółką Daimlera, która buduje zakład w Kamenz w Saksonii, wygrał wrocławski Bergman Engineering.

INŻYNIER Z KNOW-HOW:
Zobacz więcej

INŻYNIER Z KNOW-HOW:

Ktoś może nas oskarżyć, że wywozimy inżynierów z Polski. 80 proc. z nich wróci jednak z kompetencjami w zakresie elektromobilności i otworzy własne biznesy. Rząd ma projekt auta elektrycznego i ani jednego związanego z tym kierunku na studiach. Choć mamy 13 politechnik i wciąż produkujemy inżynierów, to czas przestawić całe szkolnictwo na Przemysł 4.0., bo któryś z inwestorów zapyta za chwilę, czy mamy wystarczająco dużo fachowców — mówi Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering. Fot. Marek Wiśniewski

— Nasza niemiecka spółka z siedzibą w Berlinie dostała zamówienie na koordynację procesu produkcji baterii do aut elektrycznych dla Accumotive. Odpowiadamy nie tylko za rekrutację 500 osób, ale także za wskaźniki produkcji. To nasz największy kontrakt w historii, wart ok. 70 mln zł — mówi Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering.

W ubiegłym roku założona w 2011 r. spółka, która zatrudnia (na kontrakty i na stałe) 350 inżynierów pracujących dla jej klientów, zwiększyła przychody o 70 proc. — do ponad 20 mln zł.

Od A do Z

W związku z nowym zleceniem firma zamierza do końca roku zatrudnić ok. 150 inżynierów, którzy ustawią procesy produkcyjne (będą programować roboty, usprawniać pracę na liniach, itp.), 150 techników elektryków i 200 pracowników produkcyjnych.

— Rekrutację tych ostatnich zlecimy zewnętrznej firmie, prawdopodobnie agencji pracy tymczasowej z oddziałami w Europie Wschodniej. O pracowników nie będzie łatwo, bo muszą mieć certyfikaty uprawniające do pracy z wysokimi napięciami, ale Daimler zrobi odpowiednie szkolenia — mówi Tomasz Szpikowski.

Rekrutacja już ruszyła, pierwszych pracowników Bergman Engineering zatrudni we wrześniu.

— Odpowiadamy za ściągnięcie pracowników do Kamenz, znalezienie im mieszkania, uzyskanie pozwoleń, ryzyko chorobowe, rotacje, premie. Zgodnie z niemieckimi przepisami, wynagrodzenia są takie same jak w innych fabrykach Daimlera w Niemczech, znacznie wyższe niż stawki rynkowe w Polsce — mówi szef Bergman Engineering.

To oznacza 15-30 tys. zł netto dla inżynierów i 6-8 tys. zł dla pracowników produkcyjnych.

— Kontrakty podpisujemy na dwa lata, bo na taki czas sami zawarliśmy umowę z klientem. Jednak fabryka jest w budowie, powstała pierwsza z kilku hal, cały zakład będzie gotowy za półtora roku, a dopiero po dwóch latach od uruchomienia osiągnie pełne moce produkcyjne. Liczę, że Accumotive przedłuży z nami umowę — mówi Tomasz Szpikowski.

Polska kadra

Bergman Engineering szuka pracowników w całej Europie, głównie Wschodniej.

— Na terenach byłego NRD, gdzie powstaje fabryka, nie ma ludzi, większość wyjechała na zachód kraju. Accumotive zlecił nam to zadanie z nadzieją, że znajdziemy pracowników w regionie. Większość inżynierów będą stanowić Polacy, liczymy też na Rumunię. Na Węgrzech i w Czechach zarobki są na tyle wysokie, że nie spodziewamy się wielu chętnych. Zastanawiamy się nad zatrudnieniem inżynierów z Ukrainy. Barierą są pozwolenia, choć spodziewam się, że wkrótce Niemcy wprowadzą kontyngenty dla osób z wykształceniem technicznym, oraz brak znajomości języka niemieckiego — mówi szef Bergman Engineering.

W Polsce pensje inżynierów też szybko rosną. Tomasz Szpikowski szacuje, że o ile średni wzrost płac w ubiegłym roku wyniósł 6 proc., o tyle w branży lotniczej i motoryzacyjnej inżynierowie zarobili o 15 proc. więcej. Popyt rośnie m.in. z powodu inwestycji Daimlera, VW, Lufthansy i Pratt & Whitney. Bergman Engineering zatrudnia dziś inżynierów w Polsce i Niemczech.

— Jak najszybciej chcemy otworzyć spółki w Czechach i na Węgrzech. Stanęliśmy jednak przed dylematem, czy budować za własne pieniądze, ale wolniej, czy oddać część udziałów w zagranicznych spółkach i tworzyć je szybciej — przyznaje prezes.

 

OKIEM EKSPERTA

Zadanie niełatwe, ale wykonalne

JAKUB FARYŚ, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego

To logiczne, że skoro motoryzacja jest w Polsce tak dobrze rozwinięta, inne kraje Europy zaczęły nas postrzegać jako miejsce, w którym są dobrzy pracownicy. W krajach „starej„ Unii szukanie pracowników na kontrakty za granicą to praktyka stosowana od dawna. Cieszę się, że tego typu procesy zaczynają trafiać do Polski. Znalezienie 150 inżynierów i 150 techników nie będzie zadaniem łatwym. Polska, podobnie jak inne kraje, cierpi na brak kadry technicznej. Na wagę złota są szczególnie osoby, które łączą różne umiejętności i pracują w nowych zawodach. W Polsce działa jednak tak dużo zakładów motoryzacyjnych, że kadra jest duża. Powinno się udać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Polacy zatrudniają w Niemczech