Polska przestała być sprinterem

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-06-2013, 00:00

Nasz wzrost gospodarczy zrównuje się ze średnią dla Europy Środkowej i Wschodniej. Po raz pierwszy od 12 lat.

Polska gospodarka najgorsze ma już za sobą, ale w przewidywalnej perspektywie trudno oczekiwać dynamicznego odbicia — twierdzą ekonomiści Banku Światowego (BŚ). Według nich, w 2013 r. PKB Polski wzrośnie o 1 proc., a w przyszłym roku dynamika przyspieszy zaledwie do 2 proc. Jak na polskie warunki, to ciągle będzie bardzo słaby wynik.

— Z jednej strony, gorsza od oczekiwań okazuje się koniunktura na świecie. Z drugiej — krajowy popyt jest bardzo słaby. Inwestycje spadają, a konsumpcja rozczarowuje. Należy więc przypuszczać, że w tym roku nie zobaczymy ożywienia gospodarczego, a w przyszłym będzie ono bardzo skromne — mówi Ewa Korczyc, ekonomistka BŚ.

W środku stawki

Polska od dekady zawsze pozytywnie wyróżniała się w regionie pod względem wzrostu gospodarczego. Od 2001 r. zawsze odnotowywała wyraźnie wyższą dynamikę PKB niż średnia dla Europy Środkowej i Wschodniej (UE11: Polska, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Słowacja, Słowenia, Rumunia, Węgry).

Jednak waśnie prawdopodobnie przerywamy tę dobrą passę. Jeśli prognozy BŚ się sprawdzą, w 2013 r. wzrost gospodarczy w Polsce będzie już tylko o 0,2 pkt proc. wyższy niż średnia regionu, a w przyszłym roku oba te wskaźniki będą na tym samym poziomie. — Blask „zielonej wyspy” ostatnio mocno przyblakł. Polska nie wyróżnia się już pozytywnie, jest regionalnym średniakiem — mówi Ewa Korczyc.

W 2009 r. byliśmy nawet zdecydowanym liderem — jako jedyni uniknęliśmy recesji. Obecnie jesteśmy na odległym, szóstym miejscu, a więc dokładnie w połowie stawki. Według prognoz BŚ, w 2013 r. pięć z 11 analizowanych państw regionu odnotuje szybszy wzrost gospodarczy niż Polska (Łotwa, Litwa, Estonia, Bułgaria i Rumunia).

Kiedyś musi być lepiej

Kiedy wrócimy na fotel lidera lub przynajmniej do czołówki peletonu? Jest szansa, że stanie się to 2015 r. Większość prognoz dla Polski mówi, że przyszły rok powinien być ostatnim rokiem dekoniunktury w obecnym cyklu gospodarczym. Według najnowszych przewidywań Societe Generale, w 2015 r. PKB wzrośnie o 3,3 proc., a w 2016 r. 4 proc. Takie dynamiki można już uznać za prawdziwy rozwój gospodarczy. Powyżej 3 proc. zwykle spada w Polsce bezrobocie, bo dynamika PKB przekracza wydajność pracy (pracodawcom nie wystarcza już sam wzrost produktywności, by realizować napływające zamówienia).

— Od 2015 r. zobaczymy w Polsce ożywienie, bo wreszcie powinny ruszyć wtedy inwestycje — zarówno prywatne, jak i publiczne — tłumaczy Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale. Wiele zależy jednak od kwestii administracyjnych, które trudno prognozować.

— Nie wiadomo, na przykład, kiedy w pełni ruszy nowa perspektywa funduszy unijnych, jaki będzie wpływ Polskich Inwestycji Rozwojowych na gospodarkę oraz jak będą przebiegać zapowiadane przez rząd inwestycje energetyczne. Wszystko jednak wskazuje, że tych publicznych nakładów rozwojowych po 2014 r. będzie naprawdę dużo — mówi Jarosław Janecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu