Polska polem bitwy

opublikowano: 09-03-2016, 22:00

Rozmowa z Rafałem Nawłoką, prezesem DPD Polska

Ze wschodu nadchodzi chiński Alibaba, z zachodu amerykański Amazon. Polska może się stać areną ciekawych rozstrzygnięć, które wiele zmienią: dla klientów, kurierów i e-sklepów.

AMBITNE PLANY:
AMBITNE PLANY:
Zarządzana przez Rafała Nawłokę DPD Polska uruchomi w 2016 r. sieć punktów „Pickup”. Będzie w nim można nadać i odebrać przesyłkę. W pierwszym rzucie ma powstać kilkaset takich miejsc. Do sieci ma zostać włączona DPD Strefa Paczki.
Grzegorz Kawecki

„Puls Biznesu”: DPD Polska skończyła 25 lat. Dużo się zmieniło przez ten czas na rynku kurierskim?

Rafał Nawłoka, prezes DPD: Wszystko. Kiedy powstał Masterlink [poprzednia nazwa DPD Polska — przyp. red.], był niewielką firmą miejską. Zatrudniał kilkanaście osób. Dziś dla DPD Polska pracuje ich 9 tysięcy. Kiedy dołączyłem do zespołu — w 2000 r. — mieliśmy w sieci dziennie trzy czasem cztery tysiące paczek. Dzisiaj to 400 tys. przesyłek. Przez ćwierć wieku DPD Polska zainwestowała w rozwój ponad pół miliarda złotych. To są tylko nakłady inwestycyjne, nie licząc nowych miejsc pracy.

Sporo. Ale sam Masterlink nie dałby sobie rady z konkurencją.

Oczywiście. W 1998 r. staliśmy się częścią Poczty Szwedzkiej, by w 2004 r. wejść do jednej z najsilniejszych grup w Europie — poczty francuskiej La Poste. Zyskaliśmy właściciela, który nie boi się inwestować. Zbiegło się to w czasie z innym wydarzeniem, które na dobre rozkręciło rynek kurierski w Polsce.

Wstąpieniem Polski do UE?

Tak. W 2004 r. firmy kurierskie zanotowały lawinowy przyrost klientów. Ruszyły usługi międzynarodowe. Na początku był to głównie import, teraz nasi przedsiębiorcy coraz częściej i coraz więcej eksportują.

Ostatnio impulsem napędzającym rynek kurierski był rozwój e-commerce?

To prawda, ale dynamiczny wzrost, jaki notują firmy handlu internetowego, nie tylko rozpędził krajowy rynek kurierski i wpłynął na jego wielkość. Znacznie go także zmienił.

W jaki sposób?

Pojawiły się elektroniczne faktury, podpisy etc. Zmienił się także typ klientów. Kiedyś były to osoby z dużych firm, które organizowały logistykę w zakładach. Teraz to młody człowiek, który siedzi w domu, ma superpomysł na biznes i wysyła dużo paczek. Zmienił się również sposób wyboru rodzaju wysyłki i firmy kurierskiej. Kilkanaście lat temu decydował o tym wyłącznie nadawca. Dzisiaj coraz częściej robi to odbiorca. Do klientów firm kurierskich dołączyło mnóstwo osób prywatnych, co wymagało zmiany podejścia i sposobu prowadzenia dialogu z klientami. Z pomocą przychodzi technologia, która to umożliwia.

Ale pojawił się problem „ostatniej mili”, który kiedyś nie był tak znaczący.

W tej sprawie także dużo się dzieje. Pojawiły się różne maszyny, platformy, aplikacje, które mają ułatwić odebranie przesyłki w dogodnym czasie i miejscu. Dla kurierów to wszystko jednak niewiele zmienia.

Dlaczego?

Bo nieważne, gdzie i jak, ale to ciągle człowiek musi fizycznie dowieźć przesyłkę do etapu ostatniej mili. I to się nie zmieni.

Mówi się, że rozwój drukarek 3d może zmniejszyć zainteresowanie usługami kurierskimi.

Są takie opinie, ale nie do końca się z nimi zgadzam. Te drukarki potrzebują części, materiałów, serwisu… Wydrukowane rzeczy też trzeba gdzieś dostarczyć.

To co się wydarzy na rynku usług kurierskich przez następne 25 lat?

Trudno wyrokować. 25 lat temu nikt nie wróżył rewolucji technologicznej, z którą mamy teraz do czynienia. Na europejski rynek wróciła nieprzewidywalność. Sytuacja polityczna w Europie i na świecie staje się coraz bardziej złożona. Sankcje rosyjskie spowolniły rozwój przewozów na tamten rynek. Jeżeli zostałyby cofnięte, inwestorzy natychmiast na to zareagują. Coraz częściej słychać także obawy o ograniczenia w strefie Schengen. To na razie scenariusz czysto hipotetyczny, ale jego ewentualne urzeczywistnienie wpłynęłoby na wymianę handlową i usługi towarzyszące. Jeśli jednak założymy brak zewnętrznych zaburzeń, to przyszłością naszej branży jest e-commerce. Szacuje się, że już około 5 proc. światowego handlu odbywa się w sieci. Prognozy mówią, że za 5 lat będzie to 20 proc. Podobną tendencję widać w Polsce. A będzie się działo jeszcze więcej.

Co na przykład?

To, że Polska może stać się areną starcia dwóch światowych gigantów handlu internetowego. Chiński Alibaba zbliża się od wschodu, a amerykański Amazon od zachodu. Ich spotkanie będzie korzystnedla klientów i ważne dla kurierów. Nie pozostanie bez wpływu na polski rynek e-commerce, gdyż zmieni się pozycja konkurencyjna małych sklepów.

Będzie jeszcze miejsce dla nowych firm kurierskich?

Jest i będzie. Bariera wejścia na rynek dziś jest bardzo poważna, ale dotyczy firm o zasięgu ogólnopolskim. Ich budowanie od podstaw się nie opłaca, bo wymaga stworzenia sieci połączeń, magazynów, sortowni, ogromnych inwestycji w technologię. Powstaje jednak sporo firm lokalnych. Zawsze też można zostać partnerem większej firmy. To jest najprostsze. Wielu naszych kurierów to już poważni przedsiębiorcy, którzy mają po kilkanaście samochodów. Wydaje mi się, że miejscem dla nowych podmiotów jest miasto i właśnie „ostatnia mila” — tu liczy się pomysł i elastyczność.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane