Polscy spece od kontraktów ruszają w świat

Grzegorz nawacki
opublikowano: 2008-05-14 00:00

Od Czech i Hiszpanii X-Trade Brokers zaczyna podbój Europy. Chce przekonywać do rynku forex i polskiej giełdy.

Od Czech i Hiszpanii X-Trade Brokers zaczyna podbój Europy. Chce przekonywać do rynku forex i polskiej giełdy.

X-Trade Brokers, dom maklerski specjalizujący się w inwestycjach na rynku forex (w kontrakty na waluty, towary i indeksy giełdowe), uznał, że w Polsce mu za ciasno. Rok temu otworzył oddział w Czechach, na początku 2008 r. w Hiszpanii. W maju wystartuje w Mediolanie. Czeka też na zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na rozpoczęcie działalności na Słowacji. W przyszłym roku chce wejść do Niemiec i Rumunii.

Światowe ambicje

To dopiero początek.

— Mamy ambicję być firmą europejską, a w dłuższej perspektywie — wyjść także poza Europę. Myślimy głównie o Azji. Analizowaliśmy ofertę konkurentów i nie widzę powodu, dlaczego nie mielibyśmy odnieść sukcesu na światowych rynkach. Skoro mogą to robić firmy brytyjskie, to może i polska spółka — mówi Jakub Zabłocki, prezes X-Trade Brokers.

Plan ekspansji zakłada otwieranie oddziałów w krajach Unii Europejskiej, w których mieszka ponad 8 mln ludzi. Prezes szacuje, że koszt jednego to kilka milionów euro. Na razie firma sfinansuje rozwój z kapitałów własnych, a w przyszłości poszuka pieniędzy na warszawskiej giełdzie.

— Rozważamy debiut, ale najwcześniej w przyszłym roku. Najpierw chcemy pokazać, że potrafimy uruchomić zagraniczne oddziały i uzyskać w nich dobre wyniki. Potem przygotujemy jasny plan rozwoju, który przedstawimy inwestorom. Będzie to emisja warta kilkadziesiąt milionów złotych — mówi prezes.

Magnes dla zagranicy

X-Trade chce powielić schemat, który dał sukces w Polsce, czyli zaoferować platformę do inwestowania w instrumenty pochodne. Ale nie tylko. Od niedawna umożliwia również inwestowanie w akcje. I to ma być również wabikiem dla klientów za granicą.

— Europejscy inwestorzy szukają dywersyfikacji. Damy im możliwość inwestowania na GPW, a później na innych lokalnych rynkach — mówi Jakub Zabłocki.

X-Trade nie jest jedyną polską firmą, która rusza na podbój Europy. Mbank działa w Czechach i Słowacji. W cztery miesiące pozyskał 85 tys. klientów. Zebrał 236 mln EUR depozytów i udzielił 5,5 mln EUR kredytów. PKO BP ma bank na Ukrainie i oddział w Londynie, a Open Finance w Irlandii. O zgodę na działalność w Czechach ubiega się dom maklerski Ipopema, ale w tym przypadku chodzi o działanie bez oddziału.

X-Trade podejmuje się trudnego zadania.

— Wchodzić na nowe rynki zawsze warto, tym bardziej, że polski jest już w dużym stopniu nasycony. Plan ekspansji nie wiąże się z wielkimi kosztami, więc ryzyko związane z ewentualną porażką nie jest ogromne. Rynek Europy Zachodniej jest jednak dużo bardziej konkurencyjny, więc o sukces nie będzie łatwo. Inwestowanie w polskie akcje nie będzie raczej silnym magnesem — mówi Marcin Materna, analityk DM Millennium.