Polska jest liderem regionu w fuzjach

Magda Kozmana
10-07-2001, 00:00

Polska jest liderem regionu w fuzjach

Ogólnoświatowy spadek w liczbie dokonywanych fuzji i przejęć nie jest zauważalny na polskim rynku. Pod tym względem jesteśmy liderem w regionie — ocenia kancelaria Linklaters.

Choć prywatyzacja wchodzi w Polsce w końcową fazę, spadek zainteresowania zachodnich firm naszym rynkiem nie jest zauważalny. Zagraniczne koncerny przyciągają tu przede wszystkim dobre perspektywy gospodarcze i wielkość rynku.

— W fuzjach i przejęciach nastąpiło przesunięcie na rynek wtórny, a do niedawna większość spółek było kupowanych od Skarbu Państwa. W związku z tym decyzje często zapadają poza Polską — twierdzi Cezary Wiśniewski, partner w kancelarii Linklaters, która jest światowym liderem w obsłudze prawnej fuzji i przejęć.

Daleko do City

Wartość obsługiwanych fuzji i przejęć w Polsce jest trudna do określenia, ponieważ firmy prawnicze z zasady nie podają takich szczegółów transakcji. Niemniej rynkowi polskiemu daleko jest do londyńskiego City. Na przykład w Linklaters główne biuro w Londynie obsługuje około 3/4 wszystkich transakcji firmy w skali globalnej. Obroty na polskim rynku odpowiadają natomiast swoją wielkością potencjałowi gospodarczemu Polski i perspektywom rozwoju jej gospodarki.

— Na Zachodzie podawanie wartości transakcji jest powszechnie stosowane, w naszej tradycji prawniczej praktyka taka nie występuje — mówi Cezary Wiśniewski.

Także polskie prawo w niewielkim stopniu reguluje kwestie fuzji i przejęć, choć nowy kodeks handlowy może stanowić dobrą podstawę. Wśród kancelarii prawnych w Polsce brak jest jeszcze tej praktyki i know-how, np. technik obrony przed wrogim przejęciem, którymi dysponują już firmy prawnicze w świecie.

— W Polsce przede wszystkim brakuje orzecznictwa i praktyki. Polskie prawo jest w dużym stopniu wzorowane na niemieckim, ale potrzebuje jeszcze czasu. Stąd w sprawach fuzji i przejęć dominacja na rynku kancelarii międzynarodowych — twierdzi Cezary Wiśniewski.

Nie wszystko dozwolone

W niektórych państwach europejskich już istnieją regulacje zabraniające takich środków obrony jak „poison pill” („zatruta pigułka”), będąca jedną z metod obniżenia przez firmę swojej wartości, by uczynić ją mniej atrakcyjną dla potencjalnego przejmującego. W Polsce takie regulacje jeszcze się nie wykształciły, choć w konkretnym przypadku można stosować istniejące przepisy, np. dotyczące pozorności czynności prawnych.

Wystarczająco restrykcyjne są już natomiast przepisy dotyczące działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także Komisji Nadzoru Bankowego.

— Wiele wysiłku wymaga nieraz sprostanie wymogom UOiKK. Pod tym względem mamy regulacje często ostrzejsze niż na Zachodzie — ocenia Cezary Wiśniewski.

Jego zdaniem, polski rynek usług prawniczych już dorównuje rynkom zachodnim (z wyjątkiem np. londyńskiego City). Coraz więcej międzynarodowych kancelarii jest w Polsce reprezentowanych, zatrudniając zarówno polskich, jak i zachodnich prawników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Kozmana

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Polska jest liderem regionu w fuzjach