Polska żegluga odkrywa port w Wilhelmshaven
Zlokalizowana w Wilhelmshaven nad zatoką Jade część morska Światowej Wystawy EXPO 2000 jest skromnym dodatkiem do gigantycznej imprezy matki, trwającej w Hanowerze.
Oprócz gospodarzy, Polska jest jedynym państwem, zaistniałym na EXPO am Meer oficjalnie i na dużą skalę. Inne kraje prezentują tylko pojedyncze porty lub regiony.
Ideą przewodnią ekspozycji polskiej, trwającej od 13 czerwca do 15 sierpnia, jest hasło „Morze żywi i bogaci”. Pokazujemy osiągnięcia w dziedzinie żeglugi, nawigacji, budownictwa, ratownictwa, ochrony środowiska i badania głębin. Sygnalizujemy także współczesne problemy gospodarki morskiej, które są niemałe — dość przypomnieć, że spośród 149 polskich statków transportowych już 88 przerejestrowało się pod tzw. tanie bandery. Obok części stałej odbywają się tygodniowe prezentacje regionów, miast, instytutów naukowo-badawczych, uczelni i szkół oraz portów i innych firm gospodarki morskiej. Koszty ekspozycji pokrywa głównie budżet Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej.
Najbardziej atrakcyjnym wydarzeniem wystawy był Dzień Polski, kiedy do Wilhelmshaven zawitały dwie nasze jednostki. Z Gdyni przypłynął żaglowiec szkolny Akademii Marynarki Wojennej „Iskra”. Szczecin reprezentował natomiast nowoczesny statek „Nawigator XXI” tamtejszej Wyższej Szkoły Morskiej, będący od dwóch lat wizytówką zarówno naszego szkolnictwa, jak i przemysłu stoczniowego — jednostkę zbudowała gdańska Stocznia Remontowa.
W Wilhelmshaven rocznie przeładowuje się ponad 33 mln ton towarów (dużo więcej niż np. w Gdańsku i Gdyni łącznie) — głównie ropy z Morza Północnego. Ale nazwa tego portu ma także znaczenie symboliczne — od półtora wieku jest on główną bazą niemieckiej marynarki wojennej. Przez ostatnie pół wieku jego głębokowodny kanał był niedostępny dla biało-czerwonej bandery.
SIŁA TRADYCJI: Kapitan marynarki Robert Sitek, dowódca „Iskry”, uważa, że na odchodzenie od szkolenia kadr morskich na żaglowcach mogą sobie pozwolić tylko kraje, w których młodzież powszechnie uprawia żeglarstwo. Tymczasem w Polsce większość przyszłych oficerów, zarówno marynarki wojennej jak i handlowej, pierwszy raz staje na prawdziwym pokładzie dopiero w czasie rejsu kandydackiego.
SZKLANECZKA RUMU: Rektor WSM w Szczecinie, kpt. żeglugi wielkiej prof. Stanisław Gucma (w mundurze) wymienia toasty z goszczącym na pokładzie „Nawigatora XXI” burmistrzem Wilhelmshaven, Eberhardem Menzlem. W środku — Eugeniusz Tyszkowski, polski konsul handlowy z Hamburga. Rektor z dumą podkreśla, iż poza morską, nie ma takiej uczelni, której statystyczny absolwent przysparza gospodarce tyle milionów dolarów.
POLSKA SPECJALNOŚĆ: Przedni maszt ma ożaglowanie rejowe, natomiast dwa pozostałe — gaflowe. Zawijając do portów całego świata barkentyna „Iskra” — bliźniaczka „Pogorii” — zaświadcza o posiadaniu przez polski przemysł stoczniowy rzadkiej umiejętności budowy nowoczesnych żaglowców.