Polska traci szansę

Rafał Kerger
opublikowano: 2005-05-31 00:00

Branża logistyczna chce zniesienia przepisów, które uniemożliwiają tworzenie usługowych składów podatkowych.

Czy wiecie, dlaczego w Polsce nie ma produkowanych w Europie Cameli, Winstonów, Salemów i Mild Seven? Bo Japan Tobacco International, właściciel popularnych na świecie papierosowych brandów, nie może znaleźć nad Wisłą usługowego składu podatkowego. W takim składzie importerzy mogliby odraczać zapłatę akcyzy i przechować papierosy i alkohol przybyłe z krajów UE do chwili, gdy faktycznie trafią one na rynek.

Polska — choćby z racji położenia — powinna się stać centrum logistycznym środkowo wschodniej Europy. Dlaczegóż zatem usługowych składów podatkowych u nas nie ma?

— To wina zapory postawionej przez Ministerstwo Finansów — mówią polscy logistycy.

Horrendalne progi

Usługowe składy podatkowe tworzyć w Polsce można, ale nie na podstawie ustawy, lecz jedynie bardzo rygorystycznego rozporządzenia Ministerstwa Finansów.

— Żeby firmy logistyczne mogły prowadzić usługowe składy podatkowe, muszą zdeklarować roczny poziom obrotu magazynu. W przypadku papierosów musi on sięgnąć 700 mln zł, w przypadku alkoholi 100 mln zł, a w przypadku paliw powierzchnia magazynowa musi mieć 5000 metrów sześciennych (500 metrów sześciennych dla gazu płynnego) — wylicza Szymon Parulski z działu doradztwa podatkowego, Ernst & Young.

— Ministerstwo widzi problem jedynie przez pryzmat branży paliwowej. Naftobazy spełniają kryteria. Reszta nie bardzo ich interesuje. Państwo ma kłopoty z płynnością, toteż podatki chce dostać od razu. Resort podnosi też argument, że — gdy składów będzie wiele — część towarów będzie wyciekać z magazynów na czarny rynek — mówi Marek Tarczyński, szef gdyńskiego Terramaru, wiceprzewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki (PISiL), która lobbuje na rzecz zmiany przepisów.

Ten ostatni argument irytuje wielu ludzi z branży logistycznej.

— Za towar pozostawiony w składzie odpowiada składownik, a nie państwo czy właściciel. Tak jest w przypadku składów celnych i nikomu to nie przeszkadza — zauważa Tadeusz Zalejski z Hellmann WorldWide Logistic.

— Składy podatkowe powinny być prowadzone na zasadach obowiązujących przy prowadzeniu składów celnych. Tak jest z importem analogicznych wyrobów — np. alkoholowych — spoza UE. Mogą być przechowywane w naszych składach celnych i nie obowiązuje tu żaden próg obrotów rocznych. A dla towarów z krajów Unii Europejskiej podatku kredytować już nie można, bo składów nie ma — kręci głową Józef Gębaczka, dyrektor ds. celnych grupy Frans Maas.

— W praktyce usługowe składy podatkowe nie powstają. Wspomniane obroty mogą osiągnąć jedynie producenci, i to nie wszyscy. Każdy producent jest wszakże jednocześnie składem podatkowym. Czy może udostępnić powierzchnię magazynową nabywcom wyrobów z innych państw członkowskich UE? Teoretycznie nie jest objęty żadnymi limitami, niemniej w przypadku rygorystycznej interpretacji przepisów może mieć problemy i organy skarbowe mogą mu zakazać takiej działalności — mówi Szymon Parulski.

Zdaniem Parulskiego, warunki dla prowadzenia usługowych składów podatkowych winny zostać zliberalizowane.

— Jednakże określone wymagania stawiane podmiotom je prowadzącym powinny pozostać, aby zapewnić prawidłowy i skuteczny nadzór nad działaniami składów. Kwestię funkcjonowania usługowych składów podatkowych należy kompleksowo uregulować w nowelizowanej ustawie akcyzowej — podkreśla ekspert.

Dziś w Polsce bez założenia składu podatkowego nie można np. rozlewać francuskiego wina, nawet gdy ma ono trafić w całości na Ukrainę. Nadal nie wiadomo także, jak traktować np. firmy farmaceutyczne, które wytwarzają alkohol przy okazji procesu produkcji. Jako jego producenta? Skoro tak, to owe firmy farmaceutyczne powinny ustanowić skład podatkowy w miejscu wytwarzania lekarstw.

W nowelizacji nic nie ma?

Ministerstwo zdaje sobie sprawę z ułomności obowiązujących przepisów. Przygotowuje ich nowelizację. Niestety w projekcie nie ma nic o zniesieniu zaporowych progów obrotu, a o to m.in. w imieniu branży logistycznej zabiega PISiL.

— Chcemy, by w składach mali producenci lub importerzy wyrobów mogli magazynować towary objęte akcyzą zharmonizowaną — przekonuje też Józef Gębaczka.

— Zbieramy opinie różnych środowisk gospodarczych. Wiele może się jeszcze zmienić. Ostateczny kształt nowelizacji w sprawie składów będzie znany w połowie czerwca — ucina Majka Hisz, specjalista ds. celno-akcyzowych biura komunikacji społecznej Ministerstwa Finansów.

— Jeżeli nic się nie zmieni, zlecenia na przeładunek i dystrybucję towarów przejmą od nas na dobre Litwini i Słowacy — prorokuje Gębaczka.

— Na razie zapytania ofertowe o składowanie jeszcze są. Nie wiem, jak długo potencjalni klienci będą czekać. Handel nie znosi próżni — obawia się Tarczyński.

Gdzie indziej rozliczają lepiej

Jak twierdzi Tadeusz Zalejski z Hellmann WorldWide Logistic, inne kraje UE nie tworzą problemów z rozliczaniem akcyzy. Dopóki towar nie trafi na rynek nie trzeba jej płacić, a tamtejsze firmy logistyczne powszechnie prowadzą składy.

— W Niemczech jest sześć rodzajów składów podatkowych, nie ma progów obrotu i, co ważne — wkładając towar można wstrzymać zapłatę VAT. Składy, w których można wstrzymać zapłatę akcyzy, nazywają się akcyzowymi, cła — celnymi. Proste prawda? — z przekąsem zauważa przedsiębiorca.

— Klienci coraz częściej korzystają z usług logistycznych Niemiec, Litwy, Czech, Austrii, nie wspominając już o Holandii. Na przykład w porcie w Hamburgu odprawia się już ponad 50 proc. polskich ładunków kontenerowych — smuci się Beata Trochymiak, szef warszawskiego oddziału PISiL.

W ten sposób np. hiszpańskie wino, miast być magazynowane lub nawet dystrybuowane z Polski, trafia do nas przez niemieckie składy podatkowe. Dla importera to lepiej — płaci akcyzę dopiero wtedy, gdy znajdzie kupca. Gdyby chciał dysponować towar z Polski, musiałby zapłacić podatek wcześniej.

Jak doszło do tego, ze to Holandia stała się centrum dystrybucyjnym UE? Pomogły: odroczenie płatności importowego VAT; dwa rodzaje składów VAT, w których dostawa towarów jest opodatkowana 0-proc. stawką oraz opodatkowanie sprzedaży w składzie celnym i akcyzowym 0-proc. stawką podatku od towarów i usług.

— W wielu przypadkach zagraniczni przedsiębiorcy handlujący w holenderskich centrach dystrybucyjnych nie ponoszą kosztów związanych z VAT, czy akcyzą. Jednocześnie wymogi dokumentacyjne są ograniczone do minimum — dodaje Trochymiak.

To wszystko sprawia, że centra dystrybucyjne w kraju tulipanów wciąż rozwijają się dynamicznie, choć Holandia jest krajem drogim (wysokie koszty pracy i korzystania z infrastruktury magazynowej, etc).

— Polska jest w tym względzie bardziej konkurencyjna, ale co z tego, skoro — jeżeli nic się nie zmieni — zostaniemy dystrybucyjną prowincją. Miejsca pracy nie powstaną i większych wpływów do budżetu z branży nie będzie — kończy nasza rozmówczyni.

Technicznie i infrastrukturalnie kilkanaście polskich firm logistycznych byłoby w stanie prowadzić duże składy podatkowe. Dlaczego im na to nie pozwolić?