Politycy się biją, a Zygmunt Solorz korzysta

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Koreański pomysł atomowy wicepremiera Jacka Sasina podbił notowania prywatnego ZE PAK należącego do Zygmunta Solorza, a obniżył notowania państwowej PGE. Wyjaśniamy, o co tu chodzi

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego pomysł Jacka Sasina jest korzystny dla jednego z najbogatszych Polaków
  • a dlaczego jest niekorzystny dla państwowej PGE
  • jakie motywacje ma Jacek Sasin
  • jak jego projekt komentuje analityk banku Santander
  • jak projekt Sasina wpływa na sektor małych reaktorów atomowych

Wystrzałem giełdowych notowań zareagowały w środę akcje Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, firmy kontrolowanej przez Zygmunta Solorza, jednego z najbogatszych Polaków, na doniesienia Polityki Insight. Serwis podał, że przy wsparciu wicepremiera Jacka Sasina PGE i ZE PAK dążą do budowy z koreańskim KHNP elektrowni jądrowej w Polsce.

O tym, że Jacek Sasin, ale też minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, mają pomysł na koreański atom, napisała też w poniedziałek „Gazeta Wyborcza”. Notowania PGE, największej polskiej firmy energetycznej, zarządzanej przez sojusznika Jacka Sasina, Wojciecha Dąbrowskiego, w reakcji na to od kilku dni konsekwentnie spadają.

Dlaczego pomysł Jacka Sasina jest dobry dla inwestora prywatnego, a zły dla firmy państwowej i dlaczego mimo to minister go forsuje? Wyjaśniamy.

Solorz jednak woli duży atom

O potencjalnej współpracy ZE PAK, PGE i koreańskiej KHNP wiemy tyle, że w najbliższym czasie strony chcą podpisać list intencyjny zakładający budowę elektrowni jądrowej w Pątnowie. To tam, w Wielkopolsce, ZE PAK ma elektrownię opalaną węglem brunatnym.

Piotr Woźny, prezes ZE PAK, nie odpowiedział na nasze pytania. Warto przypomnieć, że w Pątnowie, który już z końcem 2024 r. zakończy produkcję energii w związku z wyczerpywaniem się złoża węgla, rozważane było dotychczas postawienie SMR-ów, czyli małych reaktorów jądrowych. Zygmunt Solorz rozmawiał o nich z Michałem Sołowowem, swoim jeszcze bogatszym kolegą biznesowym, który ma SMR-owy alians z GE Hitachi Nuclear Power.

Jak słyszymy, Michał Sołowow z koreańską inicjatywą nie ma nic wspólnego, a duży atom go nie interesuje. Natomiast postawienie w Pątnowie SMR-ów tuż obok dużego atomu nie wydaje się możliwe, co oznacza, że dotychczasowy sojusz biznesmenów co najmniej trzeszczy.

Wartość Pątnowa rośnie

Paweł Puchalski, analityk banku Santander, uważa, że ewentualne podpisanie przez ZE PAK listu intencyjnego dotyczącego przyszłego wykorzystanie terenu w Pątnowie bez wątpienia podnosi wartość tego aktywa.

- Dotychczas ZE PAK oficjalnie informował o pracach koncepcyjnych dotyczących budowy w Pątnowie sześciu SMR-ów o mocy 300 MW każdy. Pomysł miałby tę zaletę, że SMR to w założeniu technologia skalowalna, a uruchomienie pierwszego małego bloku może finansować budowę kolejnych. Budowa dużego atomu to z definicji obciążenie o wiele większe. Jednocześnie można założyć, że wkładem ZE PAK do potencjalnego projektu byłaby lokalizacja w Pątnowie, czyli unikalny na skalę ogólnopolską brown-field, połączony z krajową siecią elektroenergetyczną. Im wyższa byłaby hipotetyczna wycena lokalizacji, tym mniejszy – być może – byłby przyszły wkład gotówkowy ZE PAK w budowę bloków – tłumaczy Paweł Puchalski.

Paweł Puchalski przypomina też przypadek z sektora telekomunikacyjnego, kiedy to Play uzyskał bardzo korzystne warunki zakupu infrastruktury od chińskiego Huawei.

- Nie można wykluczyć, że koreański partner również byłby skłonny na daleko idące gwarancje i ustępstwa, ograniczające ryzyko budowy bloku dla polskich partnerów. Wszystko w celu zaistnienia na polskim rynku nuklearnym – uważa Paweł Puchalski.

