Polski informatyk bez kompleksów

MK
06-02-2013, 00:00

Trzy pytania do… Witolda Kempy, prezesa agencji interaktywnej Netizens

1 Jak wam, małej polskiej firmie, udało się przekonać do swego produktu bardzo wymagający rynek medyczny w USA?

Nasza platforma MDClick, która pojawiła się na rynku amerykańskim, to odpowiedź na tamtejszy problem z finansowaniem profilaktyki medycznej, która opiera się na polisach zdrowotnych. Dzięki aplikacji udaje się godzić interesy trzech podmiotów: pacjentów, ubezpieczycieli i placówek medycznych. Rejestry pacjentów, umawianie wizyt, karty historii leczenia, przepisane leki, wyniki badań, kalendarze programowanie – to tylko niektóre funkcje, które zapewnia oprogramowanie Netizensa. Najważniejsze jest jednak stałe monitorowanie przez system stanu zdrowia chorych, ogłaszanie alarmów w razie przekroczenia dopuszczalnych wartości parametrów zdrowotnych, a także motywowanie lekarzy do właściwej reakcji (kontroli badań profilaktycznych, przyjmowania leków, wykupywania recept, badanie ciśnienia krwi itd.) Podsumowując: MDClick to kompletna platforma do prowadzenia placówki, umożliwiająca lekarzom, pacjentom i ubezpieczycielom raportowanie i kontrolowanie.

2 Amerykańska służba zdrowia jest otwarta na rozwiązania IT i interactive. A jak to wygląda w Polsce?

Dzięki rozwojowi prywatnej służby zdrowia coraz częściej możemy mieć do czynienia ze skutecznymi rozwiązaniami umożliwiającymi rejestrację do lekarza on-line lub zdalny dostęp i kontrolę swojej karty chorobowej. Polskiemu pacjentowi należą się takie udogodnienia. Niestety, nie jest to powszechna praktyka, a już na pewno odległa od poziomu państwowych placówek. Skomplikowane sposoby raportowania do NFZ, złożone procedury wewnętrzne, brak tendencji do upraszczaniu przepisów (z ustawą o zamówieniach publicznych włącznie) blokują szybkie zmiany w tym sektorze i rozwój rodzimych aplikacji.

3 Wiele amerykańskich firm specjalizuje się w technologiach interactive. Jaki był wasz patent na przebicie się na tak konkurencyjnym rynku?

Zaczynaliśmy od małych projektów. Dopiero wraz ze wzrostem zaufania klientów wchodziliśmy w coraz większe. Poza tym Netizens ma w USA stałego przedstawiciela, który odpowiada za utrzymywanie tam dobrych relacji. Pomogła nam też bardzo dobra opinia o polskich przedsiębiorstwach wśród amerykańskich firm, które korzystają z outsourcingu IT i procesów biznesowych. Nawiasem mówiąc, zajmujemy trzecie miejsce na świecie w rankingu dostawców tego typu usług. Co nas odróżnia od konkurencji? Mamy wysokiej klasy specjalistów, podobną mentalność, kulturę, językową biegłość, zbliżoną (w porównaniu do Indii i Chin) strefę czasowa. Nic dziwnego, że Netizens przejął projekt po Hindusach i doprowadził go z sukcesem do końca. Czas pozbyć się fałszywej skromności, za Oceanem jesteśmy naprawdę doceniani.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Polski informatyk bez kompleksów