Według PwC, Polska będzie jednym z krajów, których płace będą rosły najszybciej. W 2011 r. średnia pensja brutto wynosiła u nas 1153 USD, tymczasem w 2030 r. będzie to już 3137 USD.



Dzięki temu znacząco odrobimy stratę do najbogatszych państw. Obecnie nasze zarobki to 33 proc. zarobków Niemców i Amerykanów. W 2030 r. będzie to odpowiednio 64 i 69 proc. Z 21 państw objętych badaniem tylko cztery będą odnotowywać wyższy wzrost płac obywateli niż Polska (Indie, Chiny, Filipiny i Malezja). Dynamiką prześcigniemy m.in. Rosję, Turcję, Meksyk i Brazylię.
Eksperci PwC zaznaczają jednak, że im wyższy wzrost płac w kraju, tym wyższy wzrost kosztów pracy, a więc tym niższa konkurencyjność gospodarki w globalnej grze rynkowej. Według ich prognoz, do 2030 r. wzrost średniego wynagrodzenia w Polsce wyniesie przeciętnie prawie 6 proc. rocznie, tymczasem wydajność pracy będzie rosła w tempie jedynie 4 proc. Czyli polska gospodarka będzie stopniowo tracić jeden z głównych atutów, czyli niskie koszty pracy.
- Jako pracownicy na pewno możemy się cieszyć, że nasze zarobki będą się zwiększały w ciągu najbliższych lat. Z drugiej jednak strony, nie możemy zapominać, że rosnące wynagrodzenia to element poważnie analizowany przez inwestorów decydujących o lokalizacji swojego biznesu. Jeżeli zatem Polska ma utrzymać swoją atrakcyjność w ich oczach, to polskie przedsiębiorstwa muszą inwestować w kapitał ludzki, by być w stanie konkurować jego jakością: innowacyjnością, jakością obsługi klientów czy wydajnością - mówi Artur Kaźmierczak, partner w PwC.