Wyższy poziom, mniejsza konkurencja
Coraz więcej ekonomistów od lewa do prawa ogłasza śmierć dotychczasowego modelu rozwoju opartego na niskich kosztach pracy i napływie bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Pojawia się jednocześnie diagnoza (słuszna zresztą), że musimy podnieść stan zaawansowania technologicznego, by móc dalej skutecznie konkurować na rynkach światowych i gonić czołówkę.
Innymi słowy, to co oferujemy światu musi: a) mieć wyższą wartość dodaną, bo dzięki temu większa część wypracowanego kapitału zostaje w kraju w postaci zysków i płac, b) cechować się zaawansowaną myślą inżynieryjną, bo wtedy konkurujemy w dziedzinach, w których liczba rywali jest niewielka.
Mało jest państw, które sprzedają autonomiczne drony, podczas gdy proste tekstylia jest w stanie produkować niemal każdy. Korzystając z analogii górskiej: większość osób bez problemu wejdzie nad Czarny Staw, ale wejście na Rysy wymaga już specjalistycznego sprzętu i przygotowania. To tam konkurencja jest mniejsza, a satysfakcja (i zysk) najwyższa.
Punkt zwrotny w gospodarce
Jak nam to idzie? Stworzyliśmy mapę specjalizacji polskiego eksportu obliczając wskaźnik przewagi komparatywnej (RCA). Najważniejszy wniosek jest taki, że Polska przechodzi proces unowocześniania eksportu – drogę, którą musiała pokonać gospodarka każdego z dzisiejszych liderów zamożności. Singapur nie stawał się bogaty produkując ciągle to samo. Na początku lat 90. był globalnym centrum montażu prostych dysków twardych (HDD). Dziś jest światowym liderem w eksporcie zaawansowanych produktów biotechnologicznych i układów scalonych. A my próbujemy powtórzyć ten manewr. W ostatnich latach nasza przewaga na rynku mebli i AGD maleje, rośnie zaś w sektorze silników turboodrzutowych, katalizatorów czy biotechnologii. Czy to nasz moment schumpeterowski, gdy jedne branże dołują, ale rodzą się nowe, bardziej produktywne? Być może.
Wskaźnik przewagi komparatywnej dla silników lotniczych wyniósł w 2024 r. 1,95 (wzrost o 0,26). Widać, że polska Dolina Lotnicza bardzo szybko się rozwija i jest beneficjentem ożywienia w lotnictwie cywilnym oraz boomu zbrojeniowego. Natomiast RCA dla katalizatorów zwiększył się o 0,97 do poziomu 4,21. To towary, które w świecie chemii pełnią rolę procesorów. Są niewielkie gabarytowo, ale to od ich zaawansowania (inżynierii molekularnej) zależy wydajność całych gałęzi przemysłu: od farmacji po energetykę wodorową. Polska inżynieria chemiczna jest tu na światowym poziomie.
Rośnie też znaczenie innych skomplikowanych dóbr, takich jak filtry i centryfugi (skok RCA do 1,61). Są one wykorzystywane m.in. w medycynie do separacji składników leków czy w energetyce zielonej do filtrowania wodoru. Jeżeli jesteśmy już przy medycynie to warto wspomnieć o biotechnologii. Wskaźnik RCA wprawdzie jest wciąż poniżej 1, ale urósł o 0,23 do 0,48, a sam eksport produktów biotechnologicznych zwiększył się z 0,6 mld USD w 2019 r. do blisko 3,0 mld USD w 2024 r.
Uwagę przykuwa fakt, że mocno rośnie specjalizacja w sektorze zbrojeniowym, co nie jest oczywiście zaskakujące. RCA dla broni wojskowej zwiększył się aż o 9,98 do poziomu 11,39, a dla amunicji i pocisków o 7,2 do 7,79. To zapewne efekt wojny na Ukrainie i modernizacji przemysłu (systemy Piorun czy Krab). Najważniejsze jest jednak to, że jednocześnie stajemy się coraz bardziej konkurencyjni w radarach i nawigacji (wzrost RCA z 0,88 do 4,49).
O ile broń to technologie kinetyczne, o tyle radary to technologie informacyjne ogólnego przeznaczenia (dual-use). Amunicję sprzedasz głównie armii, co zależy od sytuacji geopolitycznej, a technologię radarową sprzedasz każdemu nowoczesnemu portowi lotniczemu czy armadzie handlowej na świecie.
Skutek skoku w nowoczesność
Przy tych pozytywnych trendach widać jeden negatywny: tracimy udziały w dojrzałych rynkach, które dotąd były naszą domeną. Na rynku mebli wskaźnik przewagi komparatywnej spadł z 5,5 w 2019 r. do 4,5 w 2024. Jeszcze głębsze spadki widzimy na rynkach AGD: dla pralek RCA spadł o 1,2 do 5,81 (wciąż wysoko ale trend jest negatywny), dla lodówek i zamrażarek o 0,44 do 1,9, dla golarek o 2,85 do 2,75. Zmniejsza się więc nasza konkurencyjność w segmencie dużego i małego AGD. Silna konkurencja cenowa z Azji (głównie z Chin) daje się we znaki w naszych tradycyjnych branżach przemysłowych.
Ale raz jeszcze: żaden kraj nie stał się bogaty produkując i eksportując ciągle te same rzeczy. Dogonienie światowej granicy technologicznej wymagało skoku w stronę bardziej innowacyjnych dóbr. Może tak należy na to patrzeć: awans technologiczny to nie tylko sukcesy w nowych dziedzinach, ale też bolesny odwrót od sektorów, które budowały naszą siłę w przeszłości.
