W ostatnich miesiącach wyniki produkcji budowlano-montażowej w Polsce pozytywnie zaskakują. W listopadzie ubiegłego roku produkcja ta, po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych, wzrosła w ujęciu realnym o 4,1 proc. m/m, w grudniu wzrost ten przyspieszył do 5,8 proc. Wprawdzie, z uwagi na wysoką bazę, roczne tempa tej kategorii ekonomicznej w roku ubiegłym pozostawały jeszcze ujemne, sytuacja zmieniła się wraz z początkiem roku 2025. Zgodnie z ostatnimi danymi GUS, w styczniu br., pomimo silnych wzrostów w poprzednich miesiącach, poziom odsezonowanej produkcji utrzymał się na tym z grudnia, a roczne jej tempo sięgnęło +4,3 proc., bijąc medianę prognoz analityków ekonomicznych o ponad 3 punkty procentowe. Kolejne miesiące mogą być jeszcze lepsze, na co wskazuje historyczna okresowość wyników budownictwa względem ostatnich unijnych perspektyw finansowych. Napływ środków europejskich do gospodarki polskiej postępuje, co dobrze wróży inwestycjom. Spodziewamy się, że w tym roku nakłady brutto na środki trwałe w Polsce mogą wzrosnąć w tempie realnym bliskim 8 proc. - wobec 1,3 proc. wzrostu w roku ubiegłym.
Prognozowane przyspieszenie popytu inwestycyjnego w kraju z czasem powinno przełożyć się na wzrost zatrudnienia, co przy spadającej w naszym scenariuszu bazowym od drugiego kwartału tego roku inflacji, będzie wspierać skłonność i możliwości zakupów gospodarstw domowych. Co prawda, podobnie jak w roku ubiegłym, nie spodziewamy się teraz boomu konsumpcyjnego w kraju – przypomnijmy, wg wstępnych danych GUS, realny wzrost spożycia gospodarstw domowych w 2024 r. wyniósł 3,1 proc. Widzimy jednak przestrzeń do solidnego, blisko 4-procentowego realnego wzrostu konsumpcji prywatnej w roku bieżącym.
Polska, po relatywnie dobrym wyniku PKB w 2024 r., pozostaje jednym z liderów europejskiego wzrostu po pandemii i wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Nasza gospodarka w ub.r. urosła realnie o 2,9 proc., nieco wprawdzie poniżej większości prognoz formułowanych jeszcze w początku 2024 r., ale na tle przedłużającej się słabszej kondycji gospodarczej naszych największych partnerów handlowych wzrost ten wydaje się wysoki. Pamiętajmy, PKB w Niemczech w tym okresie spadł w ujęciu realnym, drugi rok z rzędu, o 0,2 proc. po spadku o 0,3 proc. w 2023 r. W tym roku średnioroczne tempo wzrostu gospodarczego w Polsce może być o około 1 p.p. wyższe niż w roku ubiegłym, co znowu postawiłoby nasz kraj w czołówce państw członkowskich UE pod względem tempa wzrostu zagregowanej aktywności gospodarczej.
