Nieustanne dążenie do coraz większych zysków, zachłanność i żądanie przywilejów od państwa przy równoczesnym lekceważeniu prawa podatkowego — zarzuty wobec biznesu są ciężkie. Pojawiają się też oskarżenia o potęgowanie katastrofy klimatycznej, dyskryminowanie pracowników ze względu na wiek i płeć oraz wzmacnianie nierówności społecznych. Mimo to 76 proc. osób z ponad 30 tys. badanych przez firmę Edelman uważa, że to szefowie przedsiębiorstw powinni być liderami zmian. Paradoksalnie ci, którzy twierdzą, że system społeczno-gospodarczy przestał działać, mają wobec firm większe oczekiwania.

— Ponieważ przedsiębiorstwa dysponują ogromną władzą, zasobami i umiejętnością kształtowania ludzkich zachowań, wymaga się od nich więcej — zwraca uwagę Bartłomiej Brach, antropolog organizacji, ekspert od tworzenia marek i założyciel agencji Brightlight.
Między deklaracjami a prawdą
Biznes zarzeka się, że próbuje odpowiedzieć na te oczekiwania. Dowód? Latem ubiegłego roku podczas Business Roundtable 181 dyrektorów amerykańskich korporacji podpisało dokument, w którym oświadczyli, że kończą z prymatem zysku dla udziałowca (shareholder value). Za główne zadanie przedsiębiorstw uznali troskę o wszystkich interesariuszy — inwestowanie w pracowników, zaspokajanie potrzeb klientów i wspieranie społeczności lokalnych. Orzekli, że zysk jest o tyle istotny, o ile pozwala realizować te szeroko zakrojone cele. Czy to tylko slogany, czy dowód na to, że biznes chce brać odpowiedzialność za świat?
— Można to sprawdzić, analizując misje firm: ich deklaracje powodów i celów działania. Jeśli mówią o czymś więcej niż zysku, oznacza to, że dane przedsiębiorstwo, przynajmniej pod względem świadomości, jest gotowe do zmierzenia się z nowymi oczekiwaniami — odpowiada Bartłomiej Brach.
Jak może brzmieć misja? Producent odzieży outdoorowej Patagonia sformułował ją tak: „Jesteśmy w biznesie, aby uratować naszą rodzinną planetę”.
— Sformułowanie może się wydawać nieco naiwne, ale kto przyjrzy się wnikliwiej działaniom tej spółki zza oceanu, będzie musiał przyznać, że nie są to czcze przechwałki — wskazuje Bartłomiej Brach.
Brak szerszego spojrzenia
A o czym w misjach piszą polskie firmy? Aby to sprawdzić, agencja Brightlight wzięła pod lupę 100 krajowych spółek o największej wartości z rankingu „Forbesa”. Ich misje oceniła według kryteriów, które Simon Sinek, brytyjsko-amerykański konsultant marketingowy, opisuje w swojej nowej książce „The Infinite Game”. Według autora misja przedsiębiorstwa powinna być związana ze zmianą, inkluzywna (otwarta na wszystkich, którzy chcą się przyłączyć), zorientowana na służenie innym, ponadczasowa (odporna na zwroty technologiczne, kulturowe, polityczne) oraz idealistyczna (odważna i w zasadzie nieosiągalna).
— Z naszych analiz wynika, że zdecydowana większość polskich firm nie wychodzi poza biznesowe tu i teraz, a tylko niektóre rysują obraz rzeczywistości, o którą warto walczyć — ujawnia założyciel Brightlightu.
Jak zmieniać polskie przedsiębiorstwa — podnosić innowacyjność, dokonywać transformacji wewnętrznej, przekształcać model biznesowy? Według Bartłomieja Bracha kluczem są pracownicy, którzy powinni widzieć atrakcyjny cel przeobrażeń. Bez tego nie znajdą motywacji, aby zaangażować się bardziej i ponieść dodatkowy wysiłek.