Polityka przesłania ocenę merytoryczną
Po czterodniowych obradach Sejm udał się na wakacje, czasowo zawieszając prace nad oczekiwanymi ustawami — w tym podatkowymi. Ostatnie przed letnią przerwą posiedzenie plenarne poświęcone było m.in. bardzo ważnym sprawom finansowym. Posłowie rozliczyli wykonanie budżetu w roku 1998, zaś Narodowy Bank Polski przedstawił bilans płatniczy państwa.
ABSOLUTORIUM, łaciński termin oznaczający rozwiązanie lub uwolnienie, teoretycznie jest wyłącznie instytucją prawa finansowego. Organ uchwałodawczy rozpatruje sprawozdanie organu wykonawczego z gospodarki finansowej w poprzednim roku i poprzez skwitowanie ocenia jej prawidłowość. Niestety, tam gdzie w grę wchodzi polityka — wszystko jedno, państwowa czy gminna — upowszechnia się praktyka wykorzystywania instytucji prawa finansowego do rozliczeń niewiele mających wspólnego z gospodarką pieniężną. Utopijne było więc szlachetne założenie, że praca komisji sejmowych nad sprawozdaniami rządu i NIK, a także dyskusja plenarna i końcowa uchwała będą wyzbyte ładunku politycznego.
KONSTYTUCJA lakonicznie stwierdza, że Sejm podejmuje „uchwałę o udzieleniu lub o odmowie udzielenia Radzie Ministrów absolutorium”. Zgodnie z tym zapisem rząd AWS/UW uzyskał absolutorium za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 1998 r. z tytułu wykonania budżetu państwa. Uchwała Sejmu zawiera jednak dodatkowy punkt III, o którego znaczeniu prawnym konstytucja milczy: „Jednocześnie Sejm RP zwraca uwagę na istotne nieprawidłowości w wykonaniu budżetu państwa w: Ministerstwie Kultury i Sztuki, Ministerstwie Skarbu Państwa, Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej, Głównym Urzędzie Ceł, Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Funduszu Promocji Twórczości”.
TAKIE ROZSZERZENIE standardowej uchwały nie tylko wywołało wątpliwości prawne, ale przede wszystkim stało się powodem kolejnego taktycznego rozdźwięku wewnątrz rządzącej koalicji. Premierowi Buzkowi zależało na propagandowym sukcesie, nie obciążonym akcentami krytycznymi. Stąd klub AWS usiłował skreślić ów punkt III, a przynajmniej usunąć z niego wyraz „istotne”. Natomiast poczuwającemu się do odpowiedzialności za stan finansów państwa wicepremierowi Balcerowiczowi właśnie zależało na wskazaniu budżetowych czarnych owiec. W efekcie obie poprawki AWS zostały oddalone, zjednoczonymi siłami SLD/PSL oraz Unii Wolności. Oczywiście w głosowaniu nad całą uchwałą koalicja i opozycja powróciły na swoje pozycje (patrz powyższy wykres).
TEORETYCZNIE z absolutorium powinno dziać się jak z przysłowiową ciążą — tak albo nie. Ponieważ jednak uchwała Sejmu stała się wypadkową różnych interesów, zatem przyjęła formę hybrydy: „tak, ale...”. Jest dokumentem, w którym parlament oficjalnie uznał niegospodarność konkretnych resortów. Ich czarna lista oparta jest na sprawozdaniu Najwyższej Izby Kontroli (patrz „PB” nr 138), ale Sejm z własnej inicjatywy dopisał do niej jeszcze GUC. Jak wiadomo, kierownictwa MKiS, MZiOS oraz GUC już zostały zmienione, natomiast negatywnie ocenione MSP do tej pory broniło się i prowadziło polemiki z NIK. Ciekawe, jak sytuacja w tej wymianie argumentów zmieni się po sejmowej uchwale.
EWENTUALNE nieudzielenie przez Sejm absolutorium Radzie Ministrów nie powoduje żadnych następstw prawnych. Dla porównania — na szczeblu gminy jest inaczej, albowiem sytuacja taka oznacza obligatoryjny wniosek o odwołanie zarządu. Rząd jest zabezpieczony konstytucyjnym przywilejem stabilności i może zostać zmieniony jedynie drogą tzw. konstruktywnego wotum nieufności. A zatem coroczne sejmowe starcie wokół absolutorium dotyczy głównie sfery moralnej. Szkoda, ponieważ dyskusja oderwana od klubowych pryncypiów mogłaby stać się kopalnią wiedzy przy konstruowaniu i realizacji następnych budżetów.



