Polska przejmuje rolę hubu dla brytyjskiego e-commerce’u

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-01-23 14:07

Kilka lat temu głównym zapleczem logistycznym dla brytyjskich sklepów internetowych była Holandia. Obecnie coraz częściej jest nim Polska. Po brexicie dostawy z Wielkiej Brytanii do UE wydłużyły się o 2–4 dni, a koszty cross-border wzrosły nawet o 30–50 proc. Skłania to brytyjskie firmy do szukania nowych partnerów do obsługi rynku unijnego.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak bardzo brexit wydłużył dostawy z Wielkiej Brytanii do UE i podniósł koszty cross-border
  • dlaczego Polska stała się alternatywą dla hubów Europy Zachodniej
  • co oznacza to dla polskich firm logistycznych i e-commerce
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wartość europejskiego rynku e-commerce, według szacunków Statisty, przekroczyła w zeszłym roku 700 mld EUR i nadal rośnie. Kluczowymi rynkami pozostają Niemcy, Francja i południowa Europa. Dla polskich firm logistycznych i operatorów e-commerce oznacza to rosnący popyt na obsługę sprzedaży transgranicznej szczególnie ze strony brytyjskich sklepów, które po brexicie szukają tańszych i bardziej przewidywalnych modeli działania w UE.

Brexit zmienił ekonomikę cross-border

Jak wynika z raportu Fulfilio „E-commerce po brexicie: Polska nowym hubem logistycznym w UE”, dostawy z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej są dziś średnio o 2–4 dni wolniejsze niż przed 2021 r., a koszty obsługi cross-border nawet o 30–50 proc. wyższe niż w przypadku realizacji zamówień wewnątrzunijnych. To zmusza firmy do zmiany sposobu organizacji logistyki.

— Wyższe koszty i mniejsza przewidywalność bezpośrednio wpływają na marże i doświadczenie klientów. Model oparty na wysyłkach z Wielkiej Brytanii lub drogich hubach Europy Zachodniej przestaje być konkurencyjny — mówi Arkadiusz Filipowski, prezes Fulfilio.

W tej układance coraz większą rolę zaczyna odgrywać Polska, która — jak wskazuje raport — przestaje być rozwiązaniem przejściowym, stając się pełnoprawnym zapleczem logistycznym dla sprzedaży brytyjskich e-sklepów na rynku unijnym.

— Polska to dojrzały rynek logistyczny, który pozwala skrócić łańcuch dostaw i obniżyć koszty operacyjne nawet o 20–40 proc. przy jednoczesnym zachowaniu porównywalnych czasów dostaw w UE — podkreśla Arkadiusz Filipowski.

Od Holandii do Polski

W pierwszych latach po bexicie rolę hubu dla brytyjskiego e-commerceu pełniła głównie Holandia — dzięki infrastrukturze portowej, lotniczej i rozwiniętemu rynkowi operatorów 3PL, czyli firm obsługujących magazynowanie, kompletację zamówień i dystrybucję. Na tamtym etapie najważniejsze było szybkie uruchomienie sprzedaży w UE i ograniczenie ryzyka operacyjnego nawet kosztem wyższych kosztów.

Obecnie punkt ciężkości przesuwa się w stronę długoterminowej optymalizacji.

— Polska zyskuje przewagę dzięki centralnemu położeniu umożliwiającemu obsługę UE z jednego hubu, niższym i bardziej przewidywalnym kosztom oraz doświadczeniu lokalnych operatorów w obsłudze firm spoza UE. Istotne są także kompetencje w zakresie onboardingu podmiotów pozaunijnych, rozliczeń VAT, zwrotów oraz skalowania operacji bez konieczności utrzymywania wielu magazynów — mówi Arkadiusz Filipowski.

Polska jest dziś drugim co do wielkości rynkiem magazynowym w UE z ponad 35 mln m kw. nowoczesnej powierzchni.