Polskie gry trzeba sprzedawać za granicą

Radosław Górecki
opublikowano: 06-05-1999, 00:00

Polskie gry trzeba sprzedawać za granicą

Komputerowa rozrywka to niepewny biznes

W Polsce produkcją gier komputerowych zajmuje się kilka firm. Ich przedstawiciele twierdzą, że tworzą gry z myślą o rynkach zachodnich. Na polskich graczach nie zarabiają, bo oni kupują głównie u piratów.

Gra, która sprzeda się w nakładzie 4-5 tys. egzemplarzy, jest określana mianem hitu. Tymczasem dopiero na targowiskach może ona stać się prawdziwym przebojem. Tu sprzedaż jednego tytułu sięga czasami 50 tys. egzemplarzy.

Ogromna skala piractwa jest jednym z powodów tego, że w Polsce gier komputerowych nie produkuje się z myślą o rodzimym rynku.

— Nasi twórcy gier komputerowych nastawiają się głównie na ich sprzedaż za granicą. Polski rynek jest za mały. Niemieccy producenci ze sprzedaży w swoim kraju wychodzą na zero, sprzedaż na świecie to dla nich czysty zysk. U nas przychody z dystrybucji gry w kraju są niewielkie, a sprzedaż za granicą musi pokryć koszty produkcji i zapewnić zyski — uważa Dariusz Michalski, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika o grach „Gambler”.

Twierdzi on, że sytuacja na rynku nadal nie jest dobra, ale nie uważa jej za tragiczną.

— Sprzedają się głównie produkty tanie, przez co marże nie są duże i firmy nadal niewiele zarabiają. Myślę, że to jest bardziej wegetacja niż rozwój. Obniżenie cen produktów spowodowało, że klienci przyzwyczaili się do niskich cen i nie chcą kupować droższych gier — zauważa Dariusz Michalski.

Bez sukcesów

— Polskim firmom udało się sprzedać kilka gier na Zachód, jednak nie odniosły one znaczących sukcesów — twierdzi Tomasz Mazur, dyrektor ds. marketingu firmy Mirage.

Nasz rozmówca zauważa, iż dzieje się tak dlatego, że rynek gier opanowany jest głównie przez amerykańskie firmy, a innym ciężko się przebić.

— Poza tym samo wyprodukowanie gry to nie wszystko, potrzebna jest też promocja. Zdarza się, że sprzedaje się kiepskie programy, ponieważ były mocno reklamowane. Jeśli jednak połączy się dobrą grę z superpromocją to mamy murowany sukces — uważa Tomasz Mazur.

Ile to kosztuje

Wyprodukowanie gry pochłania olbrzymią ilość czasu. Praca nad jednym tytułem trwa czasami nawet trzy lata. Zdaniem przedstawicieli branży, na Zachodzie standardem jest półtora roku.

Oprócz czasu, produkcja pochłania olbrzymie pieniądze.

— Słyszałem opinię, że zrobienie dobrego produktu nie może kosztować mniej niż 1 mln USD — mówi Tomasz Mazur.

Firma Mirage jest producentem gry Mortyr, która w opinii fachowców dorównuje światowym standardom.

— Ile kosztowało nas jej wyprodukowanie, nie jestem w stanie powiedzieć, bo nigdy tego nie policzyłem. Na świecie jest tak, że tworzy się budżet i wtedy wiadomo od początku, ile kosztuje produkt. Pracę nad Mortyrem zaczęliśmy trzy lata temu. Tworzyło go kilka grup ludzi. Ile to wszystko kosztowało, myślę, że mniej niż milion dolarów — szacuje Tomasz Mazur.

Kontrowersyjne symbole

Mortyr zalicza się do tzw. trójwymiarowych strzelanin, w których gracz obserwuje środowisko oczami bohatera. Dariusz Michalski zauważa, że polski producent może mieć trudności z dystrybucją tej gry na Zachodzie.

— Jak wiemy, w USA doszło ostatnio do masakry w szkole. Dwóch młodych ludzi podających się za nazistów zastrzeliło swoich rówieśników. W grze Mortyr jest sporo symboli faszystowskich. Co prawda strzela się w niej właśnie do faszystów, ale nagromadzenie takiej symboliki może spowodować, że niektóre firmy zrezygnują z dystrybucji gry. Z tego co wiem jedna z firm zrezygnowała ze sprzedawania jej, choć oficjalnym powodem odmowy nie było nagromadzenie symboli faszystowskich — dodaje Dariusz Michalski.

MAŁE SZANSE: Zdaniem Tomasza Mazura z firmy Mirage, polskim producentom gier trudno przebić się do światowej czołówki. Rynek jest bowiem zmonopolizowany przez amerykańskich twórców, którzy dysponują ogromnymi budżetami reklamowymi. fot. Małgorzata Pstrągowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polskie gry trzeba sprzedawać za granicą