Polski dom maklerski X-Trade Brokers, specjalizujący się w inwestycjach na rynku walut, towarów i indeksów giełdowych rusza w świat. Pierwszy oddział zagraniczny uruchomił w Czechach, kolejny w Hiszpanii. W maju ruszy placówka w Mediolanie, a Komisja Nadzoru Finansowego już rozpatruje wniosek o założenie oddziału na Słowacji. W przyszłym roku brokerzy chcą zacząć działać w Niemczech i Rumunii. Ale to dopiero początek.
- Chcemy mieć oddziały we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w których mieszka więcej niż 8 mln mieszkańców. W dalszej perspektywie chcielibyśmy wyjść poza Europę i tu myślimy głównie o Azji. Analizowaliśmy ofertę konkurentów i nie wiedzę powodu dlaczego my nie mielibyśmy odnieść sukcesu na światowych rynkach – mówi Jakub Zabłocki, prezes X-Trade Brokers.
X-Trade chce powielić schemat, który dał sukces w Polsce, czyli zaoferować platformę do inwestowania w instrumenty pochodne. Ale nie tylko. Wkrótce zagraniczni inwestorzy będą mogli za ich pomocą inwestować na warszawskiej giełdzie, a docelowo również na lokalnych rynkach. Taka ekspansja kosztuje – uruchomienie jednego oddziału to koszt kilku milionów euro. Dlatego X-Trade Brokers myśli o wejściu na giełdę.
- Rozważamy debiut na GPW, ale najwcześniej w przyszłym roku. Najpierw chcemy pokazać, że potrafimy uruchomić zagraniczne oddziały i że mają one dobre wyniki. Potem, jak będziemy mieli sprecyzowany plan rozwoju to poszukamy pieniędzy na giełdzie. Na pewno to będzie to emisji warta kilkadziesiąt milionów złotych – mówi Jakub Zabłocki.
X-Trade to nie jedyna polska instytucja finansowa, która ruszyła na podbój zagnaicznych rynków. O tym jak idzie innym i jak analitycy oceniają szanse X-Trade czytaj w jutrzejszym Pulsie Biznesu.
Grzegorz Nawacki, [email protected]