Kryzys zachęca polskie firmy do agresywnego rozwoju. Aż dwie trzecie (66 proc.) przedsiębiorstw przebadanych przez Grant Thornton International (GTI) planuje w najbliższych trzech latach przejąć inną firmę. To największy odsetek ze wszystkich 36 krajów objętych badaniem, gdzie wyniósł tylko 26 proc.
Kryzysowa przecena
— Polskie firmy zawsze zajmowały wysoką pozycję w badaniach dotyczących skłonności do przejęć (GTI), ale wyniki tegorocznego sondażu wskazują na rekordowy dynamizm w tym obszarze. Polska jest liderem na świecie — mówi Maciej Richter, partner zarządzający departamentem doradztwa gospodarczego w Grant Thornton Frąckowiak.
Co sprawiło, że polskie firmy zapragnęły przejmowania aktywów swoich konkurentów? Paradoksalnie — kryzys. W badaniu GTI z 2008 r. przedsiębiorców planujących akwizycje było dwukrotnie mniej — tylko 30 proc. Firmy, które poradziły sobie w kryzysie, czują, że zaczął się czas przecen.
— Kryzys sprzyja powstawaniu okazji, w których właściciel jest skłonny wpuścić inwestora do spółki. Częstym problemem jest obsługa zadłużenia, które powstało w wyniku konwersji opcji walutowych na dług. Z drugiej strony dużo jest firm, które mogłyby z tych okazji skorzystać. Ich sytuacja finansowa będzie na to pozwalała — tłumaczy Krzysztof Rudnik z firmy doradczej Deloitte.
Firmy ruszające na zakupy chcą przede wszystkim znaleźć nowe rynki zbytu. Taki powód wskazuje 60 proc. polskich przedsiębiorstw deklarujących przejęcia. Szefowie firm plany motywują też umożliwieniem dostępu do nowych technologii i atrakcyjnych marek (53 proc. wskazań). Znacznie mniejsze znaczenie ma zwykłe rozszerzanie skali prowadzonej działalności (19 proc.) i obniżanie kosztów (12 proc.).
Zaczyna się ruch
Badanie GTI wskazuje, że rynek przejęć wreszcie może się odrodzić. Kryzys sprawił, że tego rodzaju inwestycje niemal zanikły — firmy raczej koncentrowały się na przetrwaniu i cięciu kosztów niż agresywnym rozwoju. Dopiero w ostatnich miesiącach lody zaczęły pękać. Ostatnio głośno było m.in. o przejęciu przez Penta Investments (właściciela sieci sklepów Żabka) czeskiej sieci PM market czy zakupie brytyjskiego Electro World przez polską sieć Mix Electronics. Firma ochroniarska Konsalnet przejęła właśnie dwie spółki i planuje kolejne akwizycje, a budowlany Mirbud jest blisko zakupu Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów.
— Chcemy rozwijać sektor budowy dróg, więc planujemy przejąć firmę specjalizującą się w tej działalności. Kryzys gospodarczy, mimo że z budownictwem obchodzi się stosunkowo łagodnie, pozwolił nam nieco obniżyć cenę tej trakcji — mówi Jerzy Mirgos, dyrektor generalny Mirbudu i jego główny akcjonariusz.
Aktywna na rynku przejęć jest też giełdowa grupa MNI. W ubiegłym roku została największym akcjonariuszem giełdowej PPWK (obecnie MIT) i Hyperiona (ma już 30 proc. udziałów w spółce i apetyt na więcej). I nie zamierza na tym poprzestać.
— Konsolidacja na polskim rynku jest nieunikniona. Chcemy brać w niej aktywny udział — mówi Jerzy Jóźkowiak, prezes MNI.
Dodaje, że jego firma przygląda się kilku spółkom telekomunikacyjnym. MNI nie wyklucza też, że samo może zostać przejęte.
— Jesteśmy otwarci na współpracę z większymi podmiotami. Moglibyśmy stać się częścią dużej grupy, gdyby na przykład pojawił się w Polsce zagraniczny konsolidator rynku — twierdzi Jerzy Jóźkowiak.
Wczoraj o planach przejęć informowały też giełdowe Oponeo.pl i Jutrzenka.
Palcem po mapie
Większość firm (76 proc.) w poszukiwaniu okazji raczej rozgląda się po Polsce. Ale jest też bardzo duża grupa firm (48 proc.), która bierze pod uwagę również rynki zagraniczne.
— Fabryka w Mołdawii pozwoli nam zaistnieć na rynkach południowej Europy. Przyniesie nam oszczędności, ponieważ koszty materiałów czy pracy będą dostosowane do lokalnych rynków — mówi Paweł Górnicki, wiceprezes giełdowej spółki Nowa Gala, producenta płytek ceramicznych.
Według Macieja Richtera, na odwadze polskich firm gospodarka będzie zyskiwać.
— Polski rynek jest zbyt mały, żeby mógł być podstawą do tworzenia silnych przedsiębiorstw, które mogłyby skutecznie konkurować na świecie — zaznacza Maciej Richter.
Ale nie tylko w dużych firmach rośnie przekonanie o potrzebie zakupów. Z naszej sondy wśród firm, które otrzymały tytuł Gazeli Biznesu, wynika, że w mniejszym biznesie też zaczyna się odwilż.
— W naszych planach pojawia się pomysł przejęcia udziałów innej firmy. Szczegółów jeszcze nie ustaliliśmy, ale wiadomo, że będzie to firma z naszej branży — mówi Jacek Migacz, prezes Target Polska, Gazela Biznesu z branży mlecznej.