Polscy przewoźnicy zapłacą Niemcom 100 mln EUR rocznie

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2003-01-30 00:00

Przejazd prawie wszystkimi niemieckimi autostradami będzie płatny. Przewoźnicy podkreślają, że koszty funkcjonowania ich przedsiębiorstw mogą z tego tytułu wzrosnąć nawet 10 razy.

Od 31 sierpnia 2003 roku (są plany, że od 31 kwietnia) ruch samochodów ciężarowych po wszystkich niemieckich autostradach (z wyjątkiem niektórych odcinków A5 i A6) będzie płatny. Opłata za przejazd będzie dotyczyć zarówno tych przewoźników, którzy korzystają z niemieckich autostrad jadąc tranzytem, jak i tych, którzy wykonują transport docelowy do naszego zachodniego sąsiada. Opłata będzie obowiązywała wszystkie pojazdy i zestawy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 t.

Konsekwencją wprowadzenia nowego systemu opłat jest zmiana charakteru płatności. Dotychczas przewoźnicy chcący poruszać się po niemieckich autostradach zobowiązani byli do wykupienia tzw. eurowiniet. Ich koszt zależał od czasu ważności. Po 31 sierpnia to liczba przejechanych kilometrów, liczba osi oraz klasa silnika (emisji spalin) będzie podstawą do naliczenia opłaty.

Obecnie roczna eurowinieta kosztuje przewoźnika 1,25 tys. EUR. Warto jednocześnie zaznaczyć, że polscy przewoźnicy często korzystali z winiet dobowych (8,5 EUR) — płacili tylko za czas, który faktycznie spędzali na terenie Niemiec.

— Nasz samochód przejeżdża na terenie Niemiec średnio 52,8 tys. km rocznie. Nowa opłata, którą będziemy musieli wnieść, to 0,15 EUR za km. Z prostego obliczenia wynika więc, że za jeden samochód zapłacimy rocznie 7,92 tys. EUR. Warto porównać to ze stanem dzisiejszym. Nasze auto przebywa średnio w miesiącu 10,5 dnia na terenie Niemiec, daje to 126 dni rocznie. Korzystając z systemu eurowiniet dobowych roczny pobyt naszego samochodu w Niemczech kosztował nas zatem nieco ponad 1 tys. EUR. Czyli z pierwszym dniem września 2003 r. koszty z tego tytułu wzrosną w naszym przypadku aż ośmiokrotnie. Zważywszy na to, że rocznie 268 naszych samochodów jeździ do Niemiec zapłacimy ponad 2,2 mln EUR — wylicza Grzegorz Bielowicki, prezes Euroad.

Polscy przewoźnicy zostawią w Niemczech bajońskie sumy. 20 tys. polskich ciężarówek jeżdżących do Niemiec zapłaci średnio po 5 tys. EUR rocznie. Razem daje to kwotę 100 mln EUR.

Opłaty za korzystanie z niemieckich dróg zostały wprowadzone dopiero w 1997 r. W czasie kiedy wszystkie sąsiednie kraje pobierały już myto za udostępnianie własnej sieci drogowej, po Niemczech jeździło się za darmo. Można więc dojść do wniosku, że nasi sąsiedzi chcą bardzo szybko odrobić to, co wtedy stracili. Nałożenie na przewoźników tak ogromnych obciążeń nie pozostanie bez echa. Jasne jest, że nasz transport takiej zwyżki kosztów nie udźwignie. Wyższych stawek frachtu do Niemiec należy spodziewać się już we wrześniu. Co prawda istnieje duże prawdopodobieństwo, że część z polskich firm, wysyłających swoje samochody do Niemiec, zorientuje się w sytuacji dopiero po kilku miesiącach obowiązywania nowych przepisów i dopiero wtedy zdecyduje się na podniesienie stawek. Dlatego ważnym elementem całego problemu jest przygotowanie klientów do wzrostu cen. Tym bardziej że w tej sytuacji wzrosną one z przyczyn zupełnie niezależnych od transportowców.

Dotychczasowy system opłat za korzystanie z niemieckiej sieci drogowej przestanie obowiązywać prawdopodobnie w sierpniu. W pozostałych krajach, gdzie funkcjonuje system eurowinet, tj. w Belgii, Szwecji, Danii, Luksemburgu i Holandii, sytuacja się nie zmieni.