Pieniądze marnują się na polskich wysypiskach śmieci, bo lokalne władze nie potrafią lub nie chcą zadbać o zagospodarowanie odpadów.
Kontrolę, której wyniki zaprezentował sejmowej Komisji Ochrony Środowiska Wojciech Stawiany, główny inspektor ochrony środowiska, przeprowadzono od czerwca do sierpnia 2005 r. Okazuje się, że z 72 sprawdzanych gmin 57 nie ma planu gospodarowania odpadami, a w 41 odkryto dzikie wysypiska śmieci.
Po co ten sprawdzian
Kontrola miała ocenić zgodność postępowania przedsiębiorców i administracji publicznej m.in. z przepisami ustawy o odpadach oraz zidentyfikować problemy dotyczące gospodarki odpadami. Objęto nią 72 gminy, 94 przedsiębiorstwa zajmujące się odbieraniem odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, 42 gminne jednostki prowadzące działalność zbierania odpadów komunalnych oraz 76 składowisk śmieci. Wśród 94 podmiotów zbierających odpady komunalne 66 prawidłowo prowadziło ewidencję gospodarki odpadami, a stan prawny 45 nie budził wątpliwości.
Uchybienia
Najczęściej spotykaną nieprawidłowością jest brak zezwoleń na transport i odbiór odpadów. Często zdarza się przekazywanie odpadów przedsiębiorstwom, które nie mają zezwolenia na prowadzenie działalności. Z 42 gminnych jednostek zajmujących się zbiórką odpadów komunalnych ewidencję prawidłowo prowadziło 30. Natomiast tylko 47 składowisk odpadów miało dokumenty niezbędne do prowadzenie działalności polegającej na unieszkodliwianiu lub odzysku odpadów. To niewiele, jeśli wziąć pod uwagę, że kontrola objęła 76 takich składowisk. Ewidencję prowadzono poprawnie jedynie w 59.
— Stan gospodarki odpadami komunalnymi jest niezadowalający. Główny sposób ich zagospodarowania to gromadzenie na składowiskach, z których 55 proc. wymaga dostosowania do przepisów ochrony środowiska lub kwalifikuje się do zamknięcia. Natomiast 53 proc. z nich nie ma decyzji zezwalających na unieszkodliwianie lub odzysk odpadów —mówi Wojciech Stawiany.