Energetyczny sojusz Solorza i Sasina.
Energetyczny sojusz Solorza i Sasina.
Zygmunt Solorz, znany głównie jako twórca Polsatu, jest też miłośnikiem energetyki. W ostatnich latach głośno było o jego pomysłach na budowę elektrowni atomowej w rosyjskim Kaliningradzie, odbudowę połączenia energetycznego z Ukrainą i rozwój małych reaktorów atomowych. Teraz zapalił się do dużego atomu. W sojuszu z wicepremierem Jackiem Sasinem.
materiały prasowe

Skąd te pieniądze?

Z punktu widzenia PGE plan zaangażowania się w budowę tzw. dużego atomu jest – zdaniem Pawła Puchalskiego - nieracjonalny i może mieć potencjalnie negatywny wpływ na firmę.

- PGE, zgodnie ze strategią, ma przez wiele lat inwestować dziesiątki miliardów złotych w dystrybucję i wiatr na morzu, co powinno pozostawić relatywnie niewiele miejsca na inne kapitałochłonne przedsięwzięcia, a takim z pewnością byłby atom – uważa analityk.

Przypomnijmy, że ledwie półtora roku temu PGE z ulgą pozbyła się spółki PGE EJ1 (dziś PEJ), odpowiedzialnej za przygotowania do budowy elektrowni jądrowej. Kupił ją skarb państwa, który dziś – reprezentowany przez rząd – jest w przededniu podjęcia historycznej decyzji o wyborze partnera do realizacji programu jądrowego. Kandydatów jest trzech: Amerykanie (Westinghouse), Francuzi (EDF) i właśnie Koreańczycy (KHNP). Koreańczycy na nasze pytania jeszcze nie odpowiedzieli.

Dlaczego nie Bełchatów?

PGE nie komentuje „koreańskich” doniesień, ale też ich nie dementuje. Z kręgów zbliżonych do sprawy można usłyszeć, że PGE wprawdzie atomową spółkę sprzedała, ale dziś sytuacja zmusza do tego, by atom jednak budować. Atutem ma być determinacja Zygmunta Solorza i wielkie chęci Korei, które umożliwią szybką realizację inwestycji. Inwestycja miałaby funkcjonować nie obok, ale jako uzupełnienie oficjalnego rządowego programu jądrowego.

Można się zastanawiać, dlaczego PGE angażuje się w atom na terytorium Zygmunta Solorza, a nie na własnym terytorium w Bełchatowie, gdzie działa największa elektrownia w kraju. Zwłaszcza, że Bełchatów jest rozważany jako potencjalna druga lokalizacja atomowa w Polsce. Odpowiedzią jest zapewne czas. Bełchatów zakończy pracę dopiero w latach 30., a Pątnów jest wolny tu i teraz.

Konflikt wicepremiera z premierem

Polityka Insight, podobnie jak „Gazeta Wyborcza”, umieszcza inicjatywę Jacka Sasina w kontekście jego politycznej walki z premierem Mateuszem Morawieckim. Resort aktywów, którym zarządza Sasin, zaprzecza wprawdzie istnieniu konfliktu, ale wyjaśnienia w kwestii nagłego zapału ministra do atomu nie dostarcza.

- Jednoczesne uruchamianie dwóch równoległych programów jądrowych w jednym kraju – czyli projektu PGE i ZE PAK z Koreą oraz skarbu państwa z Amerykanami – mogłoby potencjalnie, moim zdaniem, powodować dodatkowe problemy, m.in. z uzyskiwaniem współfinansowania z Unii Europejskiej – zauważa tymczasem Paweł Puchalski.

Rząd zwleka z wyborem

Tymczasem rząd zwleka z podjęciem decyzji o wyborze partnera do atomu. Ponad miesiąc temu dostał ostatnią ofertę, amerykańską. Anna Moskwa, minister klimatu, mimo początkowych zapowiedzi szybkiej decyzji teraz mówi w wywiadach o potrzebie czasu na dodatkowe analizy.

Paweł Puchalski uważa, że decyzja rządu o wyborze partnera i uruchomieniu budowy dużego atomu byłaby racjonalna.

- Tak samo jednak racjonalna byłaby decyzja o złagodzeniu ustawy 10h (blokującej wiatraki na lądzie – red.), a czekamy na nią już kilka lat – dodaje analityk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane