Polska zadziwia odpornością

  • Jacek Kowalczyk
15-05-2014, 00:00

Ani Lehman, ani Grecja nie wpędziły nas w recesję. Ukraina też nie zdoła

Odporność — to od kilku lat cecha charakterystyczna polskiej gospodarki. Kiedy sześć lat temu wybuchł wielki światowy kryzys finansowy, w recesję wpadła cała UE, z wyjątkiem Polski. Podobnie było, kiedy w 2010 r. Grecja, Portugalia, Irlandia i Hiszpania stanęły u progu bankructwa i omal nie rozpadła się strefa euro — przez Europę przetoczyła się druga fala recesji, ale do Polski nie dotarła. Teraz stajemy przed trzecią próbą: konfliktem ukraińsko-rosyjskim. Wydaje się jednak, że znowu nie wywrze na naszej gospodarce większego wrażenia.

Rosja na zero

O tym, jak odporna jest polska gospodarka na wydarzenia na wschodzie Ukrainy, najlepiej mówią najnowsze prognozy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Jesteśmy jednym z nielicznych krajów naszej części świata, której ekonomiści banku od stycznia nie tylko nie zredukowali prognozy wzrostu PKB, ale ją podnieśli. W styczniowym raporcie EBOR prognozował w Polsce w 2014 r. wzrost PKB o 2,7 proc.

Obecnie oczekuje, że dynamika wyniesie 2,8 proc. i taka utrzyma się też w 2015 r. Jesteśmy jednym z sześciu na 30 państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz Azji Środkowej, którym EBOR podniósł prognozy PKB. Oczywiście, największym poszkodowanym konfliktu będzie, według EBOR, Ukraina. Bank obniżył jej tegoroczną prognozę PKB aż o 8,5 pkt proc. (z 1,5 do -7 proc.). Sporo straci też Rosja — jej wzrost będzie o 2,5 pkt proc. niższy.

— W styczniu spodziewaliśmy się, że Rosja odnotuje wzrost gospodarczy na poziomie 2,5 proc. Obecnie oczekuje, że dynamika wyniesie zero. Możliwe jest, że zobaczymy nawet recesję — mówi Erik Berglof, główny ekonomista EBOR.

Skutki wydarzeń na Ukrainie rykoszetem dość mocno uderzą w Mołdawię, Mongolię (rewizja o 1,5 pkt proc.), Białoruś (o 1 pkt proc.) i Estonię (o 0,8 pkt proc.).

Tarcza antykryzysowa

Na szczęście te problemy nie dotyczą Polski. Oczekiwane przez EBOR 2,8 proc. to i tak jedna z bardziej pesymistycznych prognoz na rynku. Z mediany prognoz wynika, że PKB w 2014 r. wyniesie 3,1 proc.

Ten optymizm wspierają chociażby ostatnie dane o polskim eksporcie. Mimo ukraińsko-rosyjskiego kryzysu, w pierwszym kwartale nasza zagraniczna sprzedaż wzrosła o 6,8 proc. rok do roku, a w samym marcu o 13,3 proc. Choć eksport do Rosji i na Ukrainę spada, to rośnie nam eksport na inne, ważniejsze dla Polski rynki. Eksport do Niemiec (dokąd eksportujemy ponadpięciokrotnie więcej niż do Rosji) wzrósł w pierwszym kwartale o 11 proc., a do całej strefy euro o 11,1 proc.

— Sytuacja polskich eksporterów od wybuchu kryzysu na Ukrainie nie tylko się nie pogorszyła, ale nawet uległa poprawie. Ożywienie w strefie euro z nadwyżką zrekompensowało nam ubytek zamówień ze Wschodu — mówi Marcin Sulewski, ekonomista BZ WBK. Czemu zawdzięczamy odporność na zewnętrzny szok? Po pierwsze, mamy duży rynek wewnętrzny, dzięki czemu jesteśmy mniej uzależnieni od eksportu niż np. Czechy, Słowacja czy państwa bałtyckie.

— Polskie firmy, aby zwiększać sprzedaż, nie muszą wychodzić za granicę. Ponadto eksporterzy w ostatnich latach wyraźnie wchodzili na nowe rynki, czym zdywersyfikowali portfel. Widać, że to przynosi skutki — mówi Marcin Sulewski. Po drugie, mamy zdrowy sektor finansowy i ostatnio niezłą renomę wśród inwestorów. Dzięki temu Polska nie odnotowała w ostatnich miesiącach znaczącego odpływu kapitału, a złoty był wyjątkowo spokojny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polska zadziwia odpornością