Polsat zakłada spółkę. Dla dzieci

Karol Jedliński
opublikowano: 2009-12-01 00:00

Stacja tworzy spółkę

Stacja tworzy spółkę

z właścicielem stacji Jim

Jam. Wzmocni tym Cyfrowy

Polsat w walce o zyski

z kanałów dziecięcych.

Polsat Jim Jam pojawił się w ofercie Cyfrowego Polsatu dwa tygodnie temu. Na razie nadaje taki sam zestaw zagranicznych produkcji dla dzieci, jak ten dostępny na innych platformach i w sieciach kablowych. Jednak telewizja należąca do Zygmunta Solorza-Żaka chce mieć tu więcej do powiedzenia. Zawiązuje właśnie nową spółkę z właścicielem Jim Jam, nadającego w kilkudziesięciu krajach.

— Chodzi o to, by na Polsacie Jim Jam mogły pojawić się polskie produkcje. Tym samym będziemy mieli wyjątkową ofertę. Polsat obejmie połowę udziałów w spółce —tłumaczy Tomasz Matwiejczuk z Polsatu.

Platforma dzieci

Wayne Dunsford, dyrektor zarządzający Jim Jam, należącego w części do właściciela UPC, nie ma wątpliwości co do sensu współpracy.

— Będzie długa i efektywna — ocenia dyrektor.

Dodatkowym bonusem za przyciągnięcie widzów przez Polsat będą nie tylko udziały w przychodach stacji z reklam. W ferworze walki platform cyfrowych o widza Cyfrowy Polsat wyraźnie stawia na Jim Jam, chcąc zrobić z niego flagową sta-cję dla dzieci. Podobnie jak Canal Plus Cyfrowy i jego MiniMini, którego udziały w rynku zbliżają się do 1 proc. Swoje robi też efekt świeżości: gdy niedawno Disney XD zastąpił Jetix, od razu zyskał 20 proc. widzów. Jim Jam, szukając oglądalności, jest dostępny nawet w najtańszym pakiecie Cyfrowego Polsatu.

Zaczarowana widownia

— Przedsięwzięcie ruszy jak tylko Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyda zgodę — zaznacza Tomasz Matwiejczuk.

Gra toczy się o wciąż perspektywiczny fragment rynku.

— Gdy spojrzymy na rankingi oglądalności kanałów tematycznych, to w czołówce są już stacje dla dzieci. Wejście kolejnych graczy w ten segment wcale nie rozdrabnia widowni. Ściąga ją z kanałów ogólnotematycznych — uważa Marcin Boroszko, dyrektor zarządzający AtMedia, sprzedającego czas reklamowy m.in. kilku kanałów dziecięcych.

Wsparcie ramówki Jim Jam polskimi produkcjami oceniane jest jako ruch w dobrą stronę. Specjaliści z branży mówią tu zarówno o efekcie bliskości kulturowej, jak i pozytywnych skojarzeń rodziców. Dlatego też rodzice chętniej pozwolą oglądać dzieciom "Zaczarowany ołówek". Choćby kosztem "M jak miłość".