Polisy turystyczne to nie ubezpieczenia zdrowotne

opublikowano: 19-08-2013, 00:00

Największy problem ubezpieczeń turystycznych to fakt, że klienci je mylą z polisami zdrowotnymi.

Ubezpieczenia turystyczne przydają się nie tylko w podróżach prywatnych, ale także służbowych. Szczególnie pomocne mogą być na wyjazdach integracyjnych. Jednak takie polisy nie mają najlepszej sławy, głównie z powodu głośnych przypadków odmów wypłaty odszkodowań.

Za wyleczenie nie zapłacą

W tym, że ubezpieczenia, nie tylko turystyczne, często dają iluzoryczną ochronę, jest sporo prawdy. Ich sumy bywają zbyt niskie. Jeśli dodać do tego listę wyłączeń i ograniczeń, to może się okazać, że odszkodowanie się nie należy, a w najlepszym wypadku dostaniemy grosze. Często wynika to jednak z tego, że klienci wybierają najtańsze opcje, a do tego wydaje im się, że kupili ubezpieczenie zdrowotne.

— Ubezpieczenie podróży to nie jest ubezpieczenie zdrowotne — podkreśla Beata Kalitowska, dyrektor zarządzająca ERV w Polsce.

— Celem polisy turystycznej jest opłacenie kosztów za pomoc doraźną w nagłych przypadkach. Płacimy tylko za to, co lekarz musi zrobić na miejscu, do momentu kiedy ubezpieczonego będzie można przewieźć do Polski. Nie pokrywamy kosztów do pełnego wyleczenia — tłumaczy Magdalena Oszczak, menedżer ds. produktu i oceny ryzyka sprzedażowego w AXA.

Ubezpieczyciel nie pokrywa także niezbędnych kosztów leczenia według własnego uznania.

— O wszystkim decyduje lekarz. To on określa niezbędne działania w stosunku do pacjenta i czas, w którym powinien pozostać w szpitalu. Dostajemy od niego raport medyczny i gwarantujemy pokrycie niezbędnych kosztów — twierdzi Magdalena Oszczak.

Co najmniej 60 tys. EUR

Jakiej wysokości powinna być taka polisa?

— Klienci najczęściej wybierają ubezpieczenia na najniższe sumy rzędu 10-15 tys. EUR. W przypadku wyjazdów pozaeuropejskich najniższa suma, na którą należy się ubezpieczyć, to 30 tys. EUR — mówi Magdalena Oszczak.

Chociaż i to może być o wiele za mało, bo np. jeden dzień pobytu na OIOM-ie w USA kosztuje 2 tys. USD. Inna sprawa, że w Polsce na wysoką sumę trudno się ubezpieczyć.

— Na naszym rynku rzadko zdarzają się sumy ubezpieczenia wyższe niż 200 tys. EUR. Wynika to ze specyfiki rynku — klienci nie chcą płacić dużo za polisę turystyczną — mówi Beata Kalitowska.

Jednak nawet tak wysoka suma może nie wystarczyć.

— Mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy suma ubezpieczenia, choć nie była, jak na polskie warunki, niska, bo sięgała 100 tys. USD, nie wystarczyła na wypłatę wszystkich kosztów związanych leczeniem za granicą. Koszty leczenia przekroczyły 200 tys. USD. Dwa miesiące wcześniej negocjowaliśmy z tym klientem warunki i proponowaliśmy sumę na poziomie 2 mln zł. Nie zdecydował się, choć różnica w składce wynosiła tylko kilkanaście procent — opowiada Dariusz Baran, dyrektor w Dziale Grupowych Ubezpieczeń Osobowych w AIG. Ale to skrajny przypadek. Rozsądny poziom, o którym warto pomyśleć, to 60 tys. EUR.

— W czasie swojej piętnastoletniej praktyki nie spotkałam się ze szkodą w zakresie kosztów leczenia wyższą niż ta kwota — mówi Magdalena Oszczak.

Standard ograniczony

Żaden ubezpieczyciel w standardzie nie pokryje choćby następstw chorób przewlekłych, choć przeważnie można takie ryzyko włączyć za dodatkową składkę, która może wynosić od 200 do 400 proc. podstawowej składki w przypadku jednej osoby. Podobnie m.in. ze sportem. Jeżeli np. wypadek przydarzy nam się podczas beztroskiej wycieczki po wysokich górach na wyjeździe służbowym, z dużym prawdopodobieństwem ubezpieczyciel też odmówi wypłaty odszkodowania. Chyba że pracodawca pomyślał o włączeniu do ochrony ryzyka związanego z uprawianiem sportów ekstremalnych.

— Choroba przewlekła to choroba, która była zdiagnozowana albo leczona wcześniej, przed wyjazdem, trwająca zwykle miesiącami lub latami, leczona w sposób stały lub okresowy — tłumaczy Magdalena Oszczak.

Jednak jeżeli ktoś nie zdaje sobie sprawy, że choruje przewlekle i nigdy się nie leczył, a nagle dostanie np. zawału na wyjeździe, ubezpieczyciel będzie za to odpowiadać, nawet jeżeli polisa nie będzie rozszerzona o choroby przewlekłe. Warunkiem jest tylko pierwsze wystąpienie tej choroby na wyjeździe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu