Niemal dwie trzecie dyrektorów finansowych w Polsce twierdzi, że pandemia nie zakłóciła płynności finansowej w ich firmach. Jednocześnie dziewięciu na dziesięciu przyznaje, że nie jest to dobry czas na podejmowanie ryzyka, a ich działania będą koncentrować się głównie wokół redukcji kosztów. Złe nastroje są widoczne zwłaszcza w budownictwie, energetyce, wydobyciu i przemyśle. Nieco więcej optymizmu jest w sektorze chemicznym, farmaceutycznym, usługach finansowych i profesjonalnych — wynika z badania Deloitte. Dlaczego zdanie dyrektorów finansowych jest takie ważne?

— Jako jedni z pierwszych musieli zmierzyć się ze skutkami koronawirusa w swoich przedsiębiorstwach. To oni zajęli się zarządzaniem płynnością firmy i weryfikacją planów finansowych. Dlatego ich spostrzeżenia i refleksje związane z kryzysem wskażą kierunek, w którym podąży polski biznes — tłumaczy Paweł Spławski, partner w zespole ryzyka finansowego w Deloitte.
Według 60 proc. ankietowanych lockdown będzie miał duży wpływ na zatrudnienie, a według 29 proc. średni, co oznacza, że uzależnienie poziomu bezrobociaod pandemii podkreśla prawie 90 proc. respondentów.
— Weszliśmy w okres recesji, która potrwa do końca roku, i oby nie okazała się dłuższa — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Badanie zrealizowano w sześciu krajach Europy Środkowej. We wszystkich ujawniły się obawy o przychody i płynność oraz niechęć do ryzyka. Niemniej pomysły na ratowanie firm są różne zależnie od gospodarki. Największa gotowość do redukcji kosztów jest w Polsce — tę strategię wybrała połowa naszych dyrektorów finansowych, którzy okazali się większymi pesymistami od swoich koleżanek i kolegów z zagranicy.