Nazwany „prorokiem zguby”, ze względu na swój pesymistyczny pogląd na światową gospodarkę Roubini oznajmia, że nad globalną gospodarką zbierają się ciemne chmury. Kryzys nie ominie nawet Polski, Czech i Węgier, które pomimo odporności na kłopoty w strefie euro, ucierpią przez powiązania finansowo-gospodarcze.
– Polska gospodarka bardziej niż sąsiednie jest skierowana na rynek krajowy - w tym można upatrywać szansę na oparcie się kłopotom w strefie Euro - mówi Roubini.
- Rząd będzie zmuszony ograniczyć inwestycję i indeksację płac sektora publicznego i emerytur – dodaje ekonomista.
Zapytany, czy Polska może rozwijać się w tych tarapatach, Roubini stwierdza: - Polska ma stosunkowo niski poziom zadłużenia w obcych walutach w porównaniu z innymi krajami, więc nie będzie bardzo cierpieć gdy jej waluta znajdzie się pod presją deprecjacyjną.
Polska była jedynym krajem Unii Europejskim nie dotkniętym recesją w 2009 roku. Sytuacja w kraju nie napawa jednak optymizmem. Deficyt budżetowy zwiększył się w ubiegłym roku do 7,9 procent PKB, dług publiczny natomiast – 53,3 proc. i oscyluje w granicach dozwolonego pułapu 55 procent.