Polski atom się wykluwa

Resort energii szykuje się do ogłoszenia decyzji o harmonogramie i sposobie finansowania budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej

To był emocjonujący tydzień dla tych, którzy kibicują planom budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Na początku tygodnia Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii, przedstawił założenia miksu energetycznego, który ma być podstawą dla polskiej polityki energetycznej do 2030 r. Podkreślił, że widzi w tym miksie „przestrzeń dla atomu”. Potem, pod koniec tygodnia, Andrzej Piotrowski, wiceminister energii, wybrał się do Chin i podpisał polsko-chińskie „porozumienie o współpracy w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej”. Zasięgnęliśmy języka w Ministerstwie Energii.

Zobacz więcej

AZJATYCKIE ROZMOWY O ATOMIE: Andrzej Piotrowski, wiceminister energii, podpisał w zeszłym tygodniu polsko-chińskie porozumienie o współpracy w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej. Podobne Polska ma już z Japonią, minister podróżował też ostatnio do Korei Południowej. Fot.Ministerstwo Energii

— Zbliża się moment podjęcia decyzji w sprawie harmonogramu i sposobu finansowania dla programu atomowego — mówi nasz rozmówca, chcący zachować anonimowość.

Rajd po Dalekim Wschodzie

Najbliższa z decyzji należy do kierownictwa Ministerstwa Energii. Dopiero po nim kierunki dla atomu miałby omawiać rząd. — Trzy bloki i finansowanie krajowe — dwa filary polskich planów podkreśla nasz rozmówca. O trzech mniejszych blokach, zamiast dwóch o łącznej mocy 3000 MW, słychać już od kilku miesięcy. Miałyby być znacząco tańsze od pierwotnie planowanych, których wartość szacowano na 50-60 mld zł. Słychać też o kwocie ok. 6 mld zł za jeden blok — to tyle, ile kosztuje np. budowa nowoczesnego bloku węglowego o mocy 1000 MW w Ostrołęce. Finansowanie krajowe ma zaś oznaczać zaangażowanie państwowych instytucji, czyli PZU, Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), a także Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), jako inwestora odpowiedzialnego za realizację projektu. Według naszego rozmówcy, plan nadal zakłada ogłoszenie przetargu na wybórdostawcy technologii i wykonawcy. Porozumienie z Chinami nie oznacza jednak, że tamtejsze firmy będą preferowane.

— Podobne memorandum mamy też z Japonią — przypomina nasz rozmówca. Polsko-japońskie memorandum na rzecz pokojowego wykorzystania energii jądrowej zostało podpisane w 2013 r. Nie miało dotychczas biznesowych konsekwencji. Widoczne jest jednak zainteresowanie resortu energii technologiami z Dalekiego Wschodu. W kwietniu Andrzej Piotrowski rozmawiał o atomie z firmami z Korei Południowej. Podróże polskiego wiceministra wynikają z tego, że Polska nie ma własnej technologii jądrowej. Dlatego wybiera spośród pięciu chętnych: amerykańskiego Westinghouse’a, amerykańsko-japońskiej spółki GE Hitachi, kanadyjskiego SNC — Lavalin Nuclear, francuskiej Arevy i EDF oraz koreańskiego KEPCO.

Daleka droga budowy

Nawet jeśli przestrzeń dla atomu w polskiej polityce energetycznej się znajdzie, to nie będzie jej dużo. Grzegorz Tobiszowski oszacował, że w 2030 r. węgiel będzie stanowił 60 proc. polskiego miksu, a resztę dzielić będziemy jeszcze pomiędzy OZE i gaz. Ponadto do decyzji o inwestycji droga daleka. Spółka PGE EJ 1 wciąż prowadzi badania lokalizacyjne i środowiskowe, a badania przyrodnicze rozpoczęła w marcu 2017 r. Zakończenie prac planowane jest w pierwszym półroczu 2020 r.

 

4663746

W maju 2017 pisaliśmy, że Ministerstwo Energii chce, by pierwsza polska elektrownia atomowa powstała za polskie pieniądze, bez partnera kapitałowego. Pomysł się właśnie krystalizuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Polski atom się wykluwa