Polski rynek czeka na wyniki szczytu

Piotr Kuczyński
13-12-2002, 00:00

Środowa sesja w USA zakończyła się remisem ze wskazaniem na obóz byków. Wzrost nie był duży, ale wczoraj parkiet czekały zbyt ważne dane makro, żeby inwestorzy mogli podejmować istotne decyzje. Rynkowi pomagał wzrost kursu Oracle po podniesieniu prognozy zysku przez Lehman Brothers. Jest swoistym paradoksem, że inwestorzy wierzą analitykom, a nie wierzą menedżerom, którzy najlepiej wiedzą, co dzieje się w gospodarce. Ważną rolę ciągle grają nadzieje na wzrosty indeksów na przełomie roku. Po sesji Halliburton i Honeywell poinformowały, że są bliskie zamknięcia spraw odszkodowań dla poszkodowanych przez używanie azbestu, a Procter & Gamble oświadczył, że wyniki kwartału będą lepsze od prognoz.

Mimo niezłego nastroju w USA, rano indeksy w Eurolandzie spadały i to bardzo mocno. Wpływ na to miało obniżenie przez Moody’s rekomendacji dla Commerzbanku oraz niespodziewany spadek produkcji przemysłowej we Francji. Mocno zniżkował sektor produkcji samochodów po informacji, że sprzedaż samochodów spadła o 6,2 proc. Atmosferę pogarszały informacje „The Washington Post” o tym, że administracja USA ma wiarogodne informacje, iż ekstremiści islamscy mogli wejść w posiadanie broni chemicznej pochodzącej z Iraku (jeśli to prawda, to USA mają powód do rozpoczęcia wojny). Swoje trzy grosze dokładała również niepewność co do danych makro z USA. Okazały się one jednak generalnie dobre (za wyjątkiem rynku pracy), co pomogło rynkom odrabiać straty. To jednak nie koniec, bo wczoraj o 20.00 został opublikowany protokół z posiedzenia FOMC z 6 listopada (doszło wtedy do redukcji stóp o 50 pkt). Wszyscy bardzo chcą się dowiedzieć, dlaczego Fed tak postąpił.

Dzisiaj znów na rynek trafią ważne dane makro. O 14.30 poznamy wielkość inflacji w cenach producentów (PPI). Prognoza mówi, że pozostanie ona bez zmian. Miesiąc temu inflacja wzrosła aż o 1,1 proc., więc dane te będą wyczekiwane z niepokojem. Jednak najważniejszy dla rynku będzie wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan (prognozowany jest wzrost do 85). Inwestorzy mają nadzieję, że przed świętami i na koniec roku będzie on dużo lepszy od oficjalnych prognoz.

Nasz rynek zachowywał się bezbarwnie, ale i tak lepiej niż giełdy w Eurolandzie. Informacje z TP SA niewiele pomagały kursowi, a obrót skupił się na akcjach PKN i TP SA (75 proc. obrotu całego rynku) — reszta po prostu zamarła. Oczekiwanie na wyniki szczytu UE nie sprzyjało podejmowaniu decyzji. Po szczycie zaczną się schody — możliwy jest nawet rozpad koalicji. Wydaje się, że skala przeceny w wyniku braku porozumienia na szczycie UE będzie zdecydowanie większa niż ewentualny wzrost po osiągnięciu konsensusu. Dzisiaj znowu można spodziewać się wyczekiwania, ale kto miał przed szczytem Unii sprzedać papiery, już je sprzedał, więc jest szansa na wzrost indeksów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polski rynek czeka na wyniki szczytu