Polska potrzebuje Janów Kulczyków

opublikowano: 29-07-2015, 22:00

Jutro miał wyjść ze szpitala, by wrócić do spotkań, negocjacji i planowania. Choć osiągnął wiek emerytalny i zdobył majątek, który pozwalał cieszyć się życiem, ani myślał o odpoczynku.

Wprawdzie z operacyjnego zarządzania nieco się wycofał, przekazując stery synowi, ale jednocześnie coraz aktywniej angażował się w działalność społeczną. Był głównym fundatorem Muzeum Historii Żydów Polskich, partnerem strategicznym Polskiego Komitetu Olimpijskiego, powołał do życia instytut CEED, który promuje osiągnięcia i potencjał państw z regionu, a także zainicjował Radę Polskich Inwestorów w Afryce, która ułatwia przedsiębiorcom ekspansję na tym kontynencie. Dlaczego to robił? Był prawdziwym patriotą.

Jan Kulczyk
Jan Kulczyk
Marek Wiśniewski

— Dla mnie patriotą gospodarczym jest każdy, kto nie marnuje żadnej okazji, by budować potęgę Polaków na świecie — mówił podczas debaty „Czas na patriotyzm gospodarczy”, zorganizowanej przez „PB” w maju 2013 r.

Gdy ponad 2 lata temu zgłosiliśmy się z pomysłem zorganizowania debaty najważniejszych polityków i przedsiębiorców o tym, czym jest i powinien być patriotyzm gospodarczy, zgodził się bez wahania. A potem był jednym z najaktywniejszych uczestników dyskusji.

— Patriotyzm to ukochane słowo w Polsce. Kultywowany przez wieki pozwalał przegrywać wszystkie powstania i wojny. Kochajmy Polskę bogatą, rozwijającą się, z której możemy być dumni. Budujmy wspólnie silną gospodarkę — mówił wówczas Jan Kulczyk.

Gdy rok później, podczas kolejnej debaty, prosiliśmy uczestników o ocenę 25 lat wolnej Polski, wystawił najwyższą notę, by już w kolejnym zdaniu przypomnieć, że nie wolno spocząć na laurach:

— Szóstka z wykrzyknikiem! Jesteśmy prymusem, pytanie, co z tym sukcesem zrobimy — mówił Jan Kulczyk.

Potwierdził udział, jak zwykle z entuzjazmem, w kolejnej debacie z cyklu, zaplanowanej na wrzesień, sugerując, o czym warto rozmawiać. Niestety, będziemy musieli sobie radzić bez niego…

Nieustannie nawoływał polskich przedsiębiorców do odważnej ekspansji, pokonywania barier, przełamywania schematów — zgodnie z jego mottem: „Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga”.

Zakup kopalni złota w Afganistanie, poszukiwanie ropy na Ukrainie, spotkania z głowami państw czy współpraca z największymi światowymi tuzami biznesu… nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Coraz więcej Polaków odnosi sukcesy biznesowe za granicą, ale nikt nie robi tego z takim rozmachem. Był częścią światowej elity, realizował projekty, o których głośno było na całym świecie. Paradoksalnie, bardziej szanowany był za granicą. Dumny ze swoich korzeni, zatykał biało-czerwoną flagę na kolejnych kontynentach, odnosząc kolejne sukcesy.

Właśnie takich przedsiębiorców, ambitnych, odważnych i wizjonerskich, Polska bardzo potrzebuje. Będzie nam go brakowało.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ SIEMIENIEC, redaktor naczelny, GRZEGORZ NAWACKI, zastępca redaktora naczelnego

Polecane