Wartość europejskiego rynku e-commerce, według szacunków Statisty, przekroczyła w zeszłym roku 700 mld EUR i nadal rośnie. Kluczowymi rynkami pozostają Niemcy, Francja i południowa Europa. Dla polskich firm logistycznych i operatorów e-commerce oznacza to rosnący popyt na obsługę sprzedaży transgranicznej szczególnie ze strony brytyjskich sklepów, które po brexicie szukają tańszych i bardziej przewidywalnych modeli działania w UE.
Brexit zmienił ekonomikę cross-border
Jak wynika z raportu Fulfilio „E-commerce po brexicie: Polska nowym hubem logistycznym w UE”, dostawy z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej są dziś średnio o 2–4 dni wolniejsze niż przed 2021 r., a koszty obsługi cross-border nawet o 30–50 proc. wyższe niż w przypadku realizacji zamówień wewnątrzunijnych. To zmusza firmy do zmiany sposobu organizacji logistyki.
— Wyższe koszty i mniejsza przewidywalność bezpośrednio wpływają na marże i doświadczenie klientów. Model oparty na wysyłkach z Wielkiej Brytanii lub drogich hubach Europy Zachodniej przestaje być konkurencyjny — mówi Arkadiusz Filipowski, prezes Fulfilio.
W tej układance coraz większą rolę zaczyna odgrywać Polska, która — jak wskazuje raport — przestaje być rozwiązaniem przejściowym, stając się pełnoprawnym zapleczem logistycznym dla sprzedaży brytyjskich e-sklepów na rynku unijnym.
— Polska to dojrzały rynek logistyczny, który pozwala skrócić łańcuch dostaw i obniżyć koszty operacyjne nawet o 20–40 proc. przy jednoczesnym zachowaniu porównywalnych czasów dostaw w UE — podkreśla Arkadiusz Filipowski.
Od Holandii do Polski
W pierwszych latach po bexicie rolę hubu dla brytyjskiego e-commerce’u pełniła głównie Holandia — dzięki infrastrukturze portowej, lotniczej i rozwiniętemu rynkowi operatorów 3PL, czyli firm obsługujących magazynowanie, kompletację zamówień i dystrybucję. Na tamtym etapie najważniejsze było szybkie uruchomienie sprzedaży w UE i ograniczenie ryzyka operacyjnego nawet kosztem wyższych kosztów.
Obecnie punkt ciężkości przesuwa się w stronę długoterminowej optymalizacji.
— Polska zyskuje przewagę dzięki centralnemu położeniu umożliwiającemu obsługę UE z jednego hubu, niższym i bardziej przewidywalnym kosztom oraz doświadczeniu lokalnych operatorów w obsłudze firm spoza UE. Istotne są także kompetencje w zakresie onboardingu podmiotów pozaunijnych, rozliczeń VAT, zwrotów oraz skalowania operacji bez konieczności utrzymywania wielu magazynów — mówi Arkadiusz Filipowski.
Polska jest dziś drugim co do wielkości rynkiem magazynowym w UE z ponad 35 mln m kw. nowoczesnej powierzchni.
