Polska obroniła 0,5 mld zł za upadek Kamy Foods

Sąd arbitrażowy w Paryżu oddalił żądania amerykańskich inwestorów. Uznał, że były lider na rynku margaryn nie upadł z winy polskiego fiskusa

Rzeczpospolita Polska górą w drugim w historii pod względem wysokości roszczeń procesie (po holenderskim Eureko), który państwu polskiemu wytoczyli niezadowoleni inwestorzy zagraniczni. Po czterech latach sporu paryski sąd arbitrażu inwestycyjnego przyznał rację stronie polskiej i odmówił ponad 0,5 mld zł odszkodowania amerykańskiemu funduszowi private equity Schooner Capital oraz Vincentowi J. Ryanowi, jego właścicielowi i prezesowi. Byli amerykańscy udziałowcy Kamy Foods (KF) muszą też pokryć koszty arbitrażu w wysokości 2,6 mln USD. Ich prawnicy zapowiadają wniesienie odwołania do paryskiego sądu apelacyjnego.

KWICZOŁ NIE 
DAŁ RADY:
Wyświetl galerię [1/2]

KWICZOŁ NIE DAŁ RADY:

W latach 90. Kama Foods była liderem na polskim rynku margaryny i olejów jadalnych. Upadek firmy po równi pochyłej zaczął się, gdy wpadli do niej kontrolerzy skarbowi. Działania kierownictwa spółki jednak też pozostawiały wiele do życzenia. KRZYSZTOF ŚWIDERSKI/PAP

A serce było jak dzwon

Kama Foods zbankrutowała w 2003 r. Było to o tyle zaskakujące, że w latach 90. była liderem na rynku olejów jadalnych i margaryn — kontrolowała około 1/3 polskiego rynku. Wiele osób zapewne pamięta reklamy margaryny Kama, którą zachwalał Kwiczoł z serialu „Janosik”, grany przez Bogusza Bilewskiego. Niestety, po pewnym czasie nie wytrzymało serce producenta najpopularniejszej w kraju margaryny. Amerykańcy inwestorzy Kamy Foods twierdzą, że ich firma zbankrutowała z powodu wyniszczającej walki z organami skarbowymi, które nałożyły na nią kilkadziesiąt milionów złotych domiarów podatkowych. Fiskus uznał bowiem, że bezprawnie zaliczała w koszty uzyskania przychodów wydatki na usługi konsultingowe, czym pomniejszała spłacone podatki. W efekcie musiała dopłacić skarbówce ponad 50 mln zł z odsetkami (z tytułu CIT i VAT). Vincent J. Ryan i jego fundusz Schooner Capital uznali, że Kama Foods, której od 1994 r. byli strategicznymi udziałowcami, upadła z winy polskiego fiskusa. W 2011 r. wnieśli do sądu arbitrażowego w Paryżu — „oddziału” arbitrażu ICSID powołanego pod auspicjami Banku Światowego — pozew przeciwko Polsce o odszkodowanie (obecnie to ponad 500 mln zł). Argumentowali, że stracili inwestycję z powodu ich wywłaszczenia, polegającego na pozwoleniu fiskusowi na niszczenie ich firmy. Zarzucili naszemu krajowi złamanie polsko-amerykańskiego traktatu o ochronie inwestycji. Zdaniem prawników broniących Polski, to amerykańscy inwestorzy doprowadzili Kamę Foods do upadku w efekcie poważnych nadużyć finansowych. Jednak paryski sąd arbitrażowy nie rozstrzygał o przyczynach bankructwa firmy. Stwierdził jedynie, że nie nastąpiło ono z winy organów skarbowych.

— Powodowie starali się wykazać, że bezpośrednią przyczyną upadłości Kamy Foods były działania fiskusa. Twierdzili, że były one niezgodne z prawem międzynarodowym. Trybunał arbitrażowy uznał jednak, podobnie jak zrobiły to wcześniej polskie sądy administracyjne, że działania te były prawidłowe. Firma nie była bowiem w stanie należycie udokumentować świadczenia usług konsultingowych. W konsekwencji trybunał nie musiał rozstrzygać, czy upadłość Kamy Foods została spowodowana działaniami organów skarbowych czy samego inwestora — mówi Wojciech Sadowski, partner w kancelarii prawnej K & L Gates, reprezentujący Polskę. Paryski sąd odrzucił też zarzuty rzekomego wywłaszczenia byłych właścicieli KF.

— Prawo międzynarodowe zezwala państwu na nakładanie podatków, jak też na kontrolowanie podatników i wyciąganie konsekwencji w przypadku naruszania przez nich prawa podatkowego. Moim zdaniem, szanse na uchylenie wyroku sądu arbitrażowego przed sądami francuskimi jest niewielkie — uważa Wojciech Sadowski.

To jeszcze nie koniec

Byłych inwestorów Kamy Foods reprezentuje w tym sporze kancelaria prawna Kochański, Zięba & Partners.

— Wyrok ten jest dla nas rozczarowujący i nie zgadzamy się ani z jego tezami, ani z uzasadnieniem. Bardzo poważnie rozważamy złożenie wniosku o jego uchylenie do francuskiego sądu apelacyjnego. Nie uważamy tej sprawy za zakończoną. Nie składamy broni — mówi Marek Jeżewski, partner w kancelarii prawnej Kochański, Zięba & Partners.

Jego zdaniem, wątpliwość wydanego wyroku wynika z tego, że sędziowie nie byli jednomyślni. Orzeczenie zapadło głosami 2:1 (za wyrokiem byli Pakistańczyk i Meksykanin, przeciwko był Chilijczyk).

— Bardzo istotne jest, że jeden z arbitrów stwierdził, że skarb państwa powinien ponieść odpowiedzialność za naruszenie standardu równego i sprawiedliwego traktowania inwestycji i inwestora. Na tej podstawie arbiter zgłosił mocne zdanie odrębne do wyroku. To sytuacja precedensowa, gdyż zaledwie w 10 proc. spraw prowadzonych w arbitrażu międzynarodowym pojawia się spór między sędziami i zgłaszane jest zdanie odrębne — twierdzi Marek Jeżewski, uważając ponadto, że paryski trybunał nie działał w ramach powierzonego mu mandatu, bo uzasadnienie wyroku jest niekompletne. Chilijski sędzia uznał, że co prawda w sprawie Kamy Foods nie doszło do wywłaszczenia inwestorów (w technicznym sensie), lecz działania organów państwa miały wpływ na upadłość firmy. Jego zdaniem, postępowania polskiego fiskusa były rozwlekłe i zawiłe oraz naruszały standardy rzetelnego procesu. Zaznaczył jednocześnie, że na bankructwo Kamy Foods wpływ miały też inne czynniki, a nie tylko wina fiskusa.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Polska obroniła 0,5 mld zł za upadek Kamy Foods