Polska leży blisko i jest ogromnym rynkiem

Emil Górecki
13-03-2008, 00:00

Duńczycy inwestują w Polsce. Nie przez sentyment, po prostu się im to opłaca. Polacy uczą się od nich otwartości i szacunku dla środowiska.

Duńczycy lokują w naszym kraju umiarkowane pieniądze, ale ich biznes jest przejrzysty i ekologiczny

Duńczycy inwestują w Polsce. Nie przez sentyment, po prostu się im to opłaca. Polacy uczą się od nich otwartości i szacunku dla środowiska.

Według raportu Komisji Europejskiej, duńska gospodarka jest trzecią pod względem innowacyjności na świecie. Rocznik Światowej Konkurencyjności za 2006 r. uplasował to państwo na piątym miejscu.

PKB na głowę jednego mieszkańca należy od lat do najwyższych na świecie i wyniósł w 2007 r. około 40,5 tys. EUR. Bezrobocie jest śladowe — nieco powyżej 3 proc. Co prawda również podatki należą do najwyższych, ale taki jest koszt wygodnego życia w Skandynawii.

Praca u podstaw

Maersk, Carlsberg, Danfoss, Danske Bank, Ecco, Falck, Jysk, Scandic Food oraz 230 innych firm z Danii inwestuje w Polsce. To dużo, przeliczając wartość inwestycji na liczbę mieszkańców tego kraju. Czego Duńczycy szukają nad Wisłą? To proste — pieniędzy. Polska, mimo ciągle rosnącej konkurencji innych krajów regionu, jest wciąż bardzo atrakcyjnym miejscem do prowadzenia interesów.

Jedną z pierwszych zagranicznych firm w Polsce po transformacji był Velux, producent nieznanych wtedy u nas okien dachowych. Dziś montuje się je w większości nowych domów.

— Z powodu sięgającej 700 proc. rocznej inflacji, wystawiając fakturę, za każdym razem przeliczaliśmy na kalkulatorach ceny podane w duńskich koronach na złote, bo pierwszy komputer pojawił się w naszym biurze pod koniec 1991 r. — wspomina z uśmiechem Jan Lundström, dyrektor na rynek Europy Środkowej i Wschodniej w firmie Velux.

Zatrudniają kobiety

W 1998 r. powstała pierwsza fabryka firmy w Gnieźnie, pięć lat później kolejna w Namysłowie, która jest ciągle rozbudowywana. Duńczykom odpowiadało nasze położenie geograficzne, a także infrastruktura i kwalifikacje polskich pracowników. W 2007 r. obie fabryki osiągnęły przychód 487 mln zł, kolejne 127 mln zł przyniosła firmie działalność handlowa. Dziś Velux zatrudnia ponad 1300 pracowników. I opłaca mu się u nas inwestować.

— W Polakach podoba mi się, że są naprawdę zaangażowani w to, co robią. Jednak w porównaniu z Duńczykami, są nadmiernie ambitni i uważają, że nie mogą popełniać błędów, co jest przecież nieuniknione. Kolejną różnicą są dysproporcje przy zatrudnianiu kobiet i mężczyzn. W 2003 r. zatrudnialiśmy 26 mężczyzn i 4 kobiety. Jednak przekonaliśmy szefa produkcji, aby zatrudniał również kobiety. Dzisiaj przy produkcji 35 proc. naszych wykwalifikowanych pracowników to kobiety — mówi Per Laursen, dyrektor namysłowskiej fabryki Veluksa.

Obroty w liczbach

Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że wartość obrotów handlowych między Polską i Danią w I półroczu 2007 r. wyniosła 1,58 mld EUR. Polskie firmy sprzedały Duńczykom w tym czasie towar o wartości ponad 900 mln EUR, wartość zakupów Polaków w tym kraju jest szacowana na 670 mln EUR. Oznacza to wzrost naszego eksportu o 1,5 proc. w porównaniu z takim samym okresem 2006 r., a importu o 4,8 proc.

— Duńczykom nie zależy, aby inwestować konkretnie na polskim rynku, lecz na tym, aby inwestycje zagraniczne przynosiły jak największe zyski. Dlatego właśnie pośrednio zależy im na inwestycjach w Polsce. Przyczyny są proste: Polska jest krajem bliskim geograficznie, dużym rynkiem wewnętrznym oraz miejscem, skąd łatwo eksportować do wielu innych krajów europejskich, choćby dlatego że ma dostęp do morza. To wszystko sprawia, że zarówno inwestycje duńskie, jak i wartość wymiany między naszymi krajami rosną znacząco. Duński rząd uważa, że Polska w ciągu około 25 lat będzie w grupie trzech najważniejszych partnerów gospodarczych Danii, obok Niemiec i Szwecji. To mówi samo za siebie — przekonuje Andrzej Żywień, szef wydziału promocji handlu i inwestycji polskiej ambasady w Kopenhadze.

Duńska marka

W bilansie wymiany handlowej największą przewagę eksportową mamy w sektorze artykułów rolno-spożywczych oraz wyrobów przemysłu chemicznego. Duńczycy zaś sprzedali nam więcej wyrobów skórzanych.

W pozostałych grupach towarowych, jak minerały, wyroby przemysłu drzewno-papierniczego, tekstylia, ceramika, metalurgia czy przemysł elektromaszynowy, polski eksport miał wyższą wartość niż import z Danii.

— Wartość kapitału, który napłynął z Danii do Polski w roku 2006, to około 160 mln EUR. Nie jest to może duży udział w całkowitej wartości inwestycji zagranicznych w Polsce, należy jednak zwrócić uwagę, że w tym kraju żyje jedynie 5,5 mln obywateli i przeliczając na głowę mieszkańca kraju, Dania mieści się w czołówce inwestorów — mówi Andrzej Żywień.

Duńczycy są bardzo pragmatyczni i wymagający. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej nasze firmy mogą świadczyć usługi na terenie ich kraju bez żadnych ograniczeń. Zdecydowało się na to około tysiąca polskich przedsiębiorstw, zwykle bardzo małych, zatrudniających do dziesięciu osób. Polskie marki stają się tam rozpoznawalne i cenione.

— Podobnie cenieni są polscy pracownicy zatrudniani przez duńskie firmy. Jednak w związku z tym, że mamy okres przejściowy dotyczący swobodnego przepływu siły roboczej, istnieją utrudnienia przy zatrudnianiu, a szczególnie zmianie pracy. Polacy muszą wtedy uzyskać pozwolenie na pobyt i pracę — dodaje Andrzej Żywień.

Emil

Górecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polska leży blisko i jest ogromnym rynkiem