Obecne wzrosty na naszej giełdzie traktuję jako korektę. Myślę, że w ocenie najbliższej przyszłości na GPW pomóc może analiza zachowania węgierskiego BUX. Na piątkowej sesji indeks giełdy w Budapeszcie zakończył wzrostowe odbicie i spadł w trakcie notowań poniżej swojego krytycznego poziomu 6780 pkt. Jest on odpowiednikiem 1065 pkt na WIG 20. Poziom 1100 pkt w ramach obecnego ruchu nie powinien zostać przekroczony. Natomiast spadek poniżej 1065 pkt skończy trwającą korektę i indeks największych spółek podąży w kierunku lipcowych minimów.
Głównym czynnikiem ryzyka na giełdach naszego regionu jest zbliżające się referendum w Irlandii. Chociaż ostatnie badania pokazują, że rośnie poparcie dla ratyfikacji traktatu nicejskiego, w najbliższym czasie powinno być nerwowo. Myślę, że ostrożniejsi gracze będą dążyć do zmniejszenia zaangażowania w akcje z powodu obaw o negatywne wyniki referendum. Taki zawód mógłby doprowadzić do wyprzedaży.
Spodziewam się, że do końca roku na GPW, podobnie jak na giełdach światowych, dojdzie do większego odreagowania. Jednak w obecnej chwili jest jeszcze za wcześnie na rozpoczęcie tego ruchu. Myślę, że kursy największych spółek naszej giełdy czeka jeszcze jedna fala spadków. Dla Pekao SA istotnym oporem jest strefa 88-90 zł. Wsparcie stanowi poziom 84,7-85 zł. Dla wyceny banku najistotniejszym czynnikiem są wyniki kwartalne, które w obliczu obaw o poziom złych kredytów mogą okazać się gorsze od oczekiwanych. Tu upatruję powodów do przeceny akcji Pekao SA. W przypadku PKN Orlen, barierą dla wzrostów są okolice 17,4-17,6 zł. Kurs rafineryjnej spółki wciąż czeka ponowny test tegorocznego minimum (15,3 zł). Natomiast dla kursu TP SA oporem jest poziom 12,2-12,4 zł. Spodziewam się, że wciąż grozi spółce pogłębienie dna sprzed kilku sesji (11,15 zł).
*analityk DM Banku Handlowego