Policja legalnie ominie rafy przetargowe

Mariusz Zielke
opublikowano: 2008-04-01 07:30

Policjanci, wściekli na utrącanie przetargów, zaczęli kupować sprzęt poza ustawą o zamówieniach. I to za duże pieniądze.

Komenda Główna Policji zrealizuje część ważnych (i dużych) zakupów poza ustawą Prawo zamówień publicznych. Zamówienia mają zostać bowiem zakwalifikowane do istotnych dla bezpieczeństwa państwa. W ten sposób policja chce się bronić przed blokowaniem i torpedowaniem przetargów przez firmy niezadowolone ze specyfikacji czy rozstrzygnięć. Mamy pierwszy przykład: z procedur ustawowych wyłączono zakup 1,7 tys. furgonów policyjnych za blisko 200 mln zł. Przetarg na nie ruszył 21 marca. Podobnie mają być kupowane samochody terenowe, transportery opancerzone i armatki wodne. Łącznie to zakupy za przynajmniej ćwierć miliarda złotych. Firmy kręcą nosem.

— Wcześniej takie zakupy były realizowane w normalnych przetargach, dlaczego teraz zalicza się je do „ważnych dla bezpieczeństwa państwa”? Uzasadnienie jest dyskusyjne — mówi przedstawiciel jednej z firm samochodowych.


Potrzeby i rozgrywki
Dotąd z procedur ustawowych były wyłączone wszystkie zakupy tajne, czyli np. zakup sprzętu dla oddziałów antyterrorystycznych czy innych specjalistycznych rozwiązań lub zakupy objętę tajemnicą państwową. Samochody czy nawet broń kupowano jawnie. Tomasz Kowalczyk, szef biura logistyki policji, uzasadnia jednak, że zastosowanie przepisu o wyłączeniu części pozornie zwykłych przetargów spod działania ustawy było konieczne.

— Policja potrzebuje rozwiązań dla niej dostosowanych, a nie seryjnych. Dostawcom często zaś zależy na sprzedaży bez uwzględnienia naszych potrzeb. Dlatego próbują proceduralnie blokować je już na etapie specyfikacji. Nie możemy na to pozwolić i część sprzętu kupimy w procedurze pozaustawowej. Ale będą to przetargi jak najbardziej konkurencyjne i uczciwe — mówi Tomasz Kowalczyk.


Problem osobowy
Być może poza ustawą zostaną kupione też oznakowane samochody osobowe za ponad 200 mln zł. Policja od półtora roku nie może skończyć przetargu na ich zakup z powodu protestów firm. Pierwszy przetarg na zakup 5 tys. aut za 300 mln zł padł w wakacje 2007 r. Drugi od kilku miesięcy jest w arbitrażu Krajowej Izby Odwoławczej z powodu protestów na specyfikację. Jeśli przetarg i tym razem zostanie unieważniony, to policja nowe zamówienie zrobi poza ustawą.

— Gdyby policja sama nie robiła błędów w specyfikacjach i procedurach, te przetargi nie byłyby blokowane. Niech przygotowują przetargi zgodnie z przepisami — mówi przedstawiciel jednego z dostawców samochodów.

Policjanci odpierają, że grające ostro firmy czepiają się najdrobniejszych szczegółów i prowadzą nieczystą grę przetargową. W procedurze pozaustawowej nie będą zaś miały takiej możliwości.