Wtzw. planie Morawieckiego wśród wielu czynników wpływających na ten rozwój wskazano na stopę oszczędności — rozumianą jako różnica między PKB a wydatkami na konsumpcję w danym roku. Eksperci BGŻ Optima sprawdzili, jak kształtuje się stopa oszczędności w Polsce i na świecie.
Przeanalizowali więc dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego, z których wynika, że Polska wypada najgorzej wśród państw dawnego bloku sowieckiego. Najbardziej zapobiegliwi w grupie dawnych demoludów są Słoweńcy, którzy odłożyli równowartość 25,9 proc. swojego PKB. Niewiele mniejsze oszczędności mają Estończycy — 25,7 proc., Bułgarzy (23,2 proc.), Łotysze (22,4 proc.) i Czesi (22,2 proc.).
W Rumunii i Chorwacji stopa oszczędności jest identyczna i wynosi 21,3 proc., niemal tyle samo co na Węgrzech — 21,2 proc. Polska ze wskaźnikiem na poziomie 19 proc. znajduje się na szarym końcu wśród krajów regionu. I żadną pociechą nie jest fakt, że za nami znaleźli się Belgowie (18,4 proc.), Włosi (18,5 proc.), Hiszpanie (18,1 proc.) i Portugalczycy (16,3 proc.).
— Oczywiście możemy się pocieszać, że zostawiliśmy w tyle kraje znacznie od nas bogatsze. Przykład warto jednak brać z zamożnych krajów, które pomimo bogactwa stale akumulują oszczędności. Tymczasem stopa oszczędności w Polsce od lat jest mniej więcej taka sama. Dość powiedzieć że w 1996 r. wynosiła 18 proc. Potem nieznacznie wzrosła osiągając swój szczyt w przededniu kryzysu finansowego w 2008 r. — 20 proc. W kryzysowych latach zaczęliśmy konsumować oszczędności i stopa spadła do około 16 proc. — mówi Marta Domańska-Trzaskoma z BGŻ Optima.
W Niemczech stopa oszczędności wynosi 23,9 proc. w Danii sięga 24,4 proc., w Szwecji 24,8 proc., a w Norwegii aż 37,4 proc. To ekstraklasa światowa pod względem oszczędzania. Ekspertka z BGŻ Optima uważa, że trend w oszczędzaniu nad Wisłą ma szansę się poprawić dzięki programowi „Rodzina 500+”.