Polisowykluczeni

Po raz pierwszy w historii polskiego rynku ceny polis komunikacyjnych są tak wysokie, że części klientów nie stać na ich zakup

Kilka tygodni temu brytyjskie media obiegła informacja o 30-letniej Angielce, która kupiła pierwszy w życiu samochód — kilkuletni kompakt. Kiedy przyszło do zakupu ubezpieczenia, przeżyła szok. Ubezpieczyciel zażyczył sobie za roczną polisę OC więcej, niż kosztował samochód. Wbrew medialnemu zainteresowaniu, nie jest to na Wyspach przypadek odosobniony. W Wielkiej Brytanii, podobnie jak w całej Europie Zachodniej, wysokie ceny polis komunikacyjnych odstraszają od zakupu samochodu. Podwyżki stawek za ubezpieczenia, do których doszło w ostatnich kwartałach w Polsce, sprawiły, że nieznane wcześniej zjawisko zawitało nad Wisłę.

Zobacz więcej

stłuczka, kierowca, polisa Fotolia

Skokowy wzrost

Według agentów ubezpieczeniowych, rośnie liczba kierowców, którzy po otrzymaniu wyceny nowej polisy nie decydują się na zakup. Powodem jest skokowy wzrost jej ceny w porównaniu z poprzednią. Najbardziej dotyczy to osób, które mają na koncie spowodowanie wypadku lub kolizji, młodych kierowców czy też emerytów, dla których wyższy wydatek na ubezpieczenie oznacza dużą wyrwę w skromnym budżecie. Z wyliczeń toruńskiego pośrednika ubezpieczeniowego CUK Ubezpieczenia wynika, że od początku roku średnia cena polisy OC poszła w górę o 40 proc. i wynosi obecnie ponad 600 zł. Wzrost nie rozkłada się jednak równomiernie. Maciej Kuczwalski, członek zarządu CUK Ubezpieczenia, informuje, że rozpiętość w ofertach dla kierowców, którzy nie spowodowali w ostatnich latach żadnej szkody, wynosi 100 proc., w przypadku szkodowych może sięgać aż 1000 proc. Muszą oni liczyć się z drastycznymi stawkami za polisę OC, które nierzadko wynoszą kilka tysięcy złotych, a czasami nawet przekraczają 10 tys. zł. Podobnie jest w przypadku młodych kierowców, którzy i tak już płacili więcej z powodu braku zniżek. W ich przypadku ceny poszły w górę nawet o 170 proc. Paweł Kuczyński, szef porównywarki Ubea.pl, wyjaśnia, że tak duży rozrzut we wzroście cen to efekt podniesienia stawki bazowej. To podstawowa cena polisy, do której są doliczane różnego typu bonusy. Jej podwyżka o 50 proc. przełoży się na znacząco wyższy wzrost ceny końcowej dla osób, które mają zwyżki za szkodową jazdę.

— Wynikiem tak drastycznych podwyżek może być zmniejszenie liczby rejestrowanych pojazdów, a przede wszystkim zwiększenie liczby samochodów bez ważnego OC — uważa Paweł Kuczyński.

Podobnego zdania jest Mariusz Witchowski, szef Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK). Ostrzega jednak, że jazda bez obowiązkowego ubezpieczenia OC grozi karami, a Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG), który zajmuje się ściganiem takich kierowców, jest coraz bardziej skuteczny i ma lepsze informatyczne narzędzia niż jeszcze kilka lat temu. Prezes PBUK zwraca też uwagę, że rezygnacja z zakupu samochodu z powodu zbyt dużych kosztów utrzymania nie jest czymś niezwykłym dla mieszkańców Europy Zachodniej. W szczególności na taki krok decydują się mieszkańcy dużych aglomeracji, w których jest dobrze rozwinięty transport publiczny.

— Nie odnotowaliśmy wzrostu liczby kierowców, którzy nie mają obowiązkowego OC. Wręcz przeciwnie, liczba takich osób w ostatnich latach spadała — mówi Hubert Stoklas, wiceprezes UFG. Podkreśla, że sam na własnej skórze odczuł różnice w cenie polis dla kierowców — jego 20-letni syn zdecydował się na pierwsze w życiu auto, a za polisę zapłacił pięć razy więcej niż tata.

Branżowa normalność

Jego zdaniem, po raz pierwszy od wielu lat w branży ubezpieczeniowej pojawiła się normalność. W ostatnich latach ubezpieczyciele walczyli o klientów tylko ceną, co sprawiło, że przyzwyczaili ich do tego, że polisa jest nie tylko tania, ale także do tego, że tanieje z roku na rok. Doprowadziło to biznes komunikacyjny na skraj bankructwa. W ubiegłym roku segment polis komunikacyjnych miał 1 mld zł straty, w tym strata wcale nie musi być niższa. Dlatego też wszyscy nasi rozmówcy przewidują, że ceny będą rosły i za rok średnia ceny polisy OC może skoczyć do 1 tys. zł.

— Trudno szukać cudownych sposobów na upusty cenowe dla osób, które same sobie zapracowały na wysokie stawki. Nie ma innego rozwiązania niż zmiana stylu jazdy i konsekwentne budowanie dobrej historii szkodowej. Istnieje możliwość porównywania ofert wielu ubezpieczycieli i szukania najtańszej, ale w przypadku osoby jeżdżącej szkodowo każda będzie wydawała się wysoka — mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń. Jego zdaniem, dla młodych kierowców wyjściem może być telematyka, czyli zgoda na zdalne śledzenie stylu jazdy. Choć ta technologia zdobywa coraz większą popularność w Europie Zachodniej, to w Polsce dopiero raczkuje. Nad wdrożeniem produktów ubezpieczeniowych opartych na telematyce pracuje obecnie Link4. © Ⓟ

Tych klientów nie obsługujemy

Drastycznie wysokie, sięgające kilku tysięcy złotych, ceny za polisę komunikacyjnego OC nie są przypadkowe. Zgodnie z polskim prawem, ubezpieczenie komunikacyjnego OC jest obowiązkowe i ubezpieczyciele muszą przedstawić ofertę każdemu klientowi, który się do nich zgłosi. Trudna sytuacja na rynku powoduje, że ubezpieczyciele nie chcą sprzedawać polis klientom, którzy są szkodowi i w przyszłości narażą ich na wypłatę odszkodowań. Wyjściem z tej sytuacji jest przedstawienie im stawek zaporowych, które zniechęcą ich do zakupu i spowodują, że pójdą do konkurencji. Problem zaczyna się w momencie, gdy wszyscy ubezpieczyciele potraktują tych kierowców jako klientów niechcianych. Model, w którym ubezpieczyciel nie może odmówić przedstawienia klientowi oferty obowiązkowej ceny, występuje w większości państw UE. Jednym z wyjątków jest Hiszpania, która dopuszcza, by ubezpieczyciel odmówił sprzedaży polisy OC. Jeśli to spotka kierowcę w trzech firmach, to może on zgłosić się do specjalnego biura przy funduszu gwarancyjnym, który dokona wyceny jego ryzyka i zaproponuje stawkę. Zazwyczaj jest ona bardzo wysoka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu