Polska chce większych restrykcji w ochronie hut

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-03-04 00:00

Od 8 marca resort gospodarki zamierza wprowadzić bardziej restrykcyjne środki ochrony rynku stalowego. Może wywołać to sprzeciw Komisji Europejskiej oraz importerów. Tymczasem na ochronie zależy prywatyzowanym Polskim Hutom Stali.

W sobotę minie 200 dni od wprowadzenia przez Polskę tymczasowych środków ochrony rynku wyrobów hutniczych. Wiesław Karsz, dyrektor Departamentu Postępowań Ochronnych w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, zapowiada, że trwają prace, by od tego dnia wprowadzić tzw. ostateczne instrumenty.

Wiadomo, że będą one bardziej restrykcyjne, bo rodzime huty narzekają, że bezcłowe kontyngenty dla importerów były „zbyt hojne”.

— To, czy wprowadzimy mniejsze kontyngenty, czy podwyższymy cła, byłoby wróżeniem z fusów. Prowadzimy jeszcze rozmowy z Komisją Europejską (KE), która niezbyt przychylnie patrzy na nasze plany. W skrajnym przypadku sprawa polskich ceł może być skierowana przez KE do zbadania przez Światową Organizację Handlu. Mamy jednak nadzieję, że w kilka dni zakończymy negocjacje z pozytywnym skutkiem — dodaje Wiesław Karsz.

Trudno dziwić się, że w przeddzień wejścia Polski do UE, kraje „piętnastki” sprzeciwiają się ograniczeniu dostępu do naszego rynku. Trudno jednak również dziwić się, że Polska chce coraz bardziej chronić rynek.

Cła i kontyngenty nie przełożyły się na znaczne ograniczenie importu. Stąd konieczność większej ochrony.

— Na podstawie danych za 11 miesięcy szacujemy, że import w 2002 r. osiągnął 3,2 mln ton wyrobów stalowych, czyli mniej więcej tyle, ile w 2001 r. Podobny był też udział importu w konsumpcji i wynosił około 42 proc. Tymczasem w Unii Europejskiej wskaźnik ten sięga około 10 proc., a w USA — 20 proc. Dlatego kraje te zdecydowały się chronić swój rynek. Musimy więc działać podobnie — podkreśla Romuald Talarek z Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Jerzy Podsiadło, prezes Polskich Hut Stali (PHS), ma nadzieję, że ochrona rynku stalowego potrwa do czasu wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej.

— Według wstępnych danych, przychody ze sprzedaży PHS na koniec 2002 r. sięgnęły 6,7 mld zł i były o 4 proc. wyższe niż w 2001 r., a strata na sprzedaży wyniosła 338 mln zł i była niższa o ponad 206 mln zł. Takie wyniki są z jednej strony efektem obniżki kosztów osiągniętej dzięki połączeniu hut Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian, z drugiej — podwyżki cen wyrobów stalowych wynikającej m.in. z ochrony stalowego rynku — mówi Krystian Kozakowski, wiceprezes Polskich Hut Stali.

Niezadowoleni z ochrony są natomiast odbiorcy koncernu. Ceny wyrobów wzrosły, a polscy dostawcy — z powodu braku środków obrotowych — nie zawsze byli w stanie zaspokoić popyt.

— Szacujemy, że z powodu ochrony stalowego rynku traciliśmy miesięcznie średnio 1 mln zł — mówi Marian Ber, prezes Technologii Buczek.

Kierowana przez niego spółka wytwarza rury, do których produkcji potrzebuje blach albo z importu, albo od Polskich Hut Stali.