Polski drobny biznes jest w tyle za UE

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-11-27 00:00

Firmy znad Wisły są za mało wydajne — ostrzega Komisja Europejska. Za dużo pracują rękami, a za mało głową

Polskie małe i średnie firmy od kilku lat zbierają od ekonomistów i polityków same pochwały. Nie ulega wątpliwości, że odegrały niebagatelną rolę w tym, że nasza gospodarka wykazała się dużą odpornością na podwójną recesję w Europie. Przedsiębiorcy z powodzeniem szukali nowych rynków zbytu, szybko dostosowali koszty do spadających przychodów, a dzięki wcześniejszej ostrożnej polityce finansowej w trudnych czasach nie musieli ostro ciąć zatrudnienia.

None
None

Do tej laurki łyżkę dziegciu dodaje jednak Komisja Europejska. W raporcie na temat małych i średnich firm w Polsce twierdzi, że nasz drobny biznes jest zbyt mało konkurencyjny. Może na chwilę pomóc polskiej gospodarce w trudnych czasach, ale na dłuższą metę jest zbyt słaby i mało innowacyjny, by nadać jej rozwojowego rozpędu.

Brakuje ambicji

Analitycy KE twierdzą, że nasz drobny biznes jest przede wszystkim zbyt mało wydajny. Jak na liczbę osób, jaką zatrudnia, ma zbyt mały wpływ na rozwój całej naszej gospodarki. Według danych prezentowanych przez Komisję, polskie małe i średnie firmy generują 1,48 mln miejsc pracy, czyli aż 68 proc. zatrudnienia całego krajowego sektora prywatnego. To dość wysoki odsetek, średnio w Unii Europejskiej wynosi on 65 proc. Problem w tym, że te miejsca pracy są stosunkowo mało produktywne. Małe i średnie firmy w Polsce odpowiadają bowiem jedynie za 50 proc. całej krajowej wartości dodanej. To znacznie mniej niż średnia unijna, gdzie odsetek ten wynosi 58 proc. Oznacza to, że polskie firmy do osiągnięcia tych samych zysków potrzebują znacznie większej liczby osób niż przedsiębiorstwa unijne.

Z czego to wynika? Częściowo to po prostu skutek słabszego zaawansowania technologicznego polskich firm — mają słabsze maszyny niż firmy na Zachodzie. Ale to niejedyny powód.

Zdaniem Komisji, polskie małe i średnie firmy zbyt mocno koncentrują się na prostych, mało wymagających zleceniach (np. montażu urządzeń, sprzedaży czy pracach fizycznych), a za rzadko podejmują działania wymagające użycia zaawansowanej wiedzy profesjonalnej. Nieprzypadkowo trzy główne sektory polskich małych i średnich firm to przetwórstwo przemysłowe, handel hurtowy i detaliczny.

Według danych KE, tylko 18 proc. miejsc pracy generowanych przez polskie małe i średnie firmy usługowe umiejscowionych jest w sektorze określanym przez Komisję jako „usługi intensywnej wiedzy”, czyli wymagających od pracowników wysokich kompetencji zawodowych. To niewielki odsetek, średnio w UE wynosi on 25 proc. Co więcej, firmy te tworzą w Polsce zaledwie 23 proc. krajowej wartości dodanej. W Unii małe i średnie firmy z „usług intensywnej wiedzy” kreują aż 32 proc. wartości dodanej. „Polska jest w tyle za większością krajów UE pod względem wydajności i konkurencyjności. To jest wyzwanie, z którym należy się zmierzyć” — podkreślają analitycy KE.

Biurokratyczny gorset

Bruksela przyjrzała się też warunkom, jakie zapewnia małym i średnim firmom polskie państwo. Według jej analizy, w kilku obszarach mamy czym się pochwalić. Przede wszystkim, nasze społeczeństwo należy do jednych z najbardziej przedsiębiorczych w Unii. Statystycznie więcej niż co piąty Polak (22 proc.) ma w planach założenie firmy, tymczasem średnio w całej UE to zaledwie 13 proc. Dzięki wprowadzeniu „jednego okienka” te plany można w Polsce dość łatwo — przynajmniej od strony formalnej — zrealizować.

