Polscy pirotechnicy kontratakują

opublikowano: 07-10-2019, 22:00

Producenci i dystrybutorzy fajerwerków nie chcą być dłużej na cenzurowanym. Powołali fundację, która ma obalać mity dotyczące sztucznych ogni

Pokazy sztucznych ogni od lat uatrakcyjniają różne wydarzenia w wielu polskich miastach, szczególnie zaś imprezy sylwestrowe. Ostatnio nastawienie do fajerwerków istotnie się jednak zmieniło.

Gros obrotów branży pirotechnicznej przypada na koniec roku. Ireneusz
Patynowski, prezes firmy Piromax, zauważa, że coraz więcej jest zamówień m.in. z
okazji wesel i komunii. W rezultacie sprzedaż fajerwerków na przełomie maja i
czerwca wyraźnie rośnie.
Zobacz więcej

SYLWESTROWE ŻNIWA:

Gros obrotów branży pirotechnicznej przypada na koniec roku. Ireneusz Patynowski, prezes firmy Piromax, zauważa, że coraz więcej jest zamówień m.in. z okazji wesel i komunii. W rezultacie sprzedaż fajerwerków na przełomie maja i czerwca wyraźnie rośnie. Fot. WM

Polska w awangardzie

W zeszłym roku trzy miasta odwołały zaplanowane noworoczne pokazy, a dwa ograniczyły ich skalę. Polska była tu wyjątkiem, bo — jak wynika z danych Eurostatu — ze 100 największych miast Unii Europejskiej podobnie postąpiło tylko siedem, w tym właśnie pięć polskich.

— Moim zdaniem to element proekologicznego trendu, niestety źle rozumianego — uważa Ireneusz Patynowski, prezes firmy Piromax Distribution i szef utworzonej kilka tygodni temu fundacji Pozytywne Emocje.

Organizacja, której założycielami jest ponad 30 firm z branży, chce promować fajerwerki, edukować, jak bezpiecznie się z nimi obchodzić i obalać mity dotyczące pirotechniki. Największe z nich to — zdaniem Ireneusza Patynowskiego — twierdzenie, że fajerwerki znacząco zwiększają zanieczyszczenie powietrza, a przede wszystkim negatywnie oddziałują na zwierzęta, zarówno domowe, jak dzikie.

— Jeden z największych festiwali fajerwerków odbywa się co roku w Szwajcarii podczas Züri Fäscht. Organizatorzy zbadali emisję zanieczyszczeń i okazało się, że udział pirotechniki to zaledwie 0,2 proc. Głównym źródłem emisji były samochody oraz grille, po około 40 proc. — argumentuje prezes fundacji, dodając, że fajerwerki emitują do atmosfery mniej zanieczyszczeń niż… wypalane papierosy.

Bar… oddany

Przyznaje, że w wyniku spalania niektórych materiałów pirotechnicznych mogą powstawać szkodliwe związki baru. Naukowcy Politechniki Śląskiej udowodnili jednak, że ten pierwiastek można z powodzeniem zastąpić nieszkodliwym berylem, magnezem lub wapniem, i na rynku są dostępne fajerwerki o takim właśnie składzie. Ireneusz Patynowski po części podziela punkt widzenia obrońców praw zwierząt, choć podkreśla, że nie wszystkie boją się fajerwerków.

— Wielu pracowników naszej branży przychodzi na pokazy ze swoimi psami. Huk nie robi na nich żadnego wrażenia. Może to kwestia przyzwyczajenia, podobnie jak w przypadku koni, które biorą udział w scenach batalistycznych w filmach — mówi szef Piromaksu.

Przypomina, że wszystkie publiczne pokazy organizowane w Polsce spełniają obowiązujące normy dotyczące poziomu głośności, a wiele źródeł hałasu o większym natężeniu niż fajerwerki znajduje się — paradoksalnie — w środowisku miejskim. Są to m.in. koncerty, startujące i lądujące samoloty, a często także ruch uliczny, w szczególności zaś motocykle.

Prywatne verus publiczne

Co więcej — odwoływanie pokazów ogni sztucznych w imię ochrony zwierząt może być przeciwskuteczne. Zdaniem prezesa Piromaksu za każdym razem, gdy nie odbywają się takie publiczne prezentacje, mieszkańcy sami odpalają fajerwerki, i to w większej liczbie, niż gdyby te pokazy się odbywały. Na to wskazują wyniki sprzedaży.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Jednocześnie inne niż sylwestrowe imprezy nie stronią od fajerwerków. W Krakowie, który zrezygnował z ich użycia przy powitaniu Nowego Roku, pokazy odbywają się w czerwcu — i podczas Wianków, i podczas Parady Smoków — mówi Ireneusz Patynowski.

Branża stara się jednak wychodzić naprzeciw oczekiwaniom także organizacji ekologicznych, które protestują przeciw płoszeniu zwierząt. Tegoroczną nowością są fajerwerki o niskim natężeniu emitowanego dźwięku, zwane w branży silentami.

Rynek wystrzelił

Niezależnie od złej prasy polski rynek pirotechniki wciąż rośnie. Kilka lat temu analitycy KPMG zbadali świąteczno- -sylwestrowe plany Polaków. Okazało się, że w 2014 r. na zakup fajerwerków chcieliśmy przeznaczyć 520 mln zł. Była to kwota aż o 18 proc. wyższa niż rok wcześniej, gdy wyniosła 440 mln zł. Z zeszłorocznego badania ARC Rynek i Opinia przeprowadzonego na zlecenie BIG InfoMonitor można wnioskować, że w 2018 r. wydaliśmy na fajerwerki około 720 mln zł Biznes w branży jest skrajnie sezonowy.

— Nawet 80 proc. sprzedaży przypada na ostatni kwartał roku, jednak kontraktowanie dostaw do sieci handlowych czy hurtowni odbywa się znacznie wcześniej, głównie wiosną — mówi Ireneusz Patynowski.

Jego Piromax to dość nowy gracz na polskim rynku fajerwerków — firma działa od 2012 r., ale już jest w gronie pięciu najważniejszych dostawców fajerwerków amatorskich w kraju. W czołówce są jeszcze Jorge z Czerwieńska, Kometa z Wrocławia i podwrocławski Triplex, a także stołeczna Hestia.

Kolebka fajerwerków

Polskie firmy importują towar przede wszystkim z Chin, które są największym producentem pirotechniki na świecie. Wytwarza się ją w prowincjach Guangdong, Zhejiang, ale przede wszystkim w Hunan, a położone w niej miasto Liuyang jest uważane za światową stolicę fajerwerków. W nim też powstają produkty sprzedawane potem z logo Piromaksu.

— Jestem tam co najmniej dwa razy w roku — mówi Ireneusz Patynowski.

Jego firma uważa się nie tylko za dystrybutora, ale także za producenta fajerwerków. Zamawiane zestawy powstają bowiem według projektów jej pirotechników. Piromax ma też w Chinach własną ekipę, która na miejscu dopracowuje prototypy, kontroluje i dba o jakość fajerwerków, które potem trafiają na europejski rynek.

— Choć zdecydowana większość naszych produktów sprzedawana jest w Polsce, to co roku 15-20 proc. sprzedajemy także za granicą, głównie w państwach regionu, czyli Czechach, na Słowacji, w krajach nadbałtyckich, Austrii i Niemczech, ale również w Belgii czy we Francji — mówi prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu