Politycy lekceważą zagrożenia w sieci

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2014-12-03 00:00

Politycy nie zdają sobie sprawy ze skali zagrożeń, dlatego działania państwa uderzające w cyfrowych przestępców są prowadzone bez przygotowania.

Zamęt pogłębia brak jednego ośrodka decyzyjnego, rozproszenie kompetencji i to, że instytucje nie umieją ze sobą współpracować — stwierdza Najwyższa Izba Kontroli w raporcie, który dotyczy okresu od 2008 r., kiedy podjęte zostały pierwsze próby uregulowania działań państwa w dziedzinie ochrony cybernetycznej. Dostało się m.in. resortowi spraw wewnętrznych.

NIK zwraca uwagę, że nie została określona rola ministra spraw wewnętrznych w ochronie cyberprzestrzeni państwa. Równie słabo wypadła ocena Ministerstwa Cyfryzacji i Administracji, które powinno być centralnym urzędem koordynującym sprawy bezpieczeństwa cybernetycznego państwa. Tymczasem — według analizy — jego przedstawiciele nie znają swoich zadań w tej dziedzinie.

Znacznie lepiej wypada Ministerstwo Obrony Narodowej. Nie stwierdzono w nim istotnych uchybień, a tylko ryzyka. Należą do nich: częste zmiany struktury resortu, podporządkowanie całego systemu bezpieczeństwa IT Narodowemu Centrum Kryptologii, a personalnie jednej osobie.