POLPAGER WYMIENI WSZYSTKIE APARATY
Systemy przywoławcze liżą rany po ekspansji telefonii komórkowej
Polpager, jedna z największych firm przywoławczych w Polsce, do 2000 roku musi zmienić częstotliwość. Grozi jej wymiana wszystkich pagerów. W przeciwnym wypadku przestanie istnieć. Pozostali operatorzy przywoławczy również przeżywają trudności, trwa bowiem ekspansja sieci komórkowych.
Ogólnopolski System Przywoławczy Polpager jest własnością biznesmena — Jacka Szymońskiego. Spółka zajmuje się marketingiem i dystrybucją pagerów, a operatorem systemu przywoławczego jest Telekomunikacja Polska SA.
Jest kłopot
Możliwe jednak, że firma będzie funkcjonowała tylko do końca 1999 roku. Wówczas bowiem Państwowa Agencja Radiokomunikacyjna (PAR) wyłączy z użytkowania częstotliwość radiową, na której pracuje Polpager. Oczywiście szefowie tej spółki mogą wystąpić o przyznanie nowej częstotliwości i na pewno to zrobią. Przyszłość spółki zależy jednak głównie od władz TP SA. Te natomiast nie wiedzą jeszcze, co zrobić z tym fantem.
— Przygotowaliśmy kilka koncepcji rozwiązania tego problemu. Jedna z nich przewiduje wybudowanie nowoczesnej sieci za bardzo duże pieniądze. Inna zakłada powołanie sieci o analogicznych parametrach do obecnej. Wówczas koszty byłyby o wiele niższe. Ostateczna decyzja w tej sprawie należy jednak do zarządu Telekomunikacji Polskiej SA — mówi Waldemar Ślączka, prezes Polpagera.
Każda z tych opcji wiąże się natomiast z wymianą wszystkich pagerów i budową nowej sieci, a więc sporymi kosztami. Jeden pager kosztuje około 50 zł. Jeśli firma zdecyduje się na bezpłatną ich wymianę dotychczasowym abonentom, to inwestycja pochłonie około 600 tys. zł. Znacznie drożej będzie kosztowała budowa nowej sieci nadajników.
Polpager mógłby jeszcze wejść w porozumienie z innym operatorem sieci przywoławczej i przyłączyć swoich klientów do sieci dotychczasowego konkurenta. Takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne.
Cienko przędą
Wszystkie firmy zajmujące się obsługą systemów przywoławczych boleśnie doświadczyły pojawienie się na rynku operatorów GSM. Nie dość, że spadła sprzedaż pagerów, to abonenci masowo odchodzili do Plusa i Ery. Stracili — bez wyjątku — wszyscy operatorzy na rynku, a wśród nich najwięksi: Metro-Bip, Easy Call, Polpager, Telepage i Elite Paging. Żadna z tych firm nie zakończyła jednak działalności. Telepage zajął się — na czas kryzysu — dystrybucją telefonów komórkowych. Elite Paging handluje natomiast akcesoriami do tych telefonów. Szefowie spółek są jednak optymistami i zbierają siły do kontrataku.
— Konieczne są spore wydatki na promocję i marketing. Bez tego ani rusz — uważa Paweł Powoda, prezes Easy Call.
Dlatego operatorzy szukają wsparcia finansowego. Easy Call negocjuje właśnie warunki porozumienia z przyszłym inwestorem strategicznym. Sprawa powinna zostać sfinalizowana do końca 1998 roku. Nieoficjalnie wiadomo, że Metro-Bip ma podobne plany. Wydaje się zatem, że firmy pagingowe tylko wspólnymi inwestycjami w promocję są w stanie przekonać Polaków do zalet pagerów.