Polska staje się liderem rynku inwestycyjnego

Radosław Górecki
opublikowano: 2005-09-27 00:00

Kwoty, które wydadzą inwestorzy instytucjonalni w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, przyprawiają o zawrót głowy...

Z najnowszego raportu opracowanego przez międzynarodową firmę CB Richard Ellis wynika, że Polska, Czechy i Węgry są najważniejszymi rynkami dla inwestorów instytucjonalnych. Od 1998 r. w Europie Środkowej i Wschodniej zainwestowano w nieruchomości komercyjne ponad 10,5 mld EUR. Z tego ponad 90 proc. wydano właśnie w tych trzech krajach. Boom inwestycyjny nastąpił jednak w pierwszej połowie 2005 r. — inwestorzy wydali 2 mld EUR, czyli o ponad 40 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2004 r. Analitycy szacują, że w 2005 r. wartość inwestycji sięgnie rekordowej kwoty i przekroczy wartość 4,1 mld EUR.

Dojrzewanie

Inwestorzy instytucjonalni kupują nieruchomości głównie w krajach o gospodarkach w miarę stabilnych, rozwijających się, gwarantujących bezpieczeństwo długoterminowych inwestycji. Polski rynek inwestycyjny został pobudzony dzięki przystąpieniu Polski do UE. Inwestorów chętnych do kupowania w Polsce biurowców i centrów handlowych jest tak wielu, że obiektów zaczyna brakować. Zdaniem analityków z CB Richard Ellis, stopy kapitalizacji dla najlepszych produktów wahają się obecnie na poziomie 7,25 do 7,50 proc. Doszło jednak do kilku transakcji, w których stopy kapitalizacji były niższe. Analitycy spodziewają się nawet, że w II połowie 2005 r. zbliżą się do 7 proc. A to oznacza, że rynki Europy Środkowej i Wschodniej stają się pod tym względem podobne do rynków Europy Zachodniej.

Silna konkurencja

Ograniczona podaż powoduje, że inwestorzy będą poszukiwać nowych rynków. Zdaniem Cory’ego Hrncirika, szefa działu badań rynku Europy Środkowej i Wschodniej, na znaczeniu zaczną zyskiwać takie państwa jak Słowacja, Rumunia, Bułgaria czy Rosja.

— Warto zauważyć, że poziom inwestycji w tych państwach przypomina to, co działo się w Polsce właśnie cztery-pięć lat temu. Spodziewamy się więc znacznego wzrostu inwestycji w tych regionach — mówi Cory Hrncirik.

Czy to oznacza, że transakcji inwestycyjnych w Polsce będzie coraz mniej? Analitycy twierdzą, że nie, bo już teraz dochodzi do kolejnych operacji finansowych na tych samych budynkach. Cykl wygląda mniej więcej tak: deweloper wybudował biurowiec, sprzedał go w 2000 r. Po 5-6 latach fundusz, który zainwestował i zarobił na takiej transakcji, będzie kończył działalność i poszuka innego funduszu, który kupi od niego biurowiec. I tak w kółko. Ponadto analitycy twierdzą, że w rozwijających się państwach, takich jak Polska, mimo chwilowego ograniczenia podaży liczba obiektów do sprzedania będzie rosła. Co więcej, transakcje inwestycyjne będą coraz częściej dotyczyć budynków z innych miast Polski, a nie tylko z Warszawy. W najbliższych latach w rejonie Europy Środkowej i Wschodniej wydane zostanie 15 mld EUR. I duża ich część przepłynie przez Polskę.