Polski boom na kamery samochodowe

Wideorejestratory powtórzyły osiągnięcie tabletów — szturmem zdobywają rynek. Wśród producentów prym wiodą polskie firmy

Boom na tablety, który przez ostatnich kilkanaście miesięcy napędzał sprzedaż elektroniki, się kończy. Nie oznacza to jednak, że uwielbiający elektroniczne gadżety klienci nie mają na co wydawać pieniędzy.

TRAFIONE OKAZJE: Polscy producenci elektroniki lubują się w urządzeniach, których sprzedaż w krótkim czasie może przynieść duże zyski. Dwa lata temu postawili na tablety i wygrali walkę o polski rynek z zagranicznymi dostawcami. Teraz robią to samo w szybko rosnącym segmencie kamer samochodowych. [FOT. ISTOCK]
Zobacz więcej

TRAFIONE OKAZJE: Polscy producenci elektroniki lubują się w urządzeniach, których sprzedaż w krótkim czasie może przynieść duże zyski. Dwa lata temu postawili na tablety i wygrali walkę o polski rynek z zagranicznymi dostawcami. Teraz robią to samo w szybko rosnącym segmencie kamer samochodowych. [FOT. ISTOCK]

Miejsce przenośnych komputerów zajęły samochodowe kamery, które szturmem podbijają polski rynek. Dwa lata temu nikt o nich nie słyszał. W ubiegłym roku ich sprzedaż ruszyła z kopyta, a w tym mamy do czynienia z prawdziwą rewolucją.

— W pierwszej połowie tego roku sprzedaż kamer wzrosła o 550 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego. Bardzo duże zainteresowanie tego typu urządzeniami obserwowaliśmy szczególnie w maju i czerwcu, czyli w miesiącach poprzedzających wakacyjne wyjazdy — twierdzi Patryk Wojtas ze sklepu internetowego Agito.pl.

— Od początku roku sprzedaliśmy ponad 100 tys. kamer samochodowych i sportowych. To zdecydowanie więcej niż przez cały ubiegły rok — mówi Wawrzyniec Woźny, który odpowiada za ten segment produktów w poznańskiej firmie Goclever.

Rosyjski standard

Manta, inny polski producent elektroniki, szacuje, że w tym roku sprzeda 200 tys. takich urządzeń o wartości około 30 mln zł. Graczy, którzy mają takie ambicje, jest więcej. Dlatego w tym roku Polacy mogą kupić nawet 1 mln sztuk kamer, a wartość rynku osiągnie 150-200 mln zł. Choć w porównaniu z tabletami to niewiele, to producenci zacierają ręce. Liczy się bowiem marża, a ta w przypadku kamer jest najwyższa na rynku elektroniki. Według Wawrzyńca Woźnego, Goclever był pierwszą polską firmą, która postawiła na kamery samochodowe.

Wzorowała się na Rosji, gdzie są one standardem. Wszystko przez słabość i podatność na korupcje drogówki oraz... pieszych, którzy rzucają się pod koła samochodów w celu wyłudzenia odszkodowania. Dlatego tamci kierowcy sięgają po wideorejestratory, by mieć dowód, że to nie oni spowodowali wypadek. Goclever założył, że Polacy będą robić to samo. Jak pokazuje rosnąca jak na drożdżach sprzedaż, poznańska firma się nie pomyliła.

— Kilka dni temu sam miałem niewielką stłuczkę i dzięki temu, że miałem w aucie kamerę, szybko udało się ustalić, kto za nią odpowiada — mówi Daniel Kordel z giełdowego Asbisu. Jego firma od wielu lat sprzedaje w Rosji kamery pod marką Prestigio. Pod koniec ubiegłego roku weszła z nimi do Polski. Choć na razie nasz kraj nie przynosi spółce kokosów z tego tytułu, to docenia ona rosnące zainteresowanie kamerami.

Polska moda

Patryk Wojtas podkreśla, że modę na kamery napędzają nie tylko kwestie bezpieczeństwa, ale także internet. W sieci można znaleźć coraz więcej nagrań z niebezpiecznymi lub śmiesznymi sytuacjami, których świadkami byli kierowcy. Po kamery sięgają także drogowi piraci. Tak zrobiła np. osoba, który na początku czerwca szalała po ulicach Warszawy, a potem nagranie umieściła w internecie. Notabene dzięki niemu została ujęta przez policję. Nasi rozmówcy twierdzą, że głównym kanałem sprzedaży kamer są sklepy internetowe oraz elektromarkety.

Jednak duże zasługi w popularyzowaniu tych urządzeń mają także takie sieci jak Biedronka czy Lidl. Urządzają promocje, oferując kamery po bardzo niskich cenach. To zachęca klientów do sięgnięcia po wideorejestratory po raz pierwszy. Co ciekawe, te same firmy w identyczny sposób rozpoczęły dwa lata temu nad Wisłą tabletową rewolucję. To wszystko powoduje, że producenci i sprzedawcy bardzo optymistycznie patrzą w przyszłość.

— Przez najbliższe dwa lata sprzedaż kamer samochodowych będzie rosła — uważa Tomasz Dziekan z Morele.net. Klienci dostrzegają różnice między kamerami, np. w kwestii jakości nagrywanego obrazu.

— Dzięki temu rynek nadal będzie się rozwijał. Najpierw klienci kupią tańsze urządzenie, by potem sięgnąć po droższe, o lepszych osiągach — podkreśla Wawrzyniec Woźny, nasz rozmówca.

Choć polski rynek wideorejestratorów dopiero się kształtuje, to już zdążył podzielić się na dwie części. W segmencie kamer budżetowych prym wiodą rodzime firmy, takie jak Goclaver, Lark, ModeCome czy Manta. Ich urządzenia są tańsze i przez to częściej wybierane przez klientów. Druga grupa to zagraniczni dostawcy droższych urządzeń. Zaliczają się do niej takie firmy jak Mio, Garmin, D-Teg czy nawet gigant informatyczny HP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Polski boom na kamery samochodowe