Poligraficzne moce leżą odłogiem

Dwie trzecie polskich firm poligraficznych wykorzystuje mniej, niż 70 proc. zdolności produkcyjnych.

Na naszym rynku działa prawie 9,4 tys. firm poligraficznych — wynika z najnowszego raportu „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem w Polsce”, który przygotowali eksperci z KPMG i Uniwersytetu Warszawskiego we współpracy z Polskim Bractwem Kawalerów Gutenberga. Powyższe dane pochodzą wprawdzie z 2016 r., ale opracowanie zawiera także prognozy dotyczące branży na ten i kolejny rok. Mówią one o spodziewanym wzroście łącznych przychodów do 16,1 mld zł w 2018 r. i 16,8 mld zł w przyszłym (w 2016 r. było to 14,5 mld zł).

Zdecydowana większość — aż 92 proc. — podmiotów w tej branży to mikrofirmy, 6,3 proc. to firmy małe, a do grona średnich i dużych zaliczyć można tylko 1,7 proc. polskich przedsiębiorstw poligraficznych.

— Sektor cechuje się bardzo niskim stopniem koncentracji. W przyszłości będziemy zapewne obserwować tendencję do konsolidacji zarówno wertykalnej, jak też horyzontalnej — uważa Jacek Bajger, partner w dziale doradztwa podatkowego KPMG.

Dodaje, że kluczowym czynnikiem rozwoju tego sektora jest eksport, którego udział wzrósł w 2016 r. do 37,6 proc. Mniej optymistyczne wnioski płyną z badania koniunktury w sektorze przeprowadzone wśród 266 firm poligraficznych. Okazało się m.in., że tylko 6 proc. firm w pełni korzysta ze swoich mocy produkcyjnych.

— To zatrważający wynik, szczególnie jeśli się doda, że aż 63 proc. wykorzystuje nie więcej niż 70 proc. zdolności wytwórczych. To zdecydowanie zła sytuacja, oznacza bowiem, że moce wytwórcze nie odpowiadają popytowi — komentuje prof. Wiesław Cetera z Wydziału Dziennikarstwa Informacji i Bibliologii UW.

W jego opinii właścicielom tych przedsiębiorstw powinna się zapalić czerwona lampka, oznaczająca konieczność szybkiego podjęcia jakichś działań, być może łącznie z likwidacją firmy.

Ponad jedna trzecia ankietowanych firm nie planuje w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat żadnych inwestycji. 30 proc. ma zamiar przeznaczyć na inwestycje najwyżej 10 proc. swoich przychodów.

— To oczywiście koresponduje z nadmiarem mocy produkcyjnych na rynku — uważa Wiesław Cetera.

Inwestycje warte więcej niż jedna czwarta przychodów w najbliższych latach deklaruje zaledwie co dziewiąte ankietowane przedsiębiorstwo poligraficzne. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Poligraficzne moce leżą odłogiem