Polskie bezrobocie w incepcji

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-02-26 20:00

Rynek pracy zmienia się szybciej od oczekiwań, a zaskoczeniem jest także... zaskoczenie tym faktem banku centralnego. Bezrobocie już czwarty rok z rzędu jest niższe od prognoz.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W słynnym filmie „Incepcja” Christophera Nolana bohaterowie przenoszą się w świat snów, a w tych snach zapadają w kolejne sny. Trochę tak wygląda polski rynek pracy. Jest zaskakująco mocny, a zaskoczeniem jest też to, jak duże jest to zaskoczenie, szczególnie dla banku centralnego, który zajmuje się zarządzaniem koniunkturą. Podejrzewam, że dla wielu firm zaskoczeniem jest także, że w czasach słabej koniunktury sytuacja pracownika jest niezła. Dlatego głośno wołają o szersze otwarcie rynku pracy na migrantów, choć jest to wołanie na puszczy.

Ostatnie dane GUS z badań aktywności ekonomicznej ludności pokazują, że stopa bezrobocia w Polsce wyniosła w czwartym kwartale tylko 2,8 proc., wobec 3,1 proc. rok wcześniej. To dane, które poznajemy rzadziej niż bezrobocie rejestrowane, ale które jednocześnie są uznawane za wiarygodny obraz rynku. Powstają na podstawie ankiet, w których pyta się mieszkańców Polski, czy pracują lub szukają pracy. Po oczyszczeniu danych z sezonowości widzimy, że stopa bezrobocia jest płaska jak stół.

Najciekawsze jest tutaj to, że rok 2024 był czwartym z rzędu, w którym bezrobocie było niższe od projekcji Narodowego Banku Polskiego. Pokazuję ten fenomen na wykresie. Rok w rok NBP przewidywał wzrost odsetka osób pozostających bez pracy i rok w rok te przewidywania okazywały się zbyt pesymistyczne. Świadczy to, że ekonomistom banku centralnego bardzo trudno było przyjąć do wiadomości, że wrażliwość bezrobocia na koniunkturę znacząco zmalała. Jest to dobry obraz zmiany strukturalnej na rynku pracy, czyli nowych mechanizmów jego funkcjonowania. Firmy są znacznie mniej skłonne do zwalniania pracowników, ponieważ uczą się, że bardzo trudno jest ich potem znaleźć. Jeżeli muszą zredukować liczbę pracujących, robią to najpierw przez niezastępowanie osób odchodzących na emeryturę, których jest coraz więcej w polskim społeczeństwie. 

W 2022 roku mnie też wydawało się, że bardzo niskie bezrobocie jest w pewnej mierze pochodną spadku realnych wynagrodzeń, biorącego się z wysokiej inflacji, i dlatego nie będzie trwało wiecznie. Wysoka inflacja pozwoliła obniżyć realne koszty pracy i dzięki temu zapobiegła wzrostowi bezrobocia w okresie stagnacji gospodarki. Ale od końca 2023 r. realne płace gwałtownie przyspieszyły, a bezrobocie ani drgnęło.

Rynek pracy najwyraźniej dostosowuje się do zmian koniunktury inaczej, poprzez redukcję stopy wakatów, zmniejszenie liczby ofert pracy, ale nie poprzez bezrobocie.

Ostatnio byłem na konferencji branżowej, podczas której mówiono o dwóch problemach, pozornie ze sobą sprzecznych: słabej koniunkturze i braku pracowników. Jeden z uczestników konferencji opowiadał, że zorganizował możliwość sprowadzenia do Polski osób z Azji Środkowej, które zostaną sprawdzone przez rodzimy rząd pod kątem uprawnień i niekaralności. Kłopot polega na tym, że nie ma zgody na takie rozwiązanie po polskiej stronie. Nie ma zgody, ponieważ duża imigracja stała się zjawiskiem nieakceptowanym politycznie.

To wszystko oznacza, że wchodzimy w erę reorganizacji, podnoszenia efektywności, zmiany kultury pracy. Oczywiście nie są to zjawiska nowe, ale one będą nabierały tempa.