Polocard Polpharmy trafi pod młotek

Alina Treptow
opublikowano: 2013-02-11 00:00

Rusza sprzedaż leku przeciwzakrzepowego. Jego wycena sięga 100 mln zł. Aflofarm już ustawia się w kolejce.

Firmy farmaceutyczne wkrótce staną w blokach startowych. Na zwycięzcę, który przelicytuje rywali, na mecie będzie czekać polocard, lek przeciwzakrzepowy bez recepty, którego roczna sprzedaż przekracza 50 mln zł. Polpharma, największa polska firma farmaceutyczna, przygotowuje się do jego sprzedaży. O tym, że lekowa grupa, należąca do Jerzego Staraka będzie musiała sprzedać kardiologiczny lek, było wiadomo już w zeszłym roku — taki warunekpostawił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po przejęciu przez Polpharmę Polfy Warszawa. Nie wiadomo było jednak, czy nowego właściciela będzie musiał poszukać polocard Polpharmy czy konkurencyjny acard Polfy Warszawa. Jerzy Starak potwierdził nasze informacje o planowanej sprzedaży polocardu.

— Dotychczasowe analizy rzeczywiście wskazują, że to polocard trafi na sprzedaż. Choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła — zaznacza Jerzy Starak.

Polityczny ukłon

Decyzja nie była łatwa, ponieważ oba produkty mają podobne obroty. Co przeważyło szalę na stronę acardu? Zdaniem Zdzisława Sabiłły z Pharma Business Administration, m. in. ugruntowana pozycja preparatu na rynku oraz względy polityczne. Co ma polityka do leków przeciwzakrzepowych?

— Decyzja jest ukłonem w stronę przejętej Polfy Warszawa i jej pracowników — uważa Zdzisław Sabiłło.

Jest też druga strona medalu. Ekspert zwraca uwagę, że np. w 2011 r. dynamika wzrostu polocardu była trzy razy większa niż acardu. Decyzja jednak już zapadła i dzisiaj najważniejszym pytaniem nie jest, dlaczego, ale kto i za ile kupi lek.

Według właściciela spółki farmaceutycznej, wycena polocardu, zgodnie z wycenami rynkowymi powinna sięgnąć kilkukrotności jego przychodów.

— Może więc przekroczyć nawet 200 mln zł — mówi nasz rozmówca. Zdzisław Sabiłło również uważa, że nowy właściciel musi mieć gruby portfel. Według jego szacunków wartość transakcji na pewno przekroczy 100 mln zł. Powód? Wysoka zyskowność produktu, sięgająca według szacunków eksperta nawet 60 proc.

— Zainteresowane mogą być firmy farmaceutyczne sprzedające leki kardiologiczne, np. Sanofi-Avenstis, Teva, Valeant czy Krka lub producenci leków bez recepty, czyli Aflofarm lub USP Zdrowie — mówi Zdzisław Sabiłło. Na listę potencjalnych inwestorów już wpisuje się Aflofarm, lider leków OTC i suplementów diety.

— Oczywiście, że jesteśmy zainteresowani — twierdzi Jacek Furman, prezes pabianickiego Aflofarmu. Z pozostałymi firmami albo nie udało się nam skontaktować, albo nie chciały komentować ewentualnego udziału w procesie.

— Bez komentarza — mówi Paweł Bernat, rzecznik Tevy.

Ponowna rejestracja

Jeśli chodzi o atrakcyjność rynku leków przeciwzakrzepowych bez recepty, to eksperci nie są zgodni. Jedni uważają, że możliwości jego wzrostu się kurczą, inni wręcz przeciwnie.

— Rynek nadal jest bardzo atrakcyjny. Wystarczy spojrzeć na statystyki demograficzne. Społeczeństwo się starzeje, a leki typu acard i polocard są przepisywane w przypadku schorzeń, które najczęściej dotykają osoby starsze — twierdzi Piotr Kula, ekspert PharmaExpert. Analitycy rynku zwracają też uwagę, że nowy właściciel nie za szybko zarobi na polocardzie tyle, ile Polpharma. Michał Pilkiewicz, szef polskiego oddziału IMS Health, zwraca uwagę, że przeniesienie produkcji nie jest takie proste, bo wiąże się z ponowną rejestracją leku, co zajmuje średnio około 2 lata. Do tego czasu będzie zmuszony produkować lek w zakładzie starogardzkiej grupy, za co będzie musiał zapłacić.