Połączenie, które dzieli

Krzysztof A. Dobrzański
opublikowano: 2007-10-25 10:14

Temat łączenia Orlenu i Lotosu wraca co jakiś czas jak bumerang. Pewnie nowe władze znów go dotkną. Warto więc poznać wszystkie możliwe warianty i następstwa konsolidacyjnych gierek. Zajął się nimi "Nasz Rynek Kapitałowy" w listopadowym wydaniu gazety.

W połowie roku wrócił temat połączenia PKN Orlen SA oraz Grupy Lotos SA. Tym razem dodatkowym impulsem do przywołania tematu stała się oferta połączenia austriackiego OMV z węgierskim MOL. Transakcja warta ok. 100 mld zł (36 mld dolarów) stworzyłaby największy w tej części Europy koncern paliwowy. PKN Orlen byłby ze swoją kapitalizacją na poziomie ok. 24 mld zł ponad czterokrotnie mniejszy.

Obok wspomnianej zmiany w sektorze paliwowym w Europie Środkowo-Wschodniej wskazuje się na ryzyko utraty przez Skarb Państwa kontroli kapitałowej nad PKN Orlen, co miałoby być wynikiem skupienia akcji tej spółki przez bliżej nieokreślonego inwestora. Obecnie w rękach inwestorów niezwiązanych ze SP znajduje się ok. 70 proc. akcji Orlenu, przy czym żaden nie posiada więcej niż 5 proc. głosów na WZA. Wg stanu na 6 września br. w posiadaniu łącznie 287 funduszy znajdowało się 205 238 031 akcji spółki, co dawało 47,99 proc. udziału w jej kapitale. Udział na poziomie 3,14 proc. w kapitale akcyjnym  miały GDR-y (kwity depozytowe notowane na giełdach zagranicznych) wyemitowane przez The Bank of New York. Kwestia przejęcia Orlenu nie jest zatem dla ewentualnych zainteresowanych prosta i musiałaby być decyzją bardziej polityczną niż biznesową.

Strategiczne decyzje
Można przypuszczać, że istnieje nadrzędny motyw dla połączenia obu spółek, to znaczy realizacja interesów głównego akcjonariusza jakim jest Skarb Państwa, który z kolei swoje plany tłumaczy dbałością o bezpieczeństwo energetyczne Polski. Akcjonariusz ten jest w obu spółkach reprezentowany również przez Naftę Polską SA.
W ramach osiągania celów związanych z bezpieczeństwem energetycznym rząd Polski dąży prawdopodobnie do ochrony PKN Orlen przed przejęciem nad nim kontroli przez inwestora, który mógłby stosować wobec Polski "szantaż energetyczny". Z takim postępowaniem miała do czynienia Białoruś, dla której dostawcą gazu jest Rosja. Jak temu zaradzić?
Jedną z najistotniejszych kwestii - z punktu widzenia Skarbu Państwa - jest osiągnięcie pożądanych zmian w strukturze akcjonariatu obu firm.
Można przedstawić ją w dwóch wariantach przebiegu zdarzeń związanych z połączeniem koncernów. Zaznaczyć jednak trzeba, że każdy z tych wariantów wiąże się z koniecznością podjęcia przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PKN Orlen i Grupy Lotos uchwały o emisji nowych akcji oraz uchwały o połączeniu. Aby uchwały te mogły zostać podjęte, niezbędne jest głosowanie "za": w przypadku podwyższenia kapitału - więcej niż połowy oddanych głosów, a w odniesieniu do połączenia - dwóch trzecich głosów (66,66 proc.).
W PKN Orlen Skarb Państwa posiada łącznie ok. 27,5 proc. udziału (w tym Nafta Polska ok. 17,3 proc.) w akcjonariacie (odpowiada to takiemu samemu udziałowi w liczbie głosów na WZA). Kapitalizacja PKN Orlen to  ok. 24,3 mld zł. Należałoby zatem przekonać odpowiednią część pozostałych akcjonariuszy (głównie inwestorów finansowych), że wynikające z ewentualnej fuzji zmniejszenie ich udziału w kapitale akcyjnym nie spowoduje faktycznego zmniejszenia wartości posiadanego pakietu, tzn. jeżeli np. inwestor posiada 5 proc. akcji Orlenu o wartości 1,2 mld zł, to po obniżeniu jego udziału np. do 2,5 proc. nadal będzie miał w ręku pakiet wart 1,2 mld zł lub więcej, albo będzie istniała realna perspektywa wzrostu kursu w krótkim okresie do oczekiwanego poziomu. Jest to możliwe m.in. przy założeniu odpowiedniego zwiększenia kapitalizacji Lotosu przed fuzją.
W Lotosie Skarb Państwa posiada ok. 58,8 proc. akcji (w tym Nafta Polska ok. 51,9 proc.), co daje taki sam procent głosów na WZA (kapitalizacja Lotosu to  ok. 6,15 mld zł). Zatem podjęcie odpowiednich uchwał nie powinno stanowić problemu.
Pierwszym z rozpatrywanych wariantów połączenia koncernów jest wniesienie posiadanych przez SP akcji Lotosu do Orlenu, przy obecnej kapitalizacji obu spółek. Po połączeniu obu koncernów SP kontrolowałby ok. 33,8 proc. akcji, co nie zmieniałoby wpływu na zarządzanie spółką, a przyjmując, że obowiązywałby obecny statut PKN Orlen, nadal dawałby takie same możliwości przejęcia, jak to jest teraz.

