Ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC) członków zarządu to w Polsce na razie dość droga inwestycja, na którą nie stać wielu firm. Wiele z nich nawet się nad nią nie zastanawia, bo w razie potrzeby uzyskanie wypłaty od ubezpieczyciela nie jest proste. Najpierw trzeba byłemu szefowi udowodnić winę przed sądem.
Wina nie jest ewidentna
Według kodeksu spółek handlowych, cywilna odpowiedzialność członków zarządu wobec spółki zachodzi, gdy spółka ponosi straty, członek zarządu dopuścił się działania lub zaniechania niezgodnego z prawem lub statutem, szkoda pozostała w tzw. adekwatnym związku przyczynowym z zawinionym działaniem menedżera. Jednak udowodnienie winy nie jest łatwe. Punktem wyjścia jest kwestia staranności przy podejmowaniu decyzji.
— W literaturze wywiedziono, że nawet samo podjęcie się obowiązków członka zarządu bez posiadania należytych kwalifikacji stanowi naruszenie tego miernika — mówi Witold Puchała, partner w Kancelarii Radców Prawnych Młynarczyk Puchała.
W pewnych przypadkach członek zarządu może ponosić odpowiedzialność wobec spółki niezależnie od tego, czy był obecnyprzy podejmowaniu określonych działań, decyzji swojego kolegi z zarządu, czy też nie.
— Sumienny, rzetelny i fachowy członek zarządu, który wie, że podjęto błędną lub szkodliwą dla spółki decyzję, powinien dążyć do jej zmiany lub ograniczenia negatywnych skutków. Członkowie zarządu mogą przykładowo, w protokołach z posiedzeń, zgłaszać swoje uwagi oraz proponować podjęcie uchwał, które zapobiegną szkodzie — mówi Witold Puchała.
Luksus menedżerski
Ubezpieczenie OC członka zarządu wśród produktów ubezpieczeniowych na polskim rynku jest produktem luksusowym i stosunkowo drogim. Dlatego pozwolić sobie na nie mogą duże i wielkie firmy, zwłaszcza z kapitałem zagranicznym i z obcokrajowcami w zarządzie, bo na Zachodzie tego typu ubezpieczenia są znacznie bardziej popularne niż w Polsce.
— Podejrzewam, że będziemy do tego równać. Ubezpieczenie członka zarządu za szkody wyrządzone spółce nie jest jednoznaczne z rezygnacją od pociągnięcia byłego szefa do odpowiedzialności. Ono daje spółce tę korzyść, że w razie poniesienia szkody będzie mogła dochodzić odszkodowania od zakładu ubezpieczeń, którego sytuacja finansowa jest co do zasady pewna. Najczęściej w tego typu procesach spółka pozywa solidarnie członka zarządu i ubezpieczyciela o odszkodowania i w razie wygrania sporu domaga się wypłaty odszkodowania od ubezpieczyciela— mówi Marcin Centarowicz, radca prawny z Kancelarii SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy.
Naturalnie ubezpieczyciele do wypłacania odszkodowań się nie palą. Sprzyja im to, że ustalenie odpowiedzialności odszkodowawczej członka zarządu w większości przypadków jest bardzo skomplikowane, wymaga specjalistycznych analiz prawnych i finansowych.
— Bardzo trudno spotkać oczywisty, czarno-biały przypadek, w którym ubezpieczyciel dobrowolnie zapłaciłby spółce żądane odszkodowanie. Dochodzenie przez spółkę odszkodowania z reguły kończy się w sądzie — mówi Marcin Centarowicz.
OC lubi ciszę
Czy w Polsce zdarzały się spektakularne procesy byłego szefa, spółki i ubezpieczalni?
— O takie informacje trudno, bo każdej stronie sporu zależy na poufności: spółka może stracić na wartości, menedżer — reputację, a ubezpieczyciel dałby sygnał, że wypłacił odszkodowanie lub przegrał sprawę w sądzie — mówi Marcin Centarowicz.