Założenie firmy trwa u nas jeden dzień, tymczasem w Unii średnio pięć dni. Ponadto, polscy przedsiębiorcy — mimo narzekań na zatory płatnicze — są dość mocno zdyscyplinowani do regulowania zobowiązań w terminie, a dzięki zdrowemu sektorowi bankowemu relatywnie niezły dostęp do finansowania. Niestety, polskie małe i średnie firmy muszą też zmagać się ze sporą liczbą barier.

Według analizy KE, największą kłodę pod nogi rzuca przedsiębiorcom administracja. Polskie firmy obarczone są silnym systemem licencji i pozwoleń. Deregulacja zawodów prowadzona przez Ministerstwo Sprawiedliwości nieco poprawia ten obraz, ale licencje zawodowe to tylko niewielka część wszystkich nakazów mierzonych w tej kategorii. „Pod względem usuwania barier biurokratycznych nakładanych na małe i średnie firmy Polska nie tylko nie posuwa się do przodu, ale nawet na tle UE się cofa, bo inne kraje w ostatnich latach osiągnęły tu postęp. Żadna znacząca kroki w tym obszarze nie zostały w Polsce ogłoszone ani wprowadzone, mimo że jest spora przestrzeń do takich działań” — zaznaczają analitycy KE w raporcie. Ponadto, biurokracja krępuje nasze firmy w wymianie międzynarodowej. Na dopełnienie procedur związanych z wysłaniem towaru na eksport statystyczna polska firma potrzebuje 17 dni, a ze sprowadzeniem towaru z zagranicy — 16 dni. W UE w obu przypadkach to zaledwie 11 dni. Polscy drobni przedsiębiorcy mają też trudniej niż ich koledzy w Unii w takich obszarach jak przenoszenie własności (np. sprzedaż nieruchomości) czy rozliczanie podatków (podatki nie tyle są wyższe, co bardziej skomplikowane). Mają też mniejszy dostęp do rynku zamówień publicznych (prawie trzy czwarte kontraktów wygrywają firmy duże) oraz cieszą się mniejszym poważaniem społecznym — stereotyp kapitalisty-krwiopijcy jest u nas silniejszy niż średnio w UE.

3 PYTANIA DO TOMASZA WRÓBLEWSKIEGO PARTNERA ZARZĄDZAJĄCEGO GRANT THORNTON

Biurokracja to zmora MSP

1. Czy Polska jest dobrym miejscem do prowadzenia małej lub średniej firmy?

Polska nie jest rajem dla przedsiębiorców. Poziom Global Dynamism Index, wskaźnika opracowanego przez Grant Thornton dla oceniania warunków do prowadzenia biznesu, plasuje nasz kraj pod koniec trzeciej dziesiątki pośród 50 największych gospodarek świata. Piętą achillesową Polski są zwłaszcza kiepskie warunki do rozwoju innowacji i duża biurokracja. Pomimo licznych zapowiedzi rządu ostatnie lata nie przyniosły istotnych zmian.

2. Jakie obszary należy poprawić w pierwszej kolejności?

Wśród barier rozwoju biznesu wymienianych przez polskich przedsiębiorców od lat prym wiedzie biurokracja. Złożoność i zmienność prawa w połączeniu z niewydajnym i nieprzyjaznym aparatem administracyjnym niezmiennie uznawane są za „kij w szprychy”. Przedsiębiorcy biorący udział w tegorocznym II Forum Przedsiębiorców Grant Thornton wskazali trzy najistotniejsze bariery: złożoność przepisów podatkowych i brak jasnych interpretacji, częstotliwość zmian prawa oraz czas trwania postępowań przed sądami cywilnymi i administracyjnymi.

3. Czym są dla polskiej gospodarki małe i średnie firmy?

MSP mają kluczowe znaczenie dla gospodarki. Ok. 70 tys. takich firm generuje przychody na poziomie ok. 1,3 bln zł rocznie, co jest porównywalną wielkością z obrotami dużych przedsiębiorstw (ok. 1,6 bln zł). MSP dają pracę grupie 2,8 mln Polaków, czyli o 100 tys. więcej niż duzi gracze. Całkowita wartość wynagrodzeń wypłaconych przez MSP to ponad 110 mld zł rocznie. MSP stanowią o potencjale naszej gospodarki i mogą być motorem jej rozwoju. Należy jednak pamiętać, że trudniej im pokonywać bariery rozwoju aniżeli dużym przedsiębiorstwom.