Kosztowny zabieg
Zgodnie z par. 7 ust. 11 statutu Orlenu - prawo głosowania akcjonariuszy spółki zostaje ograniczone w ten sposób, że żaden z nich nie może wykonywać na WZA więcej niż 10 proc. ogólnej liczby głosów istniejących w spółce w dniu jego odbywania. Ograniczenie prawa głosowania nie dotyczy spółki Nafta Polska, Skarbu Państwa oraz banku depozytowego, który na podstawie umowy ze spółką wyemitował kwity depozytowe w związku z jej akcjami.
Dodatkowo po osiągnięciu w wyniku fuzji wspomnianych ok. 33,8 proc. głosów na WZ Orlenu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29.07.2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, Skarb Państwa musiałby albo zredukować swoje zaangażowanie poniżej 33 proc., albo ogłosić wezwanie na ilość akcji, która dałaby mu 66 proc. głosów na WZ. Koszt takiego wezwania to przy wspomnianej kapitalizacji ok. 9,8 mld zł, przy czym trzeba zwrócić uwagę na fakt, iż mogłoby się okazać, że wezwanie spotkałoby się z niewielkim zainteresowaniem inwestorów, co dałoby ilość akcji, która nie umożliwiłaby uzyskania przez SP 51 proc. głosów na WZ powiększonego o Lotos Orlenu.
Należy stwierdzić, że połączenie Orlenu z Lotosem w obecnej sytuacji najprawdopodobniej nie spowoduje istotnego zwiększenia wpływu Skarbu Państwa na funkcjonowanie Orlenu, a w przypadku Lotosu zmniejszy nawet ten wpływ. Nie ograniczy również znacząco ryzyka przejęcia PKN Orlen przez "niepożądanych" inwestorów.

Równie kosztowna alternatywa
Drugi możliwy wariant połączenia koncernów, przy jednoczesnym uzyskaniu przez SP pakietu kontrolnego (51 proc. głosów na WZ), wiąże się z wcześniejszym przygotowaniem Lotosu do przejęcia przez Orlen. Polegałoby to na zwiększeniu kapitalizacji spółki z Gdańska, co   jak wspomniałem    zachęciłoby prawdopodobnie akcjonariuszy Orlenu do wyrażenia na WZ zgody na fuzję.
Zwiększenie kapitalizacji musiałoby się odbyć poprzez emisję nowych akcji Lotosu z wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy i kierowanej do konkretnego inwestora (subskrypcja prywatna), którym musiałby być podmiot w pełni kontrolowany przez SP, np. Nafta Polska (mógłby to być oczywiście inny podmiot). Liczba wyemitowanych akcji musiałaby zwiększyć kapitalizację Lotosu do ok. 14,7 mld zł. Wspomniana przykładowo Nafta Polska musiałaby zatem wydać na dokapitalizowanie Lotosu ok. 8,5 mld zł, które mogłyby pochodzić ze sprzedaży papierów dłużnych spółki, np. na rzecz PKO BP SA i PZU SA.
Po tym Skarb Państwa, a w tym Nafta Polska, miałyby ok. 83 proc. udział w akcjonariacie.
Przy dokonaniu tego zabiegu i po połączeniu Orlenu z Lotosem, SP razem z Naftą Polską uzyskałby ok. 48,3 proc. udział w akcjonariacie koncernu. W tym przypadku również istniałby obowiązek ogłoszenia wezwania na ilość akcji, która dawałaby 66 proc. głosów na WZ spółki. Wobec tego SP i Nafta Polska musiałyby zabezpieczyć na ten cel środki w kwocie ok. 6,9 mld zł. Prawdopodobnie nie wydałyby tej kwoty, ponieważ na wezwanie odpowiedziałoby pewnie niewielu inwestorów (dokapitalizowanie Lotosu przed włączeniem do Orlenu zachęciłoby do lokowania środków finansowych w akcje powiększonego podmiotu, traktowanego jako inwestycja długookresowa, a ponadto prawdopodobny brak odpowiedzi na wezwanie łączyłby się także z dywersyfikowaniem portfela przez instytucje finansowe, takie jak fundusze emerytalne i inwestycyjne), ale przy okazji SP i Nafta Polska mogłyby dokupić kilka procent akcji, które dawałoby uzyskanie 51 proc. głosów na WZ.
Problemem pozostaje kwestia wyłączenia prawa poboru przy emisji kierowanej akcji Lotosu. Musiałby tu pojawić się ważny powód. Takim uzasadnieniem mogłoby być strategiczne dla bezpieczeństwa państwa znaczenie spółki, co tłumaczyłoby kierowanie emisji do podmiotu Skarbu Państwa (wskazać można tu na potrzebę wyposażenia i przebudowy instalacji przerobu ropy w celu jej dostosowania do lekkich gatunków, a także konieczność poszukiwania i eksploatacji nowych własnych złóż ropy naftowej).
Drugi wariant, pod warunkiem wyłączenia prawa poboru w stosunku do akcji nowej emisji Lotosu, wydaje się być korzystniejszym   z punktu widzenia Skarbu Państwa   scenariuszem połączenia koncernów, którego końcowym etapem byłoby wniesienie aportem posiadanych przez SP (w tym Naftę Polską) akcji Lotosu do PKN Orlen oraz wyemitowanie przez płocką spółkę ilości akcji, które otrzymaliby w zamian akcjonariusze Lotosu.

Korzyści z mono-władzy
Zakładane w drugim wariancie dokapitalizowanie Lotosu mogłoby okazać się korzystne dla realizacji planów zawartych w opracowanej przez spółkę Strategii do roku 2012. Określono w niej przybliżone wartości zaplanowanych inwestycji, które umożliwić mają osiągnięcie takich celów jak, m.in.: zwiększenie dostaw ropy naftowej z własnych źródeł - zgodne z rządowym programem bezpieczeństwa energetycznego Polski, wzrost przerobu ropy do 10,5 mln ton/rok, zwiększenie liczby stacji do 500, wzrost sprzedaży na stacjach w wyniku wdrożenia i stosowania programu lojalnościowego i flotowego. W ciągu najbliższych lat gdański koncern będzie potrzebował na te inwestycje ok. 7,3 mld zł, przy czym większa część środków pochodzić ma z kredytów bankowych. Zaplanowane przez Lotos inwestycje na najbliższe pięć lat stanowią niemal 86 proc. wartości wskazanego w drugim wariancie dokapitalizowania przez głównego akcjonariusza - Skarb Państwa.
Wariant ten prawdopodobnie pozwoliłby na stworzenie silnego podmiotu - wzmocnionego dokapitalizowaniem ze strony głównego akcjonariusza, uzyskanie pełnej i niezagrożonej kontroli SP nad obydwoma koncernami już w ramach jednego podmiotu (co w świetle budowania bezpieczeństwa energetycznego Polski wydaje się być korzystne), uzyskanie przez powiększony podmiot środków finansowych (wniesionych wcześniej przez Naftę Polską do Lotosu) na wypełnianie zadania polegającego na dywersyfikacji dostaw i zwiększaniu ich bezpieczeństwa (obecna sytuacja finansowa PKN Orlen znacznie ogranicza możliwości pozyskiwania finansowania zewnętrznego -w związku z inwestycją w rafinerię w Możejkach).
Wariant ten dałby również możliwość wyeliminowania negatywnych skutków dla akcjonariuszy mniejszościowych, a tym samym wykluczył niekorzystny wpływ na opinię na temat polskiego rynku kapitałowego.

Skuteczna i tania kombinacja?
Możliwe jest także inne posunięcie, które nie wyklucza wariantu drugiego, a zmienia przebieg jego realizacji i czyni go tańszym i nieco prostszym w zakresie organizowania środków na dokapitalizowanie Grupy Lotos. Mianowicie SP (w tym Nafta Polska) wnieść może akcje Orlenu aportem do Lotosu. Ich wartość przy wspomnianej wcześniej kapitalizacji PKN to ok. 6,5 mld zł. W ten sposób zbliżono by się do potrzebnego zwiększenia kapitalizacji Lotosu. Zamieniłaby się też w sposób pożądany dla Skarbu Państwa struktura akcjonariatu gdańskiej spółki, ponieważ w zamian za akcje płockiego podmiotu, Skarb Państwa otrzymałby akcje nowej emisji Lotosu. Miałby także taką jak wcześniej kontrolę nad Orlenem (za pośrednictwem Lotosu). Dodatkowo należałoby bezwzględnie realizować wspomnianą strategię rozwoju Lotosu, ponieważ ona także zwiększałaby kurs akcji tej spółki, a co z tego wynika   jej kapitalizację. Po tym można by dokonać kolejnego przeniesienia akcji: tym razem Skarb Państwa wniósłby wszystkie posiadane łącznie z Naftą Polską akcje Lotosu do PKN i za to objął akcje nowej emisji tej spółki. To zbliżyłoby go do objęcia przewidzianej w drugim wariancie liczby głosów na WZ Orlenu. Następnie ogłosiłby wezwanie i dokupił trochę akcji. W ten sposób zbliżyłby się do poziomu 51 proc. (choć raczej nie osiągnąłby go) i znacząco ograniczył ilość dostępnych na rynku dla innych inwestorów akcji płockiego koncernu.

Pełny tekst znajdziesz w listopadowym "Naszym Rynku Kapitałowym"!